43. Branie u kobiet.
Zanim zdążyłem zrobić cokolwiek, Gośka już klęczała u stóp Adama. Wpatrzona w jego gigantyczną fujarę, wykonała kilka głębokich wdechów, a później z niedowierzaniem pokręciła głową.
-Chłopie, musisz mieć branie u kobiet, - powiedziała po krótkiej chwili zastanowienia.
-Wcale nie, - odpowiedział speszony mężczyzna.
Dziewczyna wyciągnęła dłonie, ustawiła przed swoją twarzą z rozpostartymi palcami tak, jakby chciała sprawdzić ich możliwości. Jakby nie wierzyła w to, że są dostatecznie sprawne i czy się przydadzą do tego, co za chwilę chce zrobić.
-No, co ty mówisz, z takim przyrodzeniem?! - jęknęła z niedowierzaniem.
Adam pochylił głowę i patrzył w oczekiwaniu na dalszy bieg wypadków.
-Przecież nie noszę go na wierzchu, - westchnął cicho, - a poza tym mam żonę i dwójkę dzieci.
Kobieta spojrzała mu w oczy i uśmiechnęła się ciepło.
-A co to ma do rzeczy? - powiedziała, a po krótkiej chwili zastanowienia, dodała jeszcze, - No tak, my tu gadu, gadu, a kiełbasa stygnie.
W tym samym czasie, Ewa, nie czekając na zaproszenie, zbliżyła się do Marcina. Chłopak, jakby trochę wystraszony, cofnął się pół kroku, lecz ta w porę chwyciła go za przedramię i zatrzymała w miejscu.
-Gdzie się wybierasz, kociaku? - szepnęła, puszczając do niego oczko.
Jego twarz wyrażała zmieszanie i niepewność.
-No, wiesz… ja… no… ja muszę… wiesz, szukać Bogdana, bo on tam… - próbował znaleźć sobie jakieś alibi.
Uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
-Dobrze, dobrze, Bogdan jest jak kot, zawsze spada na cztery łapy. Myślę, że i tym razem nic mu się nie stanie, - uspokoiła go, jednocześnie odbierając ostatni oręż obronny.
Wiedząc, że szykuje się niezłe widowisko, przysiadłem na brzegu wanny, jak na prowizorycznym kinowym fotelu i, z uśmiechem na twarzy czekałem, aż akcja rozwinie się bardziej. Byłem tak zaabsorbowany tym, co się dzieje w drzwiach wejściowych do łazienki, że dopiero po kilku sekundach, zorientowałem się, że tuż obok siedzi Joasia.
Spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo, a moja dłoń, odruchowo, znalazła się na jej plecach. Byłem już nieźle wyeksploatowany i, przytulając ją, miałem na myśli, jedynie, zwykłą czułość. W tej chwili, zresztą w ogóle, nad tym się nie zastanawiałem. To było, po prostu, zwykłe przytulenie bliskiej osoby a ona odpowiedziała mi tym samym.
Tymczasem, po drugiej stronie pomieszczenia, dwie dojrzałe kobiety, przeszły do konkretów. Małgosia, tymi szeroko rozpostartymi palcami, zagarnęła urządzenie Adama, ujmując je pewnym chwytem u samej podstawy. Chłopak westchnął głęboko i z wrażenia stanął na palcach.
Uniosła twarz do góry, jeszcze raz się uśmiechnęła, a później, kokieteryjnym tonem, powiedziała do niego:
-Rozluźnij się, bo reagujesz jak prawiczek.
Powoli opadł na pięty, a ona ścisnęła jego jaja. Teraz, już nie był w stanie wytrzymać.
-Kurwa, czy ty chcesz, żebym spuścił ci się na twarz?! - syknął przez zęby.
Udawała, że nic się nie stało i przyznam, że była w tym, naprawdę, dobra.
-No, co się dzieje?! Ty też jesteś tak samo wrażliwy, jak Jarek?
Nie czekając na dalszą część jej wypowiedzi zripostowałem:
-Dobra, dobra, mnie w to już nie mieszaj.
Machnęła tylko ręką i przeszła do dalszego działania. Wydawało się, że ma w sobie jeszcze mnóstwo energii. Przysunęła twarz do, łukowato wygiętego, fiuta i zaciągnęła się jego zapachem, jak dymem z papierosa.
-Co się dzieje, kolejny ładny ptak w pobliżu, a moja cipka jest już wilgotna i gotowa? - westchnęła w ostatnim momencie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz