25. Niepowtarzalny smaczek.
To wszystko, co się działo, zaczynało mieć swój własny, niepowtarzalny smaczek. Pozwoliłem jej jeszcze kilka razy, pociągnąć swoimi ustami wzdłuż mojego zaganiacza, wykonać parę ruchów językiem i, dopiero teraz, powoli, odwróciłem głowę.
Ze zdziwienia szczęka mi opadła. Były tam obydwie, Małgorzata i Ewa. Zupełnie i niczym się nie przejmowały. Nie było w nich widać ani odrobiny skrępowania, wstydu, czy zażenowania. Oparte o framugę i przytulone do siebie, wpatrywały się w nas rozmarzonymi oczami.
Odruchowo stanąłem na baczność i cofnąłem biodra. Mój penis, oczywiście, wyskoczył z ust Joanny. Ta, nie wiedząc co się dzieje, spojrzała na mnie z zaskoczeniem we wzroku. Była przekonana, że zadała mi jakiś ból. Niemniej, wystarczyło kilka dodatkowych sekund, aby ona także zorientowała się w czym rzecz.
Dwoje obserwatorów podczas gorącego seksu, to za dużo jak na jeden raz. Obydwoje poczuliśmy się, jakby przyłapano nas na czymś strasznym i niegodziwym. Nie wiem, może rzeczywiście tak było.
Czułem się bardzo nieswojo. Gwałtownie pochyliłem się, chcąc podciągnąć spodnie do góry. Pech chciał, że, w tym samym momencie, Asia postanowiła wstać. Efekt był taki, że wyrżnąłem brodą w jej głowę. Było to o tyle śmieszne, co też dosyć bolesne.
Podsumowaniem wszystkiego było to, że moja przyjaciółka znów klęczała u moich stóp z ustami na wysokości mojego penisa, a ja, chcąc, nie chcąc, rozcierałem obolałą brodę.
Było jeszcze za wcześnie, aby się denerwować niemniej takie uczucie już zaczynało się we mnie rodzić.
-Co? Co… wy tutaj, do cholery, robicie?! - wyrzuciłem z siebie słowa kompletnego zaskoczenia.
Przyznam, że oczekiwałem innej reakcji z ich strony. Myślałem, że się speszą, przeproszą i zaczną tłumaczyć. Żadna z tych rzeczy się jednak nie stała.
Z jednej strony próbowałem zerkać do tyłu i obserwować to, co robią wścibskie koleżanki, a z drugiej, starałem się okazywać czułość i wsparcie mojej kochance, która teraz przede mną klęczała. Nie wyszło ani jedno ani drugie, a sytuacja całkowicie wymknęła się spod naszej kontroli.
W momencie, kiedy wtapiając palce w jasne włosy Joasi, gładziłem ją po głowie, usłyszałem z tyłu głos zachwytu i zadowolenia:
-Jałć, łał, łał… kochani, jesteście cudowni!
Nie wiedziałem, co to ma oznaczać. Miał to być głos zachwytu, swego rodzaju doping, czy może tylko się z nas podśpiewały?
-Co, co? Że co?! - wyrwało się z mojego gardła.
Teraz czułem się jak palant, bo nie potrafiłem powiedzieć tego, co myślę. Przecież powinienem był na nie wyjechać z jakąś ostrą reprymendą, a ja, zmieszany, dukałem, jak przedszkolak na akademii.
-Nie przerywajcie, proszę, - powiedziała niemal z płaczem Małgośka widząc, że jednak zamierzamy zakończyć cały ten pokaz.
Dopiero teraz całe to pierwsze wrażenie ze mnie opadło.
-Ty, chyba zwariowałaś, - powiedziałem stanowczo.
Teraz do dyskusji włączyła się Ewa. Ta dziewczyna była bliższa mojemu sercu i bardziej liczyłem się z jej zdaniem.
-Jejku… naprawdę… prosimy, nie przerywajcie. To takie cudowne i podniecające.
Teraz rozczesałem własne włosy, myślałem że, z wrażenia, unoszą się na mojej głowie.
-No nie. Boże, nie wierzę, że to słyszę, - westchnąłem.
Sytuacja wydawała się kuriozalna i niedorzeczna. Nie zamierzałem z nimi wchodzić w jakiekolwiek negocjacje. Niestety, w tym momencie, stało się coś, co mnie całkowicie dobiło.
Asia przystała na propozycję dwóch, podchmielonych jeszcze, dziewczyn.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz