30. Myśl o czymś innym.
-Jeeeeezu Gośka! Oooooooch… zaraz będzie po wszystkim, - jęknąłem, jakbym wydawał z siebie ostatnie tchnienie.
Uśmiechnęła się serdecznie. Najwidoczniej, moje gwałtowne reakcje ją bawiły.
-Panie Jarosławie, spokojnie to dopiero początek, - powiedziała z przekąsem, wykrzywiając jedną stronę ust.
Zatrzymała się na chwilę i wyprostowała do pionu. Obserwowałem każdy jej gest, czekając na kolejny atak.
Nigdzie się nie spieszyła. Sięgnęła do swojej cipki, przebitej moją strzałą. Przyłożyła palce po obydwu stronach i, przyciskając, pociągnęła na boki.
Znów usłyszałem to mokre mlaśnięcie, a jej muszelka, odklejając się od mojego drąga, zareagowała, jak otwierany na siłę małż. Co prawda, uścisk na moim fiucie był nieco lżejszy, ale do moich nozdrzy dobiegł oszałamiający zapach jej kobiecości. Poza tym, widok rozwartej cipeczki, ze sztywną, wilgotną łechtaczką, sprawiał, że podnieciłem się jeszcze bardziej.
-Boże, Gośka, zaraz się spuszczę! Och ooch, oooooch! - wyrzucałem z siebie gorące westchnienia.
Pokręciła tylko głową.
-No nie… proszę, nie rób mi tego. Jaruś myśl o czymś innym, rozumiesz? Myśl o czymś innym, - mówiła, nie chcąc, by za moment, wszystko się skończyło.
Później, podparła się dłońmi na mojej klatce piersiowej, przymknęła powieki i, przekręcając głowę na jeden bok, ze skupieniem, wprawiła swoje ciało łagodne falowanie.
Rzeczywiście próbowałem myśleć o czymś innym. Starałem się skupić na jakichś szczegółach nie związanych z seksem, ale, mając przed sobą jej jędrne cycki, z dużymi, ciemnymi brodawkami, trudno było oderwać świadomość, od tego, co się dzieje.
Przyznam się szczerze, że już miałem ochotę się poddać, czyli, po prostu, puścić w samopas moje pożądanie i pozwolić kutasowi uwolnić całe, zgromadzone w nim napięcie, w postaci strumienia gęstej spermy. Ni mniej ni więcej, tylko spuścić się w jej, niesamowitą, pizdeczkę. Dokładnie tak i to do środka. Sama taka myśl, była w stanie wywołać u mnie wytrysk.
-No dobra, Gośka będzie tego, - odezwała się Ewa, która była już tak podniecona, że ledwie stała na nogach.
-Co, co… że co? - odpowiedziała, jakby wyrwana z letargu, Małgorzata.
Ewa chwyciła ją za włosy i pociągnęła delikatnie.
-Zmiana! - powiedziała stanowczym głosem.
Kobieta, która mnie dosiadała, wcale nie miała zamiaru opuszczać tego, bardzo wygodnego siedziska. Nie wiem, czy rzeczywiście, była taka zaskoczona, czy tylko udawała, ale odezwała się:
-Jaka zmiana? Ale o co ci chodzi?
Blondynka o ślicznych, niebieskich oczach, która stała tuż obok, trzymała palce w swojej rozwartej jaskini miłości. Poruszając nimi dość zawzięcie, szturchnęła dosiadającą mnie brunetkę w ramię.
-Droga pani, pani czas już się skończył, - powiedziała z napięciem w głosie, nie oczekując innej odpowiedzi, jak tylko zgodzenie się na jej propozycję.
Dopiero teraz, Gośka uniosła głowę i spojrzała na nią, bardziej trzeźwymi, oczami.
-Ach tak… dobra, dobra… wiem, wiem… już, zaraz. Daj mi jeszcze chwilę, - próbowała grać na czas.
Ewa nie była w pokojowym nastroju.
-Ty laska, złaź z tego fiuta, bo cię zaraz z niego ściągnę! Tu jest jeszcze nas deie do obsługi. Co ty sobie myślisz?! - warknęła pełnym zdenerwowania głosem.
Gosia wykonała jeszcze trzy ruchy do góry i do dołu, po czym, zatrzymała się i, z sykiem, wypuściła powietrze z płuc.
-Kurwa, widzę, że cię nie przekonam, - powiedziała, zrezygnowana.
-Wiesz co? Masz rację. Nawet nie próbuj. Może bardziej byłabym skłonna do negocjacji, gdyby mnie tak pizda nie swędziała. Dobra, już złaź, - usłyszałem jej napięty głos.
To, że dyskusja tych pań była na niezbyt wyszukanym poziomie, nie miało takiego znaczenia, jak fakt, że, za chwilę, mogły się pobić o mnie. Miało to też jednak swoje dobre strony.
Przysłuchując się, coraz gorętszym argumentom, zupełnie zapomniałem, że byłem na granicy orgazmu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz