Szukaj na tym blogu

16 kwietnia 2018

Relacje koleżeńskie.

32. Mogę dotknąć?

Jej dłonie, nie tylko, zakrywały tą wrażliwą część ciała, ale także dotykały jej mimowolnie. Widziałem, jak opuszkami palców, trafia w sam środek, tak, jakby chciała pokazać, jak się powinno to miejsce pieścić. Dla mnie było to więcej, niż mogłem sobie wyobrazić.
-Chciałem ci powiedzieć, że jest ładny.
-Tak mówisz?
-Tak, bardzo ładny. Bardzo mi się podoba. Czy mogłabyś… no wiesz… odsłoń go trochę, proszę… Chcę tylko popatrzeć. Nic więcej.
Zerknęła na mnie, jakby nieco skrępowana. Wyglądała, jak mała, bezradna dziewczynka. Rozczulała mie, nie tylko ze względu na tą, iście erotyczną, sytuację. Działała na mnie w dwojaki sposób.
Z jednej strony byłem bardzo podniecony i chciałem się z nią kochać do upadłego, a z drugiej wzbudzała w mojej świadomości taką wielką falę czułości, pragnienie bliskości jej osoby obok mnie.
Po chwili powoli, jakby niepewnie, cofnęła dłoń, odsłaniając pępuszek.
-Podoba ci się? - powiedziała jeszcze raz.
Tym razem jej głos był jeszcze bardziej miękki, aksamitny i przyciszony.
-Bardzo, - odpowiedziałem.
Moje serce łomotało, jak szalone. Coś krzyczało w mojej głowie: Wyciągnij dłoń! Wyciągnij dłoń! Dotknij jej tam! Dotknij! Weź ją teraz, właśnie teraz, w tej chwili! Jednak, mimo wszystko, nie zrobiłem tego. Odczuwałem niepokój. Zdawałem sobie sprawę z tego, że był środek dnia i różne rzeczy mogły się wydarzyć. Ktoś mógł przecież wejść. Nie byłem też pewny tego, jak ona zareaguje na moje działanie.
Przyłożyła dwa palce na górnej i dolnej jego krawędzi, rozciągnęła skórę w dwie strony i stało się coś, co wywołało na mojej twarzy, jeszcze większy uśmiech. Po moich plecach przebiegł zimny dreszcz. Chociaż, trudno było rozpoznać jaka była jego temperatura. Jej pępuszek wysunął się do góry niczym malutki pączek, chcący się rozwinąć. Drżałem w coraz większym podnieceniu.
-Aniu?
-Co?
-Zróbmy to.
-Co?
-No to.
Spojrzała na mnie maślanym wzrokiem. Tak niewiele już brakowało.
-Nie, - powiedziała cicho.
-Dlaczego? - spytałem.
-A gdzie?
Boże kochany, dziewczyno! To było takie niesamowite. Ona była niesamowita. W to wszystko było mi, tak trudno, uwierzyć. Nie miałem pewności, czy to jest tylko gra, czy wszystko dzieje się już na poważnie. Myślałem, że już za chwilę się zacznie.
-Tam, - powiedziałem, wskazując na drugą część pomieszczenia.
To było takie proste. Wystarczyło tylko odgrodzić się drzwiami. W tamtej połowie okna były zasłonięte aluminiowymi żaluzjami.
-Nie, - odpowiedziała cicho lecz stanowczo.
-Dlaczego?
Uśmiechnęła się ciepło.
-A kto będzie pracował?
Odpowiedziałem identycznym uśmiechem.
-Nikt. Zrobimy to szybko. Przez tą chwilę nic się nie stanie.
Miałem nadzieję, że da się przekonać.
-Nie, - powtórzyła.
-Dlaczego? - zadałem jeszcze raz to samo pytanie.
-Nie chcę stracić pracy w ten głupi sposób.
Drżałem. Tak bardzo liczyłem na to, że się zgodzi.
-Ale chcesz?
-Co?
-No to.
Milczała.
-Chcesz?
Zmarszczyła brwi i skrzywiła usta. Nie wiedziałem, czy jest zła, zdenerwowana rozdrażniona, czy może tylko, tak samo jak ja, bardzo podniecona?
-Nie bądź taki cwany, - powiedziała, próbując zdobyć się na suchy, beznamiętny głos.
Nie dawałem za wygraną. Miałem nadzieję, że wystarczy, jeszcze tylko trochę, podrążyć tą skałę, którą, niby, była.
-Ale, chciałabyś, tak, przynajmniej teoretycznie, co?
Znów milczała.
-Mogę dotknąć? - powiedziałem, wyciągając dłoń w kierunku jej pępka.
Jeszcze raz go zakryła.
-Nie, - powiedziała, ale na jej twarzy tym razem pojawił się uśmiech.
-Tak troszeczkę… no proszę.
-Eh… nie…

Waiting for sex Anime Art


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...