41. Znajomy głos.
Nagle usłyszałem znajomy głos:
-O ja pierdolę! Kurwa co to?!
Nie widziałem go, ale wiedziałem, że to był Adam. Najwyraźniej, był bardzo zaskoczony tym, co zastał.
W normalnych okolicznościach, w tym momencie, wszystko powinno się zakończyć. Dziewczyny powinny się speszyć, wystraszyć i ubrać, czy chociaż trochę przykryć swoje nagie zgrabne ciała. Nic takiego się jednak nie stało.
Dwie dosiadające mnie tak namiętnie panie, nawet na jotę nie zmieniły swoich pozycji. Mało tego, ich zachowanie świadczyło o tym, że są jeszcze bardziej podniecone i chętne do wyuzdanych, bezpruderyjnych zabaw.
Gośka zaczęła szybko unosić się i opadać, doprowadzając mnie błyskawicznie na skraj niebotycznego, słodkiego orgazmu. Ewa, natomiast, tak mocno opadła swoją cipką na moją twarz, że o mało się nie utopiłem w jej sokach. Było to o tyle przyjemne, co dość niebezpieczne.
-Ty Marcin, chcesz coś zobaczyć?! Chodź szybko! Nie uwierzysz, co tu się dzieje! - zwrócił się do, stojącego gdzieś na korytarzu, kolegi.
Anal Małgorzaty zaciskał się coraz mocniej, a jej tyłek unosił się i opadał w błyskawicznym tempie. Ewa pochyliła się do przodu, przesuwając większość swojej cipki w stronę moich oczu. Znów chwyciłem jej łechtaczkę i zacząłem namiętnie ssać.
-Co się stało? Czemu tak się drzesz? Znalazłeś go? - odezwał się kolega, który, jak się okazało, jeszcze nie zorientował się w sytuacji.
-Patrz!
-Gdzie?
-No, kurwa, tam!
Na chwilę zapadła grobowa cisza. W powietrzu rozchodziły się tylko odgłosy dziewcząt i moje własne. Później usłyszałem głębokie westchnienie dobiegające od strony w drzwi.
-Hy… o ja nie mogę… orgia!
Obydwie dziewczyny poruszały się w synchronicznym, jednostajnym rytmie. Kiedy jedna przesunęła się do przodu, druga robiła to samo i tak dalej. Usłyszałem też mokre mlaskanie, świadczące o tym, że najwidoczniej złączyły się w gorącym pocałunku.
Adam wciąż nie mógł uwierzyć w to, co widzi. W jego głosie brzmiało kompletne zaskoczenie.
-Gośka, Ewa… co wy robicie?!
Marcin także był nie mniej zdziwiony.
-Ty, a ten pod spodem, to kto? - zapytał, nie mogąc rozpoznać mojej osoby.
-Nie widzisz? To nasz Jaruś. Ale z niego kozak!
-No, nieźle się tutaj zabawiają.
-Widzę właśnie. Chyba wcale nie zamierzają przestać.
Na moment znów zapadła cisza. Chłopaki próbowali oswoić się z, dość nietypową, sytuacją. Dziewczyny natomiast zabawiały się w najlepsze. Ewa jeździła swoją cipką po mojej twarzy tak, że trudno było mi uchwycić jej dzyndzelek w usta. Gośka natomiast unosiła się i opadała.
Coraz trudniej było mi walczyć z własnym organizmem, zresztą już nawet nie chciałem. W pewnym momencie, po prostu, naprężyłem i się i pozwoliłem, żeby natura zrobiła swoje. Zacząłem strzelać w jej dupkę kolejną porcją mojego nasienia.
Małgorzata chyba to wyczuła, bo zatrzymała się i pozwoliła, by moja fujara nieco zwiotczała i wysunęła się z jej odbytu. Powiem szczerze, że miałem już dość, a chłopaki, swoim pojawieniem się, przybyli mi na odsiecz.
-Adam? - usłyszałem speszony głos Marcina.
-Co?
-Co robimy?
W tym momencie doszedł do mnie jakiś nietypowy, chociaż dość znajomy, szelest, a później do moich uszu dobiegł metaliczny dźwięk, uderzającego o posadzkę przedmiotu.
Mogłem się tylko domyślać, że Adam właśnie rozpiął pasek i pozwolił spodniom zjechać do dołu.
-Nie wiem, jak ty Marcin, ale ja nie przepuszczę takiej okazji, - odezwał się stanowczym głosem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz