19. To flirt.
-Zważywszy na to, że moja żona jest duża…
-Znaczy, jest otyła?!
-No tak.
-Ile ma nadwagi?
-Dużo. Dużo za dużo.
-Aha… pewnie niewielki wybór pozycji, co?
-No właśnie.
-Jak?
-Na pieska.
Poprawiła się w fotelu.
-No mów, mów…
-Wiesz… ona klęka i pochyla się do przodu…
-Poczekaj, poczekaj… ale od początku. Kto zaczyna?
-Jak to, kto?
-No, kto inicjuje grę?
-Kiedyś ja, a teraz to bardziej jej zależy.
-Jakieś pieszczoty, pocałunki?
-No tak. Pocałunki? Tak… wcześniej… kiedyś… Teraz rzadko. Trochę bawię się jej piersiami, ona moim penisem.
-No i… ?
-Kiedyś… Kurcze kiedy to było? Pozwalaliśmy sobie na pieszczoty ustami. To było… czasami… dość ciekawe.
Przyglądała mi się bardzo uważnie.
-Lubisz seks oralny? - spytała.
-Tak.
-Lubisz TAM pieścić kobietę językiem?
Spojrzałem na nią, nieco, zdziwiony.
-No, a dlaczego miałbym tego nie lubić? To bardzo przyjemne.
-Poważnie?! Lubisz lizać? A, co jest w tym takiego przyjemnego?
-Lubię ten zapach, oczywiście, jeśli kobieta jest czysta… lubię smak, dotyk językiem… Tak, to bardzo przyjemne, - stwierdziłem.
-Wiesz, - przerwała mi, - ja…
-Chciałaś coś powiedzieć? Proszę, mów.
-Ja nie lubię seksu oralnego.
-Wiesz, chociaż dla mnie to jest dziwne, jestem w stanie to zrozumieć. Nie każdy musi lubić wszystko.
Pochyliła się w moją stronę i, na krótki moment, położyła swoją dłoń na moim ramieniu.
-Nie, nie… nie o to chodzi. Nie chodzi o to, że nie lubię jak mi to facet robi, tylko ja, nie lubię tego robić mężczyźnie.
-Jak to?!
-Normalnie, brzydzę się.
-Hahaha… no, coś takiego?! Poważnie?!
-Nie śmiej się. Mam jakiś wstręt. Nie wezmę penisa do ust.
W tym momencie poczułem przewagę.
-Aniu, nie przesadzasz?! Co w tym takiego wstrętnego?
-A daj spokój, to obrzydliwe.
-Przecież to tylko część ludzkiego ciała, jak ręka, czy noga. Kawałek mięsa, przecież.
-Ale nie wezmę. Nie ma mowy! Nigdy żadnych ludzików, rozumiesz?!
Zacząłem się śmiać, nie z niej. Chociaż może trochę. Bawiło mnie to, jak próbowała się bronić, mimo, że przecież nic nie robiliśmy.
-A ręką?
Uśmiechnęła się.
-Ręką, to co innego. Nie ma problemu.
-Aha… czyli już wiemy na czym stoimy.
-No, no… tylko nic sobie nie wyobrażaj!
-Ależ, ja sobie, absolutnie, nic nie wyobrażam.
Zerknęła na mnie kątem oka.
-Ta, myślałby kto…
Ta rozmowa trwała jeszcze jakiś czas. Nie będę opisywał, dokładnie, wszystkich szczegółów. Tak, czy inaczej, chciałem zaznaczyć, że czułem się przy niej, naprawdę, wyjątkowo.
Zbliżała się północ. Ruch na osiedlu zmalał prawie do sera. Byliśmy sami. W pewnym momencie postanowiłem, że zrobię kolejny krok, kolejny krok w zbliżaniu się do niej.
Po tym co się wydarzyło, musiałem być bardzo ostrożny. Wiedziałem, że to co chcę zrobić, muszę przedstawić tak, aby się nie przestraszyła. Nie mogłem pozwolić, aby, po raz kolejny, się wycofała.
Według niej, od samego początku, była to tylko zabawa, takie tam przepychanki słowne, przekomarzanie się. Ale, w takim razie, dlaczego robiło się tak gorąco? Dlaczego powietrze było aż ciężkie od seksu?
Stosowaliśmy podobne chwyty. Bawiło nas to.
-Wiesz, Aniu, że to co się między nami dzieje to flirt.
-E, tam... nie.
-Tak.
-Nie.
-Ależ tak.
-Nie, no co ty?!
-Popatrz tylko na to, co robimy, jak się zachowujemy, w jaki sposób mówimy, jakich słów używamy…
-Poważnie?
-No…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz