Szukaj na tym blogu

23 kwietnia 2018

Relacje koleżeńskie.

39. Zrób mi dobrze.

-Zrób mi dobrze, - odezwała się.
-Jak? - spytałem niepewnie.
-Dotykaj, - usłyszałem ponownie jej głos.
Wsunąłem palec w sam środek pępuszkowego dołeczka. Westchnęła. Wykonałem pół obrotu, a ona uniosła biodra do góry. Jeszcze raz się odezwała:
-Och!
Zaskoczony, speszyłem się trochę.
-Nie tak? - spytałem.
-Tak, tak. Dobrze, - odpowiedziała zadowolona.
Jeszcze raz przekręciłem palec. Tym razem zadrżała. Wciąż nie byłem pewny, czy dobrze to robię.
-Za mocno?
-Oh.... nie.
Ostrożnie, zacząłem kręcić malutkie kółeczka raz w prawo, raz w lewo.
-Och Boże!
Znów się wystraszyłem.
-Źle?
-Nie, nie! Boże, dobrze, dobrze! Och, tak! Jest bardzo wrażliwy, - odezwała się drżącym głosem.
Nagle skończył mi się koncept. Poczułem się tak, jakbym był w hinduskiej szkole kamasutry. Jakby ona była jednocześnie nauczycielką i eksponatem, na którym się uczyłem.
-Co mam robić? - spytałem cicho.
Oczywiście, była bardzo wyrozumiała. Uśmiechnęła się ciepło i powiedziała:
-To co wcześniej. Delikatnie dotykaj.
To wszystko było jakimś, cudownym, bardzo erotycznym, rytuałem.
-Jak chcesz, - zgodziłem się.
Patrzyła na moje ręce.
-Pośliń palec i dotykaj. Z wyczuciem, dobrze?
Włożyłem opuszek do ust i zwilżyłem. Po chwili przeniosłem ślinę na pępek i tak, z delikatnym poślizgiem, pieściłem to jej wrażliwe miejsce. Reakcja była gwałtowna i bardzo wyrazista.
-Och Jezu! Dobrze! Tak dobrze! Właśnie tak mi rób! - wzdychała.
Po kilku długich, jak mi się zdawało, minutach, przejęła inicjatywę. Wciąż, nie miałem pewności, czy robię to tak, jak sobie tego życzy. Cały czas, mimo swojego wieku, czułem się jak uczeń.
Chwyciła moją dłoń. To było bardzo miłe i urocze. Zrobiła to w taki sposób, że koniec mojego palca trzymała, jak długopis. W ten sposób, niejako bez mojej pomocy, sama, zaczęła się pieścić. Robiła to na różne, sobie tylko znane, sposoby. Dotykała raz mocniej raz słabiej. Poruszała na boki, poziomo i pionowo. Wszystko po to, aby doświadczyć jak najwięcej przyjemności.
Ten sposób zabawy bardzo mi się podobał, ponieważ mogłem nauczyć się tego, jak mam to robić. W ten, oto prosty, sposób, zdradzała najskrytsze tajemnice swojego ciała. Kiedy, niepewnie, spojrzałem na jej w twarz, uśmiechnęła się wyrozumiale.
-Wszystko w porządku. Nie przejmuj się. Daj się prowadzić, a zrobimy to razem, - odezwała się cicho. - Będzie ci się podobało, zobaczysz.
Mimo wszystko, ja sam chciałem się wykazać, pokazać, że przejawiam, jakąkolwiek, inicjatywę.
Drugą rękę położyłem na jej piersiach i, z wyczuciem, zacząłem ugniatać je przez stanik. Bez najmniejszych problemów pozwoliła się tam dotykać i pieścić. Było to dla mnie najlepszą zachętą do dalszego działania.
Jak szczeniak z liceum, chcący wykorzystać koleżankę z klasy, wsunąłem dłoń pod spód i chwyciłem za nagiego cycusia. Westchnęła głęboko i uniosła lekko tułów. Znów spojrzałem jej w oczy, znów uśmiechnęła się z aprobatą.
Miałem świadomość, że przekroczyłem granicę, za którą mogę zrobić z nią wszystko. Chciałem tego dokonać w sposób, który, także i mi, będzie dawał maksimum przyjemności.
Chwyciłem za sutek i lekko zacząłem ściskać ze wszystkich stron. Był sztywny, ale i tak stwardniał jeszcze bardziej. Byłem już na granicy wytrzymałości erotycznej. Najchętniej wyjął bym już swojego fiuta i włożył w jej gorącą cipkę, ale coś mówiło mi, że muszę zachowywać się jak dżentelmen.
To było dziwne, ale doznawałem bardzo niesamowitej mieszaniny uczuć. Podniecenie mieszało się ze wstydem, radość i euforia z lękiem i, różnego rodzaju, obawami, wreszcie zwykła potrzeba zaspokojenia seksualnego, z głębokim pragnieniem bliskości drugiej osoby. Nigdy wcześniej w swoim małżeństwie, jak i przednim, czegoś podobnego, nie doświadczyłem.

Sweet tits


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...