Szukaj na tym blogu

12 kwietnia 2018

Relacje koleżeńskie.

28. Ubaw po pachy.


W jej oczach prawie pojawiły się łzy.
-Ja mam tam wejść?! - warknęła.
Może to brzydkie zachowanie, ale, nie ukrywałem, że miałem ubaw po pachy.
-Jak nie chcesz, to nie wchodź, tylko nie wiem, czy wytrzymasz dwadzieścia cztery godziny, - powiedziałem, próbując powstrzymać spazmy śmiechu.
Była zła. Zacisnęła zęby i odezwała się ponownie.
-Andrzej, dziś ma być trzydzieści pięć stopni! Powiedz mi, gdzie ja mam się obmyć w ciągu dnia?!
Wiedziałem, że dla niej stanowi to olbrzymi problem, jednak nie mogłem powstrzymać się od samoistnego, głupiego śmiechu.
-No, z tym także będzie kłopot.
Myślałem, że za chwilę wybuchnie, niczym bomba atomowa.
-To znaczy?!
-Jak, zapewne, zdążyłaś zauważyć, tutaj nie ma łazienki. To jest tylko kontener.
Zamiast kolejnej odpowiedzi, zacząłem przeszukiwać wszystkie szafki. Patrzyła na mnie, kompletnie, nie wiedząc, o co chodzi.
-To pozostałość po mojej wcześniejszej obecności na tym obiekcie, - zacząłem, nie zwracając uwagi na to, czy, w ogóle, mnie nie słucha, - Kiedy rozpoczynaliśmy pracę, było jeszcze gorzej. Poza biurkiem i jednym krzesłem, nie było żadnych mebli. Siedziało się wprost na podłodze. Wszystko sami sobie zorganizowaliśmy.
-Jak? - spytała zaintrygowana.
-Obok kibelka jest altanka na gabaryty. Pewnie ją widziałaś. Ludzie często wyrzucali tam całkiem dobre meble.
Patrzyła na moje nieco dziwne zachowanie i zapytała:
-Aha, a czego szukasz?
-A nie, nic, nic… pamiętam, że odchodząc, zostawiłem kilka misek, ale w tej chwili, żadnej z nich nie widzę. Moi następcy wyczyścili wszystko, co tylko mogli. Tak podejrzewałem.
-Aha…
-Spoko, mam samochód. Wziąłem z domu sporą wanienkę.
-Wanienkę, mówisz?
Uśmiechnąłem się, bo wiedziałem, co sobie pomyślała.
-Pewnie ci się spodoba.
Patrzyła na mnie, niczym drapieżnik.
-Aha, no i… ?
-Spokojnie, dam ci się umyć.
Skrzywiła tylko jedną stronę ust. Znów, w jej oczach zobaczyłem te gorące iskierki przekory.
-Aha… i pewnie za to będziesz chciał sobie popatrzeć, co?! - powiedziała prowokacyjnie.
Bardzo mi się to spodobało. Zacząłem się śmiać, ale, tak naprawdę, nie wiedziałem, czy to jest zakamuflowana propozycja, czy też, zwykła zaczepka.
-Byłoby fajnie, - odpowiedziałem dyplomatycznie, - ale do niczego nie będę cię zmuszał.
Sama prowadziła tą grę w sposób dla mnie, wręcz, zaskakujący.
-I pewnie chciałbyś, umyć mi jeszcze plecy, co?
Oj, jakąż ja miałem wtedy na to wielką ochotę. Patrzyłem na nią tak, jakbym za chwilę miał ją zjeść. Oczywiście to spostrzegła.
-Nie twoje to czekanie, zbereźniku jeden! - powiedziała stanowczo.
Działo się coś dziwnego. Jej usta wyraźnie mówiły “nie”, ale oczy… chyba jej oczy nie potrafiły kłamać. Znów czułem te motylki w brzuchu i kłucie w okolicy serca.
-Spokojnie. Może tak źle nie będzie, - starałem się nadać swoim słowom ciepły, aczkolwiek spokojny i neutralny, odcień.
W duchu liczyłem na to, że do takiej, lub podobnej, sytuacji, jednak, dojdzie. Nie wiedziałem, na co ona liczyła i czego się spodziewała, ale byłem pewny, że nie mogę jej powiedzieć wszystkiego już teraz. Przecież to była gra, już sama w sobie, niezwykle ekscytująca.
Pierwsze chwile były dla niej trudne. Musiała mieć czas na przywyknącie do nowej sytuacji. Niestety, w jej oczach cały czas było widać rozczarowanie tym, co tutaj została. Zetknięcie z taką rzeczywistością, nie było łatwe.
Dwa lata temu, kiedy tutaj jeszcze pracowałem, wiele osób, widząc takie warunki rezygnowało w ciągu pierwszych dziesięciu minut. Bałem się, że, i ona, podejmie taką decyzję.


Sexy Ecchi Girls Anime Gallery 261

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...