15. Głupi i niedoświadczony.
O ile dobrze pamiętam, to był początek zimy. Temperatura wahała się w okolicach zera i padał śnieg z deszczem. Dosyć mocno wiało. Właśnie wtedy zachorowałem na grypę.
Chociaż, można powiedzieć, że w tym momencie w którym dzieje się ta historia, już pokonywałem chorobę. Mimo wszystko wciąż brałem antybiotyki i nadal leżałem w łóżku.
Biorąc pod uwagę to, że byłem chory, czułem się dosyć dobrze. No, na tyle dobrze, aby odczuwać wzmożone podniecenie. Pamiętam, że bardzo się nudziłem. To chyba z tego powodu byłem tak nakręcony. Pamiętam też to, że mój kutas bez przerwy sterczał. Trudno było nad tym zapanować. Cały czas myślałem o seksie. Wyobrażałem sobie mniej lub bardziej gorące historie dotyczące mnie i moich koleżanek z pracy. W końcowym etapie choroby, co druga moja myśl kręciła się wokół erotyki.
Pamiętam, że na dworze było ciemno i nieprzyjemnie. Leżałem tak sobie bezczynnie, tworząc w myślach własny film porno. Telewizja wtedy była bardzo nudna, a ja miałem czarno-biały telewizor, więc nie chciało mi się nawet nic oglądać. Było, chyba, około godziny siedemnastej, może trochę później. Właśnie miałem dylemat, czy nie ulżyć sobie i nie zwalić konia. No cóż, to by było jakieś wyjście z sytuacji. Przynajmniej bym się tak nie nudził a i ciśnienie w rozporku byłoby nieco niższe.
W pewnym momencie drzwi do pokoju się otworzyły i stanęła w nich pulchna brunetka. To była studentka, która przyjechała tutaj na praktyki. Mniej więcej co pół roku mieliśmy w hotelu studentów, mniej lub bardziej rozgarniętych. Nie którymi były dosyć duże problemy, ale generalnie, jeżeli były to dziewczyny, urozmaicamy nasze, dosyć nieciekawe, wiejskie życie.
Laska, nie czekając na zaproszenie, od razu w wejściu, odezwała się:
-Ale zmarzłam. Słuchaj, cały dzień pracowaliśmy na dworzu. Czy oni całkowicie pogłupieli. Nie czuję palców od nóg. Boże jak mi zimno!
Weszła na środek w pokoju, nie pytając o zgodę. Byłem już przyzwyczajony do takiego zachowania niektórych osób. Wszak nie było to mieszkanie prywatne, a tylko zwykły hotelowy pokój, który bardziej przypominał internat. Miało to nawet swoje dobre strony. Zacierały się granice między poszczególnymi ludźmi, a życie toczyło się na bardziej koleżeńskim poziomie.
Dziewczyna po chwili usiadła na łóżku, dokładnie na przeciwko mnie.
-No zimno, - mruknąłem, zgadzając się z nią.
Położyła dłonie na kolanach i patrzyła. Patrzyła na mnie niecierpliwością. W tym spojrzeniu było coś dziwnego. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co chodzi jej po głowie.
-A ty co, byczysz się? - odezwała się po dłuższej przerwie.
Uśmiechnąłem się do niej ciepło.
-Ano, byczę się. Jeżeli tak to można nazwać. Jestem chory. No, w sumie czuję się już znacznie lepiej, ale jeszcze trochę muszę poleżeć.
Ewelina nie spuszcza ze mnie wzroku. To była ładna dziewczyna. Miała ciemne włosy i czarne oczy. Fakt, miała tu i ówdzie zbyt dużo tłuszczyku. Rozumiecie takie fałdki po bokach ciała, które, muszę szczerze przyznać, wcale nie były takie złe. Oczywiście nosiła luźne ubrania i jakoś bardzo się to w oczy nie rzucało. Czy byłem z nią zainteresowany?
Hmmm… kiedy tak sobie myślę, to raczej nie zwracałem na nią szczególnej uwagi. Co tu dużo mówić, w tamtym czasie, oprócz niej, w hotelu przebywało mnóstwo dużo ładniejszych i zgraniejszych dziewczyn. Fakt byłem głupi i niedoświadczony. Wybierałem takie laski, które w żaden sposób nie dawały nadziei na trwały związek. No, ale można powiedzieć, że w tamtym czasie, zamiast głowy, do myślenia używałem kutasa.
(mh=t9OMjDmGI35f1bHx)original_164920111.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz