23. Masz ładnego fiuta.
-No…
-Co, no?
-No… raz, dwa, trzy… - powiedziała ze słodkim uśmiechem.
Uśmiechnąłem się także.
-Raz, dwa, trzy… - powiedziałem ale, nic nie rozumiałem, bo moja dłoń, tak jak przedtem, wciąż była otwarta.
Jej głos wyrażał niewielki zawód.
-No, nie…
-Hmmm…
-Nie o to mi chodziło.
-A, o co? - spytałem, wzruszając, ramionami.
-No… to raz, dwa, trzy, to taka przenośnia…
-Co?
-Oj. Ściągnij spodnie!
-Aha…
-Pokaż mi go.
Czułem, że moje dłonie drżą. Powoli, wyprostowałem palce i upuściłem jej majtki na podłogę. Później, z taką samą prędkością, sięgnąłem do paska moich spodni. Rozpiąłem sprzączkę i guzik. Pociągnąłem maszynkę suwaka do dołu. Ciężki, sztywny materiał dżinsów, automatycznie zjechał do dołu.
-Oooooohhhhhh… - westchnęła z zadowoleniem, patrząc na moje przyrodzenie.
Mój kutas podobny był do sękatej, ostro ciosanej, maczugi.
-Co teraz? - spytałem.
Patrzyła i uśmiechała się.
-Łał, podoba mi się! - wyraziła swój zachwyt.
Mimo, że moje podniecenie rozsadzało mnie od środka, nie byłem w stanie pozbyć się wrażenia nieziemskości tych okoliczności. Rejestrowałem wszystko dokładnie, jakby nawet z podwójną siłą.
Puszczając z jednej strony swoją spódnicę, chwyciła mnie za niego. Ujęła z góry, tuż za grubą żyłą. Jej dłoń, mimo, że drobna i delikatna, była pewna i bardzo zdecydowana.
-I co teraz? - powiedziałem.
-Mmmmm… jeszcze nie wiem, ale nie martw się. Na pewno coś wymyślę.
Czułem, jak mój penis, pod wpływem jej uścisku, zaczyna pulsować, jakby żyć własnym istnieniem.
-Hmmmm… no to wymyślaj szybko, bo zaraz eksploduję.
Zupełnie nie przejęła się moją uwagą. Od niechcenia rzuciła moje slipy na podłogę, które, jakimś cudem, do tej pory, jeszcze trzymała. Teraz obydwie części ubrania, leżały obok siebie, jakby nikomu już niepotrzebne.
Cmoknęła dwa razy, a później powiedziała:
-No, nie wiem, na co się zdecydować.
Później, rzeczywiście, jakby się zastanawiała, tą drugą wolną już, dłonią chwyciła mnie za jądra. Ujęła je od spodu, uniosła do góry, jakby chciała sprawdzić ich ciężar i wielkość. Jeszcze później, stopniowo, zamknęła palce, przebierając w nich moje kuleczki.
Zaczerpnąłem powietrza w płuca, bo myślałem, że za chwilę upadnę.
-No i co, już wiesz, co będziesz robić? - spytałem cicho.
Trudno było mi znieść to czekanie. Całe moje ciało wołało o, jakąkolwiek, akcję. Z drugiej strony, obawiałem się, że to wszystko, co się dzieje, jest znów i tylko, wynikiem mojej wyobraźni.
Odruchowo spojrzałem w lustro, jakby spodziewając się, że zobaczę w nim tą młodą blondynkę. Nikogo tam jednak nie było. Nikogo poza nami, mopem i koszem na ubrania. Nie byłem jednak pewny, czy nie zobaczę jej zaraz w innym miejscu.
-Już wiem, - powiedziała.
Uklękła przede mną, a ja przestępując z nogi na nogę, drżałem na całym ciele. Czyżby, cała sytuacja, miała się powtórzyć w podobnej konfiguracji?
-Domyślam się, - westchnąłem tylko.
-Masz ładnego fiuta. Bardzo mi się podoba, - jeszcze raz mnie pochwaliła.
Czas wlókł się niemiłosiernie. W myślach błagałem, żeby zdecydowała się na jakieś działanie, ale czekałem cierpliwie na kolejny krok.
-Widzisz, - zacząłem, - zawsze chciałem ci to powiedzieć, ale ty mnie nie słuchałaś. Ciągle tylko o tej przyjaźni i przyjaźni, a tu takie urządzenie się marnowało.
Uniosła głowę i spojrzała mi w oczy.
-No, wiem. Teraz tego żałuję, - stwierdziła z westchnieniem.
W sposób zupełnie naturalny, wsunąłem swoje dłonie w jej jasne włosy. Ten gest był dopełnieniem wszystkiego. Opuściła wzrok, a później delikatnie, językiem zwilżyła usta.
Czekałem, kiedy moja głowica znajdzie się w środku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz