24. Na najwyższych obrotach.
Nie wiem co się działo, bo jakoś do tego nie dochodziło. Nie pozwalała na to. Cały czas utrzymywała moje podniecenie na najwyższych obrotach i nie pozwoliła osiągnąć tego kulminacyjnego, szczytowego momentu. Dopiero po kilkunastu minutach takiej wyczerpującej zabawy, włożyła mojego penisa w sam środek swojej słodkiej pizdeczki i czekała na moją reakcję. Oczywiście, wykonałem gwałtowny i zdecydowany ruch biodrami, wjeżdżając w nią do samego końca. To było to, czego oczekiwałem.
-Oooooooh! - jęknąłem zadowolony.
Przez moje ciało przebiegł słodki dreszcz rozkoszy. Myślałem, że teraz już wszystko potoczy się po mojemu, że będę mógł normalnie zakutasić. Nic bardziej mylnego. W momencie, kiedy widziałem już kolorowe gwiazdki przed moimi oczami tymczasem, odezwała się cicho:
-Zostań tak, nie ruszaj się.
“Dziewczyno, och kurwa, co ty sobie myślisz? Chcesz mnie wykończyć?!” - pomyślałem w konwulsjach, ogarniających wszystkie moje członki. Nie wiem dlaczego, ale znów zachowałem się wbrew swojemu instynktowi. Zatrzymałem się i tak zostałem. Mój fiut szarpał się i pulsował. Wzbierał we mnie wulkan, który tylko czekał odpowiedniego momentu, aby wybuchnąć potężnym impulsem. Jakby na domiar złego, do drgań, które wydobywały się z mojego ciała, dołączyły rytmiczne skurcze jej cipeczki. Trudno było mi w to uwierzyć, ale ona sama, siłą swojej woli zaciskała ją i rozluźnianiała.
Myślałem, że wyzionę ducha. Zacząłem ciężko oddychać, próbując zapanować nad, coraz bardziej szarpiącym się, organizmem. Jej słodka norka kurczyła się tak mocno, jakby już w tym momencie dostała orgazmu. Tymczasem, miałem świadomość, że były to tylko mechaniczne skurcze, pozostające całkowicie pod jej kontrolą. W głowie się nie mieściło, ale miała tak wyćwiczone mięśnie cipeczki, że bez problemu operowała nimi w momencie, w którym tego chciała, sprawiając mi niebywałą przyjemność.
Nie był to jednak koniec niespodzianek. W pewnym momencie zrobiła coś, co mnie kompletnie zaskoczyło.
-Przestań, - odezwała się.
W pierwszej chwili nie zrozumiałem, o co jej chodzi.
-Słucham?
-Wyjdź ze mnie, - usłyszałem stanowcze polecenie.
W mojej głowie pojawił się jeden wielki znak zapytania. Nie miałem pojęcia czego ode mnie oczekuje. Byłem jak lokomotywa, którą ciężko zatrzymać. Wciąż wykonywałem posuwiste ruchy swoimi biodrami, penetrując jej cipeczkę.
-Wyjdź ze mnie, - powtórzyła.
-Co? - zapytałem, niedowierzając.
-No wyjmij go ze mnie.
-... ale…
-Chcę inaczej.
Kolejny znak zapytania i kolejne niedowierzanie.
-... że co?
-Wyjdź, proszę, - zmieniła nieco ton.
-Chcesz zmienić pozycję? - dopytywałem z troską.
-Nie.
Starałem się być wyrozumiały najbardziej, jak to tylko możliwe.
-Więc?
Chwila ciszy.
-Nie nie o to chodzi.
Kolejne pytanie w mojej głowie i chęć odgadnięcia jej myśli.
-Nie rozumiem…
-No wyjdź ze mnie, - niecierpliwiła się.
Cóż mogłem innego zrobić? Cofnąłem biodra, opuszczając jej słodkie i gorące wnętrze. Byłem bardzo rozczarowany. Co jej się nie podobało? Czułem się tak, jakbym dostał w policzek. To było nie po mojemu. Cała akcja rozgrywała się nie tak, jak to sobie wyobrażałem. Nie mogłem zaakceptować tego, że to ona kontroluje sytuację i to ona decyduje, co, jak i w którym momencie mamy wykonywać.
-Pieść mnie, - powiedziała cicho.
Nadal nic nie pojmowałem, ale bardzo się starałem.
-Słucham?
-Pieść mnie języczkiem.
Teraz to ja nie odzywałem się przez długą chwilę.
-Eeeee… ale…
-Całuj, - usłyszałem jej cichy głos.
-Co? - zapytałem tak jakbym nie rozumiał tego, co do mnie powiedziała.
-Całuj mnie całą. Pieść mnie ustami, proszę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz