27. Gdzie jest tutaj łazienka?
-Oczywiście, że wiem. Co nam nie wiedzieć? Mordowałem się z tym przez ponad półtorej roku.
-To jakieś skomplikowane?
-Nie, proste jak dwa metry drutu w kieszeni, - powiedziałem i zacząłem się śmiać.
-Nie żartuj, - odrzekła ze zmartwioną miną.
-Spoko Aniu, damy sobie radę. Jak dobrze cię widzieć.
Dopiero teraz podszedłem do niej bliżej i podałem rękę. Dobrze było poczuć jej ciepło. Wydawało mi się, że trzymała moją dłoń dłużej, niż powinna, ale mogło być to także złudzenie.
Od razu, w jednej chwili, te wszystkie wyobrażenia o niej, wróciły do mnie ze zdwojoną siłą. Nie ma co ukrywać, znów myślałem tylko o tym, żeby zaciągnąć ją do łóżka. To było silniejsze ode mnie.
Miała na sobie swoją niebieską koszulę z dużymi emblematami na obydwu przedramionach oraz czarne spodnie z nie przewiewnego, elastycznego materiału. Te spodnie, o ile dobrze pamiętam w ogóle na nią nie pasowały.
To były zwykłe, męskie spodnie. Nikt się nie przejmował tym, że w ochronie pracowały również kobiety.
Jako, że jej pupcia miała nieco inne gabaryty, rozpinały się co chwilę, tworząc krępujące sytuacje. Dla mnie to było zabawne i urocze, dla niej musiało być dość nieprzyjemne.
Niemniej, marzyłem tylko o tym, żeby się rozpięły i, żebym mógł zobaczyć, chociaż przez krótką chwilę, jej koronkowe majteczki. Tak naprawdę, miałem cichą nadzieję, że do tego dojdzie.
Czułem, że taka lub inna sytuacja, w której będę mógł co nieco zobaczyć, może się zdarzyć. Od dawna wiedziałem o czymś, co ona mogła, zaledwie, podejrzewać.
Mianowicie, miejsce, w którym się znajdowaliśmy, w istocie, było zwykłą blaszaną budą, kontenerem, a w zasadzie dwoma kontenerami zestawionymi jeden obok drugiego i połączonymi ze sobą drzwiami.
Była siódma zero zero i, już teraz, było nieznośnie gorąco. Z doświadczenia wiedziałem, że w południe, kiedy słońce wyjdzie zza drzew, zrobi się tutaj nie do wytrzymania.
W pierwszej chwili chciałem jej o tym powiedzieć, ale zaraz później ugryzłem się w język. Uświadomiłem sobie, że może się wystraszyć i uciec, a miałem wobec niej lubieżne plany.
Już sobie to wyobrażałem. Upał, pot płynie z ciała, a obok mnie, sam na sam, laska, na którą miałem niesamowitą ochotę. Toż to wymarzona sytuacja do seksu.
Kiedyś, kiedy było tak gorąco z kolegami, radziliśmy sobie z tym problemem na kilka różnych sposobów. Nie wszystkie były do zastosowania w przypadku kobiety.
Co robiliśmy? Po pierwsze, bardzo szeroko otwieraliśmy drzwi i okna, w ogóle wszystko, co dało się otworzyć. Po drugie sami się rozbieraliśmy do rosołu. Dosłownie.
Jak było tak gorąco siedzieliśmy tylko w samych spodniach. Kiedy wyobraziłem sobie ją w tej sytuacji, na moich ustach, mimowolnie, pojawił się uśmiech.
-Powiedz mi jeszcze jedno, - zaczęła.
-Tak, słucham.
-Gdzie jest tutaj łazienka? No rozumiesz, chodzi mi o to, żeby zrobić siku czy trochę się opłukać.
Uśmiechnąłem się, znowu byłem górą.
-Łazienka mówisz… wiesz… jak tutaj szłaś, widziałaś ten niebieski kibelek?
Spojrzała na mnie tak, jakbym zabił jej kogoś z rodziny.
-Żartujesz?! Tamto coś? - odezwała się podniesionym głosem.
Pokiwałam głową, nie mogąc powstrzymać się od śmiechu.
-Ale przecież, od tego śmierdzi już na kilometr.
Nie wytrzymałem, teraz zacząłem się już śmiać na cały głos.
-No wiem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz