Szukaj na tym blogu

9 października 2017

W PGR-erze.

4. Kroki na korytarzu.

To było jak stopklatka z filmu. Stała odwrócona do mnie tyłem, zupełnie niczego nie podejrzewając. Woda spadała z głośnym pluskiem, zagłuszając moje kroki. Czułem się jak morderca z dreszczowców Hitchcocka. Biedna ofiara. Śmiało wysunąłem się poza murek i stanąłem na wprost niej.
Patrzyłem tak, jakbym nigdy nie widział kobiety. Chłonąłem wzrokiem każdy szczegół. Była tam: nie za wysoka, ale bardzo zgrabna, z szerokimi biodrami, krągłym tyłeczkiem i ładnie ukształtowanymi, jędrnymi piersiami. Włosy na mojej głowie zaczęły unosić się do góry, a po moim ciele biegały już słodkie dreszcze.
Była niesamowita, cała w pianie. Właśnie w tej chwili nałożyła szampon na włosy i rozprowadziła go zgrabnymi płynnymi ruchami. Później wszystko dokładnie spłukiwała. Nie było na co czekać. To był najlepszy moment, na przypuszczenie ataku. Jej oczy były zakryte pianą i nic nie widziała.
“Teraz, albo nigdy!”, - pomyślałem sobie.
Błyskawicznie pozbyłem się slipów. Jeszcze nigdy tak szybko nie zdjąłem gaci. Po kilku sekundach stałem kompletnie nagi. Byłem niecały metr od niej, a ona o niczym nie wiedziała. To było niesamowite.
Wreszcie spłukała pianę i spojrzała na mnie. To była chwila prawdy. Staliśmy nad naprzeciwko siebie, obydwoje byliśmy nadzy. Szok i niedowierzanie. Żadne z nas nie miało pojęcia, co zrobić. Na dodatek, to cholerne, wciąż narastające, podniecenie.
Była niesamowitą laską, ale była też mężatką. Jej mąż był w pracy, w każdej chwili mógł wrócić. W mojej głowie rozpętała się niesamowita burza. Miałem na nią niewyobrażalną ochotę. Pójść na całość, czy wycofać się z podkulonym ogonem. To był prawdziwy dramat.
Nawet teraz, po latach, mogę śmiało powiedzieć, że to wydarzenie było dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Mógłbym teraz napisać, że byłem niesamowitym bohaterem, lovelasem i tak dalej, ale, co tu dużo gadać, sparaliżowało mnie. Nie wiedziałem, jak się mam zachować. Chociaż, z drugiej strony, byłem przekonany, że jeśli zrobiłem już pierwszy krok, należałoby wykonać kolejny. Tak przynajmniej powinno to wyglądać w teorii.
W praktyce, jednak, wcale nie wydawało się to takie proste. Iwona nie była typem bezbronnej istoty. Powiedzmy, że miała pazurki i to niezłe. Nie miałem pojęcia, jak zareaguje na dalszą część zabawy. Tymczasem  upływały kolejne cenne sekundy.
Wreszcie to ona pierwsza zareagowała.
-No uciekaj. Co ty sobie myślisz?! Już! Nie ma cię tu! - powiedziała nerwowym, ale przyciszonym, głosem.
Później machnęła dłonią tak, jakby chciała odgonić natrętną muchę. Mimo to, w jej głosie zabrzmiała nuta przekory. Chociaż, być może, było to tylko moje subiektywne odczucie. Właśnie ton jej głosu, rzeczywisty bądź wyobrażony, przesądził o wszystkim. Spojrzała w dół, dokładnie na mojego penisa. Ten to miał tupet. Sterczał jak głupi i wcale nie zamierzał się położyć. Bezczelnie, na jej oczach, unosił się i opadał. Nie dało się ukryć, jak bardzo jestem podniecony. Wszystko było widać jak na dłoni.
Ciężko dyszałem. To były prawdziwe tortury. Nie mogłem ani się wycofać, ani pójść do przodu. Musiałem jednak podjąć jakąś decyzję. Powiem tylko tyle, że pomogły mi w tym okoliczności.
W pewnym momencie usłyszałem kroki na korytarzu. Na domiar wszystkiego, drzwi do łazienki były nieco uchylone. W pierwszym momencie myślałem, że się pomyliłem. Później jednak dotarło do mnie, że to nie przelewki. Wyraźnie słyszałem, że ktoś się zbliżał. To właśnie mnie zmotywowało do wejścia za ten murek.

Leah Gotti never missed an opportunity to fuck her man.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...