46. Dylematy etyczne.
-Może go zostaw w spokoju, - stwierdziłem spokojnie.
Odwróciła głowę w moją stronę, a w jej wzroku było coś takiego, co sprawiło, że odeszła mi ochota na dalsze uwagi. Znów patrzyła na Marcina.
-To tylko seks. Nic złego się nie dzieje. Bawimy się dobrze i tyle, prawda? - powiedziała do niego.
Jakimś dziwnym trafem, zrozumiałem, że ostatnia część wypowiedzi skierowana była do nas. Nie wiem po co, ale wyglądało na to, że chciała potwierdzenia.
Ogólnie rzecz ujmując, rzeczywiście, był to tylko seks. W sumie, nic specjalnego się nie działo. Niby, rzeczywiście bawiliśmy się świetnie, ale czy naprawdę? Nie potrafiłem tego wyjaśnić, jednak było w tym wszystkim coś nierzeczywistego, budzącego grozę, coś, nad czym, my wszyscy, w jakiś dziwny sposób, przeszliśmy do porządku dziennego. Tak, jakby wszystkie dylematy etyczne i moralne, nagle przestały się liczyć.
Marcin, natomiast, przynajmniej chwilowo, zareagował normalnie. To zrozumiałe, że wpadł w panikę. Zobaczył coś, co nie było naturalne, co było dziwne, jakby nie z tej ziemi, nie z tego świata.
Niemniej, wszystko wskazywało na to, że w tej chwili było za późno nawet i dla niego.
Uśmiechnęła się ciepło.
-Popatrz na mnie. Czy ci się nie podobam? - mruknęła niskim głosem.
-Podobasz mi się, - odpowiedział cicho.
Przesunęła się jeszcze bliżej.
-Nie podniecam cię?
-Podniecasz.
-Nie chcesz mnie dotknąć?
-Chcę.
Spojrzała mu w oczy.
-To dotknij.
Mimo wszystko, nie ruszał się.
-Dotknij, - powtórzyła.
I tym razem nic się nie stało.
-No dotknij mnie, - poprosiła.
W końcu, bardzo powoli, wyciągnął swoją dłoń i musnął palcami jej piersi.
-Och, - westchnął, jakby zaskoczony.
Znów się uśmiechnęła.
-Fajne, co?
-Fajne.
Nim się zorientował, już rozpinanała pasek jego spodni. Powoli, majestatycznie, ale zdecydowanie.
Nie bronił się. Siedział spokojnie, podparty za plecami na dłoniach i patrzył. Może nie zdawał sobie z tego sprawy, ale już w tej chwili należał do niej.
Rozpięła guzik spodni i rozsunęła rozporek. Następnie ostrożnie rozgarnęła połówki sztywnego materiału.
-Wciąż jesteś samotny?
Pokiwał głową.
-Jak dawno uprawiałaś seks?
Nie odpowiedział.
Ułożyła dłonie na jego biodrach, chwyciła za brzeg dolnej części garderoby i pociągnęła do siebie. Posłusznie uniósł pośladki, by umożliwić zdjęcie spodni.
-Kiedy ostatni raz byłeś z dziewczyną?
Patrzył na nią, jakby nie rozumiejąc pytania.
-Kiedy się kochałeś? - odezwała się po raz kolejny.
-Nie pamiętam, - powiedział tak cicho, że ledwie to usłyszałem.
-Dawno? - spytała.
-Dawno, - szepnął.
Siedział już w samych slipach które tworzyły duży namiot na środku. Spojrzała. W jej oczach był prawdziwy zachwyt, ale nie wyraziła żadnej uwagi na ten temat.
-Posłuchaj, wiem, że może być to dla ciebie nieco stresujące… - zaczęła ostrożnie, a myśmy w napięciu czekali na to, co stanie się za chwilę.
To jak ściągała jego spodenki, było mistrzowskim zagraniem. Trudno było się tego spodziewać, nawet po najlepszej aktorce. Chwyciła gumkę w dwa palce, po jednej i po drugiej stronie, odciągnęła od skóry i, bardzo powoli, jechała w stronę ud. Jego pokaźny, gruby penis z odkrytym łbem, wyłonił się zza nich, jak z za czarodziejskiej kurtyny, ukazując wszystkim całe swoje oblicze.
-Nie musisz się niczym przejmować. Po prostu, rozluźnij się i pozwól mi działać. Wszystkim się zajmę. Jeżeli zrobię coś nie tak, lub za szybko, to mi powiedz. Dobrze?
-Dobrze, - powiedział z głębokim westchnieniem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz