Szukaj na tym blogu

20 kwietnia 2018

Relacje koleżeńskie.

36. Drażnisz się.


-Dlaczego to robisz? - zapytałem drżącym, pełnym podniecenia, głosem.
-Bo mi jest niewygodnie, - odpowiedziała.
-Drażnisz się ze mną?
-Nie. Naprawdę, jest mi niewygodnie.
-Drażnisz się.
-Nie. Mówię ci, że nie.
Zapadła chwila niezręcznej ciszy, po o której zaczęła wyciągać koszulę. Tego było już za wiele. Patrzyłem, coraz mniej z tego rozumiejąc.
-Dlaczego to robisz? - spytałem ponownie.
-Ale co?
-No to.
-Aha, to! Już mówiłam.
-Aha.
Jednak to była gra, gra w której, czułem i się niezbyt komfortowo. Nie potrafiłem tylko wyjaśnić, dlaczego byłem tak bardzo podniecony? Bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Patrzyła na mnie i zaczęła rozpinać guziki. Nie spieszyła się. Po kolei, jeden po drugim, od samego dołu zaczynając. Co by się stało, gdybym się teraz na nią rzucił? Pewnie zrugała by mnie na czym świat stoi. Nie. Nie dam się nabrać. Ale przecież, zachowywała się tak bardzo prowokacyjnie. Czułem się, jak zając w klatce, albo nie, inaczej, jak byk na hiszpańskiej corridzie.
-Aniu?
-Co?
-Dlaczego mnie męczysz?
-Nie męczę cię.
-Męczysz.
-Ja? Może, ty masz, po prostu, kosmate myśli?
I co ja miałem z nią zrobić? Owinęła mnie wokół małego palca. To było trudne do zniesienia, a jednocześnie przyciągało, jak magnes.
Dojechała do połowy i zatrzymała się. Jezu, co robiła?! Rozsunęła połówki materiału, odsłaniając swój śliczny brzuch, śliczny chociaż niedoskonały.
-Tak jest dużo przyjemniej, - powiedziała.
-Aniu?!
To była ta chwila. Nie mogłem dłużej czekać. Spojrzała. Spojrzała na mnie tak, jakby wiedziała, jakie pytanie za chwilę zadam.
-Słucham?
-Czy możemy to teraz zrobić?
Kurczę, jakie to było naiwne i dziecinne. Lepszego sposobu na zaproponowanie dziewczynie seksu, nie mogłem wymyślić. Czy moglibyśmy to zrobić? Haha… zupełnie tak, jakbyśmy mieli zamiar upiec ciasto.
Udawała, że nie wie o co mi chodzi.
-Zrobić? Co?
“Kurwa, czy mogę cię wyruchać, wsadzić ci kutasa w cipę, przelecieć, itp, itd… Boże, Aniu! Chcę się z tobą kochać. Jak mam ci to powiedzieć?”
Ku mojemu zaskoczeniu, z moich ust, wyrwały się następujące słowa:
-Czy mogę cię tam dotknąć?
Tak, to była dziecinada. Nie wiedziałem, dlaczego to robię. Chciałem się z nią kochać się jak wariat, a jednocześnie, nie wiem dlaczego, bardzo się tego obawiałem. Tak, jakby była kryształowym wazonem, który, w moich rękach, miałby się za chwilę z płuc. To było dziwne i szalone.
Znów zapadła chwila ciszy. Tym razem nieco dłuższa.
-Dziwny jesteś, - odezwała się.
Łup-łup, łup-łup, łup-łup… waliło moje serce.
-Ja, dziwny? Nie…
-Po co, w ogóle, pytasz?
O Jezu! Zaraz cię dziewczyno rozszarpię! Czemu wszystko tak bardzo komplikowała?! Kompletnie, zbiła mnie z tropu. Przecież, do tej pory nie dawała mi się do siebie się zbliżyć.
-Bo…
-No, dotknij.
Nie wierzyłem, że to się dzieje naprawdę. Tak jakbym grał w filmie, którego scenariusza, kompletnie, nie znałem. Zmieszany, zagubiony, jak małe dziecko, nie wiedziałem, o co jej chodzi.
-Co???
Patrzyła na mnie. Boże, jak ona na mnie podszywa. Chociaż nie, może była to tylko moja wyobraźnia. Sam już nie wiedziałem. W tej chwili, zrobiłbym wszystko, o, cokolwiek, by nie tylko poprosiła.
-Andrzejku, sezam otwarty, - odezwała się słodko.
Czułem, jak olbrzymie ilości energii buzują we mnie, próbując, w jednej sekundzie, wydostać się na zewnątrz. Jezu, teraz, już?! Czy, to się właśnie dzieje?! Nie, niemożliwe. A jednak, tak. A może, nie? A może, w ostatniej chwili, zacznie się ze mnie śmiać? Nie wiedziałem, co mam robić.


Selfies de amadoras gostosas

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...