Szukaj na tym blogu

22 kwietnia 2018

Relacje koleżeńskie.

38. Dotyk był odpowiedni.

Chciałem zająć się jej pępkiem, ale to nie było takie łatwe. Przypomniałem sobie w jaki sposób o nim się wyrażała. Był dla niej bardzo wrażliwym miejscem. Nie wiedziałem, jak mam się do tego zabrać. Chciałem, aby mój dotyk był odpowiedni, nie za mocny, nie za słaby i, dokładnie, w tym miejscu, które sprawia jej najwięcej przyjemności. Nie chciałem przesadzić w zabawie, dlatego teraz, obawiałem się, poświęcić mu więcej uwagi.
Byłem świadomy tego, jak bardzo specyficzne, może być to miejsce. Przecież ja sam, od kiedy byłem aktywny seksualnie, i zacząłem odkrywać swoje ciało, szalałem za tego typu pieszczotami. Teraz dodatkowo ta świadomość, że jakaś laska lubi to samo, doprowadzała mnie do szaleństwa.
Drżałem z wrażenia. Powoli przesunąłem twarz w jego okolice i pochyliłem głowę. Nie mogłem uwierzyć, że to się działo naprawdę. Moja Ania, ta Ania dla której napisałem opowiadanie, tylko po to aby zaciągnąć ją do łóżka, była tu i nigdzie nie uciekała. Nie mogło dotrzeć do mnie, że miałem ją tylko dla siebie. To było cudowne, wręcz niewiarygodne, ale  rzeczywiście, w tej chwili, była moja i tylko moja.
Cieszyłem się z tego, że ta burza na zewnątrz jest tak intensywna, że leje deszcz, że nie zapowiada się na poprawę pogody. Wszystko wskazywało na to, że, jeszcze przez jakieś pół godziny, aura nie ulegnie zmianie. To był czas dla nas. Mogliśmy spokojnie oddawać się miłosnym uniesieniom bez obawy, że ktoś nas przyłapie.
Działała na mnie tak bardzo intensywnie, że bałem się, czy podołam zadaniu. Tak bardzo chciałem pokazać się z jak najlepszej strony w tej dziedzinie, że obawiałem się, iż nie sprawdzę się jako mężczyzna, że kiedy przyjdzie ta chwila mój żołnierz skapituluje.
Pachniała. Roztacza wokół siebie chmurę subtelnego, podniecającego zapachu. poczułem to jeszcze bardziej intensywnie niż wcześniej. To była cudowna, słodko-kwaśna woń bardzo podnieconej kobiety.
Tak bardzo zawróciła mi w głowie, że chciałem już w nią wejść. Widziałem, że później mogę już nie dać rady. Czułem to jakoś bardzo podświadomie i z każdą minutą mój lęk się nasilał. Zdawałem sobie sprawę z tego, że ona może potrzebować więcej czasu, aby dojść do tego kulminacyjnego momentu. W tym momencie pośpiech nie był wskazany. Zresztą, ja sam chciałem wypróbować tyle trików, że musiałem to jakoś rozłożyć w czasie.
Jeszcze raz, uważnie przyjechałem swoim wzrokiem po jej odkrytym brzuchu. Wciąż nie mogło do mnie dotrzeć to, że za chwilę się zacznie. Obserwowałem jak jej przepona pracuje w rytm nerwowego, nierównego oddechu. Kiedy spojrzałem niżej, okolice jej pępka spostrzegłem, że jej brzuch także kurczył się niespokojnie, jakby w oczekiwaniu na to, co będzie działo się za chwilę.
Jeszcze bardziej opuściłem głowę. Podobał mi się jej pępuszek. Był stosunkowo głęboko osadzony i przypominał gruby węzeł. Nie wiedziałem, czy najpierw mam go dotknąć językiem, czy po prostu ręką.
W końcu, po krótkiej chwili wahania wsunąłem palec wskazujący. Poczułem ciepło i fakturę jej skóry. Nagle wstrzymała oddech i gwałtownie naprężenia wszystkie mięśnie. Nie spuszczała, ze mnie wzroku tak, jakby bała się, że mogę zrobić jej krzywdę. Stwierdziłem że jej pępuszek na krawędziach był miękki, a w środku dużo bardziej twardy, lecz elastyczny.

selfie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...