Szukaj na tym blogu

28 lipca 2018

Jezioro.

48. Ciasna, jak nastolatka.

Nie mogłem się powstrzymać, by nie zerkać w ich stronę. Starałem się jednak zachowywać tak, by nie wyglądało to zbyt ostentacyjnie. Z moich obserwacji wynikało także, że pozostali uczestnicy tej zabawy, zachowują się w podobny sposób.
Asia, mimo, że była odwrócona do nich tyłem, co kilka, kilkanaście sekund, wypuszczała ze swoich ust mojego fiuta i dyskretnie odwracała głowę, starając się zarejestrować jak najwięcej.
W końcu, nie wytrzymała. Zrezygnowała z robienia laski i ustawiła się na czterech, wystawiając w moją stronę swój ponętny kuperek. Mimo nagłej zmiany sytuacji, mnie także spodobało się to ustawienie. Bez problemu, mogłem robić dwie rzeczy naraz.
Nie czekając na kolejne zachęcające uwagi, opadłem na kolana i chwyciłem w garść swój, napęczniały do granic możliwości, interes. Drugą dłonią rozwarłem jej opuchniętą, mięsistą pizdeczkę. Teraz, dokładnie przemierzyłem i wykonałem sprawne pchnięcie. To było cudowne. Wszedłem do samego końca, a przez moje ciało, jak prąd, przebiegł błogi dreszcz.
Trudno to opisać. Była ciasna, jak nastolatka. Zastanawiałem się, dlaczego jej muszelka, tak gwałtownie reaguje. Może dlatego, że kilka metrów dalej, znalazła się dodatkowa, intensywna podnieta.
Dygocząc, wyunąłem się prawie po samą głowicę.
-Uuuuuuaaaaahhhhh… - wyrwało się z mojego gardła.
Czułem, że na mojej twarzy, zupełnie bezwiednie, pojawia się w szeroki uśmiech. To było tak, jakbym nagle dostał intratną, dobrze płatną posadę w znanej światowej w firmie. Byłem zadowolony, jak jasna cholera.
Aż trudno w to wszystko uwierzyć. W tym wieku, byłem w stanie kopulować jak królik, po raz kolejny i kolejny… bez większego problemu. Choć, na początku myślałem, że nie dam rady, tak naprawdę, moje siły błyskawicznie się regenerowały.
-Uh, uh, uuuuuhhhh… - słyszałem, coraz bardziej przejmujące, westchnienia mojej kochanki.
Uderzyłem po raz kolejny i znów wyszedłem, uderzyłem i wyszedłem… Solidny orgazm był w zasięgu ręki.
Po drugiej stronie pomieszczenia, Małgosia ciągnęła fujarę Adama tak mocno, że facetowi z wrażenia z uchylonych ust ciurkiem płynęła ślina. Nie mógł wydobyć z siebie żadnego głosu i wiedziałem, że zbyt długo to już nie potrwa.
Tymczasem Ewa, zdawała się robić wszystko, co tylko możliwe, aby Marcinowi było, naprawdę, dobrze. Chłopak leżał plackiem na podłodze i dyszał jak zajeżdżany koń.
-Słuchaj, jeżeli uznasz, że nie możesz wytrzymać, po prostu, się spuścić w moje usta, - odezwała się między jednym, a drugim porządnym ciągnięciem druta.
Mimo, że chodziło o nią i o niego, jej słowa były, jak oliwa, dolana do ognia mojego podniecenia. Automatycznie przyspieszyłem swoich ruchów.
To było zajebiste wrażenie. Czułem, że za chwilę znów trysnę. Wiedziałem, że mój budyń popłynie wprost w jej cipkę. Wiedziałem, że Joanna nie bierze żadnych środków antykoncepcyjnych. Na moim penisie nie było prezerwatywy.
Wybierając się w taki wyjazd,  nie pomyśleliśmy o jakimkolwiek zabezpieczeniu. Wszystko to wiedziałem, a mimo to, a może właśnie dlatego, chciałem. Chciałem jeszcze, chciałem więcej, z pełną premedytacją, biorąc na siebie ryzyko. Myślę, że dla wszystkich było to równie ekscytujące.
“Kurwa, co za obsługa, dosłownie full service”, - pomyślałem sobie.
Pochylała się nad nim, jak łania nad wodopojem, co chwilę pochłaniając jego fiuta po same jaja. Trudno więc się dziwić, że niedoświadczony, a jednocześnie niewyżyty facet, nie wytrzymał i pofolgował sobie. Zresztą, sama o to prosiła. Można powiedzieć, że zachował się zgodnie z jej życzeniem.
-Iiiiiiiiaaaaaahhhh!!! - usłyszałem przeciągły krzyk, a jego ciałem zaczęły szarpać gigantyczne, wręcz nienaturalne, skurcze.


spit & lick

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...