3. Było co podziwiać.
“Czyżby jakaś laska? No tak. Te westchnienia i postękiwania nie budzą żadnych wątpliwości. W takim razie, najwyraźniej nie zorientowała się, że ktoś jeszcze, oprócz niej, jest w tej łazience”, - myślałem, próbując uporać się z tą sytuacją.
Nasłuchując, powoli zdjąłem spodnie, a następnie przerzuciłem je przez murek między umywalkami. Stojąc w samych gaciach na środku łazienki, nasłuchiwałem. Panna po drugiej stronie zaczęła radośnie podśpiewywać.
Przyznam szczerze, że poczułem się nieco dziwnie. To była mieszanina skrępowania i ciekawości. Na domiar wszystkiego, penis w moich slipach w szybkim tempie zaczął pęcznieć. Przyjemne mrowienie w kroczu, stawało się coraz bardziej odczuwalne. Jednak, mimo wszystko, starałem się zachować ciszę i spokój. Stałem i nie ruszałem się.
Już po kilku minutach, wydedukowałem, że tą dziewczyną, która się tak beztrosko pluska jest Iwona. Uśmiechnąłem się do siebie i podnieciłem jeszcze bardziej, ponieważ Iwonka to nie był byle kto. Iwonka, to żona mojego najlepszego kolegi, przyjaciela, można powiedzieć. Iwona to też mama półrocznego Bartka. Właśnie z tej racji byliśmy prawie jak rodzina. Jeszcze nie tak dawno podawałem tego brzdąca do chrztu.
No, co tu dużo ukrywać, Iwona zawsze mi się podobała. Bez dwóch zdań była piękną dziewczyną. Była naturalną blondynką, nie za wysoką, bardzo zgrabną, o dość dużym okrągłym tyłeczku, sporych, ładnie wykształconych w piersiach i zielonych oczach. Isia też miała ładną, ciągle uśmiechniętą buzię. Była gadatliwa jak mało kto. Nie chwaląc się, dużo czasu spędzała właśnie w moim pokoju.
Przychodziła na kawę, czasami na herbatę. Zwykle to ona sama się wpraszała. Jak już przyszła, trudno było się jej pozbyć. Zresztą, rzadko kiedy chciałem ją wypraszać. Była bardzo bezpośrednia i prostolinijna. Przyznam, że nie wszyscy ją lubili. Czasami potrafiła być bardzo wkurzająca.
Czas jakby się zatrzymał. Wszystko działo się jakby dwa razy pod rząd. Więc byłem w łazience. Stałem przy murku z umywalkami. Miałem na sobie jedynie slipy. Pod jednym z natrysków kąpała się, atrakcyjna laska, żona mojego kolegi.
Byłem zły na siebie, bo nie potrafiłem się opanować. Już sama myśl o tym,co mógłbym tam zobaczyć i że jest to zakazane, sprawiała, że mój penis zaczął unosić się do góry, a na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Przez chwilę zastanawiałem się, co zrobić. Im bardziej nad tym myślałem, tym bardziej wszystko stawało się głupie i niedorzeczne.
Rozsądek nakazywał, aby skorzystać z dostępnego natrysku. Nie było w tym żadnej filozofii. Wchodzisz, kąpiesz się i wychodzisz. Być może tak by się właśnie stało, gdyby nie moja przekorna natura. Czasami miałem bardzo bardzo głupie pomysły, które później było mi trudno wytłumaczyć.
Właśnie w tym momencie coś mnie podkusiło. Odezwał się we mnie samiec - dominant. Opuściłem wzrok i zobaczyłem wystającego spod gaci, grubego jak kij bejsbolowy, fiuta. Jego wielka głowica wydostała się już poza gumkę i dziarsko się prężąc, unosiła ją do góry. W pierwszym momencie byłem na siebie trochę zły, bo nie potrafiłem nad sobą zapanować. Zaraz później przeszedłem do kontrofensywy.
Zdjąłem kapcie i boso, na palcach przeszedłem na drugą stronę. W momencie, kiedy byłem już na krawędzi ścianki, za którą kąpała się Iwonka, ostrożnie zapuściłem żurawia. To co zobaczyłem, zaparło mi dech w piersiach. Moje serce zaczęło łomotać jak szalone.
Wiedziałem, że Iwona jest zgrabna. Często widziałem ją w bikini opadającą się na trawniku przed blokiem. Nigdy nie widziałem jej jednak nago. Nigdy, tak naprawdę, nie miałem okazji podziwiać jej wdzięków w pełnej okazałości. A muszę powiedzieć, że było co podziwiać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz