26. Fujara mnie zdradziła.
Nie miałem czasu na jakiekolwiek działanie. Po prostu poczułem jej dłonie na krawędziach swoich bioder, a jej usta ponownie zamknęły się na głowicy mojego penisa. Szybko zrozumiałem, że już jest pozamiatane. Nawet moja fujara mnie zdradziła i, zamiast grzecznie opaść, szybko unosiła swój łeb, sztywniała i puchła w oczach.
-Cholera jasna! Asiu nie! Och nie. Och, och, - próbowałem protestować, ale z każdym pociągnięciem jej ust, było to coraz trudniejsze do wykonania.
W końcu, zmaganie z własnym podnieceniem, przerosło moje możliwości. Wstyd, skrępowanie, niepewność i nietypowość tego wszystkiego, sprawiało, że było to jeszcze bardziej elektryzujące i przyprawiające o gorące dreszcze na całym ciele.
Coraz bardziej podekscytowany głos Małgorzaty, nie pozostawiał złudzeń, co do jej oczekiwań.
-Łooooo… ale ciągnie!
Moje uda zaczynały robić się miękkie i coraz trudniej było mi utrzymać równowagę.
Joasia, jakby na przekór temu wszystkiemu, co się działo, w jednej chwili, pozbyła się całego swojego skrępowania, a jej braki w praktyce, zastąpione zostały precyzyjnymi i sprawnymi ruchami. Miało to oczywiście przełożenie na szybko zbliżający się orgazm.
-Jarek! Jarosław, och koniu ty stary! Nie znałam cię od tej strony. Jesteś niesamowity, - zachęcała do dalszej zabawy Ewa.
Czułem, że z każdą chwilą odpływam coraz bardziej. Joasia poruszała swoją głową do przodu i do tyłu nie za szybko, nie za wolno, tak w sam raz, a jej usta sprężyście i czule obejmowały mój oręż, ślizgając się po napęczniałych, kanciastych żyłach wzdłuż jego trzonu. Przeskakiwały przez poprzeczny oplot i przyprawiały mnie o silne zawroty głowy.
-Aśka, ty cipo stara! Mówiłam ci… nie słuchałaś mnie… a mówiłam ci czego ci trzeba! - usłyszałem, jeszcze bardziej podniecony, głos Małgorzaty.
Czułem, że ten moment zaczyna zbliżać się wielkimi krokami. Stanąłem na palcach i przestępowałem z nogi na nogę, co wcale nie ułatwiało zadania mojej partnerce.
-Och Boże, Boże! - jęczałem, w coraz większym, upojeniu.
Doping, który docierał do moich uszu, był coraz bardziej agresywny, ale nie denerwował mnie już.
-Dawaj, dawaj Aśka! Ciągnij mu tego druta, kurwo ty stara! - wołała Gosia.
Jakby na dokładkę, Joasia pochłonęła mojego drąga po same jaja. Tym razem nie zakrztusiła się. Trzymała mnie długo i wytrwale, tak, jakby był to dla niej chleb powszedni.
Jakimś cudem odwróciłem głowę i zdołałem jeszcze spojrzeć do tyłu. Dziewuchy, które stały w drzwiach, macały się już na całego.
Widziałem, jak usuwają w ręce pod swoje bluzki, miętoszą cycki, jak łapią się za cipki i doprowadzają wspólnie do orgazmu. Na dodatek, nie przerywając gapienia się na nas, co chwilę, gorąco się całowały.
Widok ten był dla mnie gigantyczną katapultą, która, w jednej chwili, wyrzuciła moją świadomość z posad na orbitę okołoziemską. Nagle przed moimi oczami zrobiło się kompletnie ciemno, a moje ciało, reagując na swój własny sposób, przestało poddawać się jakimkolwiek zewnętrznym działaniom.
-Uuuuuuuaaaaaaaahhhhh!!! - usłyszałem swój własny jęk i poczułem, że pompuję w jej usta olbrzymie ilości nasienia.
Jak przez ścianę słyszałem tylko, że kompletnie zaskoczona, próbuje przełknąć to, co ze mnie się wydostało.
-Och Ewka! Boże, on się spuścił w jej buzię! Ty widzisz to?! Nie… - Małgorzata westchnęła z jeszcze większym zachwytem.
-No widzę, widzę! Gośka, tylko popatrz, ile tego dobrodziejstwa jest! - odpowiedziała, równie zadowolona, Ewa.
Kiedy, w ustach Joasi, zostawiłem ostatnie porcje mojego budyniu, usłyszałem jeszcze jedno zdanie, które nieco mnie już zaniepokoiło. Wypowiedziane było przez Małgorzatę i brzmiało, mniej więcej, tak:
-No Jareczku, teraz już się nie wymigasz, musisz obsłużyć nas także.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz