40. Nimfa wodna.
-Zdejmij to ze mnie, - szepnęła.
Uniosła tułów do góry, a ja wsunąłem rękę pod jej plecy i, jednym ruchem, rozpiąłem klamerkę. Kiedy zacisk puścił, elastyczny biustonosz omijając jej boki podskoczył do góry. Od teraz jej piękne jabłuszka były już w stu procentach do mojej dyspozycji.
Delikatnie, jakby z należną czcią, chwyciłem materiał i podniosłem go z jej ciała. Odruchowo zbliżyłem do nosa i powąchałem. Znów delektowałem się jej zapachem. To był oszałamiający bukiet jakiejś delikatnej wody, jej potu i czegoś jeszcze. Czegoś co trudno było określić.
W tym samym czasie, posługując się moim palcem, niby narzędziem, drażniła swój wrażliwy pępuszek. Przeciągała przez chwilę, jakby celowo, jakby chcąc jak najbardziej mnie, a raczej moją rękę, do tego celu wykorzystać. Nie przeszkadzało mi to zupełnie. Było miłe, subtelne i bardzo mi się podobało. Niemniej, chciałem przejść już do kolejnego etapu tej gry.
Leżała w rozpiętej koszuli, już bez stanika. Nagie piersi, niczym dwie gruszki z grubymi ogonkami, dumnie sterczały do góry i prosiły się, by teraz to im poświęcić więcej uwagi.
Widziałem, że była bardzo podniecona. Patrzyła raz na mnie, raz na swój skarb, jakby dając mi do zrozumienia, żebym coś przedsięwziął.
Była śliczna. Wyglądała, jak nimfa wodna, jak rusałka, napotkana o świcie, pośrodku lasu. Taka istota nie mogła ujść nietknięta, niewykorzystana, nienaruszona. Sama, w swoim wyglądem, prosiła o to, żeby odkrywać jej cudowne zakamarki, wziąć ile się da i cieszyć się nimi do ostatniego tchu.
Znów czułem się, jak mały chłopczyk w sklepie z zabawkami.
-Czy zrobiłaś to kiedyś z innym mężczyzną? - spytałem niepewnie.
-Tak, - usłyszałem cichą odpowiedź.
-Kiedy? - zadałem kolejne pytanie, nie licząc na rzetelną odpowiedź.
-Przed ślubem, - usłyszałem.
Pokręciłem głową.
-Nie o to mi chodziło. Czy zdradziłaś kiedyś męża?
Uśmiechnęła się.
-Nie, - powiedziała.
Nie wierzyłem.
-Naprawdę?
-Tak, - obstawała przy swoim.
-Nigdy? - drążyłem temat.
-Nigdy, - przytaknęła.
-To jak się stało, że teraz robisz to ze mną? - zadałem pytanie, które, jak mi się zdawało, powinno przygwoździć ją do muru.
-Czemu to robisz?
-Co?
-Czemu o to pytasz?
-Bo jestem ciekawy.
-Nie lepiej zostawić to tak, jak jest?
Teraz to ja się uśmiechnąłem.
-Może i lepiej, ale chciałbym wiedzieć.
Odpowiedziała identyczną ripostą. Mogłem się tego spodziewać.
-A ty, kiedyś zdradziłeś żonę?
W pierwszej chwili chciałem ją okłamać. Wydawało mi się, że jeśli wymyślę coś na poczekaniu, jakąś pikantną historię, tym samym poprawię swój wizerunek jako playboya, za którego przecież, niejednokrotnie, chciałem chodzić. Coś, jednak, nie pozwoliło mi tego zrobić.
-Nie, - stwierdziłem, zgodnie z prawdą.
Spojrzała na mnie, jakoś tak inaczej, niż przedtem.
-Nigdy? - spytała, jakby mi nie wierzyła, a przecież wiedziałem, że jest inaczej.
-Nigdy, - potwierdziłem, tym samym kontynuując tą dziwną rozgrywkę.
Uśmiechnęła się szeroko i bardzo ciepło.
-Więc to jest nasz pierwszy raz, - powiedziała tak, jakbyśmy wygrali w totolotka.
-Tak. W tym sensie, to tak, - musiałem przyznać jej rację.
Dobrze mi było przy niej. Mimo początkowego, niewielkiego skrępowania, dobrze się czułem, rozmawiając z nią na takie tematy. To była taka odskocznia, odreagowanie stresu i, oczywiście, coś nowego, coś, czego, do tej pory, nie doświadczyłem.
Po chwili zadała jeszcze jedno pytanie, które trochę mnie zakłopotało:
-Dlaczego to robisz?
Czyżby chciała wzbudzić we mnie wyrzuty sumienia? Postanowiłem odbić piłeczkę.
-A ty?
Tak samo jak ja, nie chciała udzielać odpowiedzi, albo jej nie znała.
-Nie wiem, - westchnęła.
-Ja też nie wiem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz