Szukaj na tym blogu

13 lipca 2018

Jezioro.

33. Wejście do środka.

Kiedy swoją cipkę rozwarła palcami jednej ręki, wiedziałem już co robić. Z pewną dozą ostrożności wysunąłem język. Wystawiłem go tak daleko, jak tylko mogłem i zacząłem przesuwać głowę w kierunku jej krocza, coraz bliżej i bliżej. Czułem coraz bardziej intensywny słodko-kwaśny, specyficzny zapach, który doprowadzał mnie do szaleństwa. Przyglądałem się jej norce tak długo, jak tylko mogłem wyostrzyć na niej swój wzrok. Miałem wrażenie, że wkraczam tunel czasoprzestrzenny, który przeniesie mnie do całkiem innej rzeczywistości.
W końcu dotknąłem. Byłem zaskoczony, nie tyle tym, co zrobiłem, ile swoją reakcją na to, co zrobiłem. Miałem wrażenie, że zawirowałem w powietrzu, albo też, to sama łazienka, wpadła na jakąś orbitę. Na końcu swojego języka poczułem dziwny, ale przyjemny smak i gęsty, wilgotny śluz.
Po chwili schowałem go z zamiarem ponownego wysunięcia. Tym razem zaskoczyła mnie innym ułożeniem rąk. Znów były dwie i znów rozchylały ją z dwóch stron. Teraz jednak nie tylko na boki, ale też do góry i do dołu.
Efekt był taki, że ten malutki pączek, który znajdował się w samym środku, pod wpływem naporu jej palców, zmuszony był się otworzyć. Odsunąłem głowę, a moim oczom ukazało się płaskie, ciasne, ale głębokie wejście do środka.
No i stało się. Przestałem myśleć, a swoim zachowaniem zszokowałem nawet samego siebie. Zanurkowałem całymi ustami i to dokładnie w sam środek tej wilgotnej, głębokiej studni. Poczułem się jak w niebie: szczęśliwy, usatysfakcjonowany i kompletnie zadowolony. Pachniała, smakowała i wyglądała jak rajski ogród.
Jak nawiedzony, obracałem językiem, raz w jedną, raz w drugą stronę, czując po drodze wszystkie wypukłości. Najlepszą nagrodą za to wszystko, była jej reakcja, a raczej odgłosy, które docierały do moich uszu.
-Uuuuaaaahhhh, aaaaaaahhhhh, ooooooohhhh…
To było jak niesamowity koncert w operze. Uniosłem głowę i spojrzałem między udami, jak widełkami procy, na jej twarz. Przebijała mnie swoim spojrzeniem. W jej oczach była dzikość i oczekiwanie na jeszcze więcej.
Kiedy wróciłem do cipki, nie było już tam jej rąk, a płatki, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zjechały do środka, zamykając wejście przed moim zwinnym językiem. Trochę pozbawiło mnie to animuszu, więc znów spojrzałem na jej twarz.
Uśmiechnęła się tylko.
-No co, zajączku, myślisz, że cały czas ci będę pomagać? Przecież umiesz to robić, prawda? - powiedziała ciepło i zalotnie.
Jasne, że umiałem, ale wciąż nie byłem pewny, czy to, jak to robię, jest dla niej wystarczająco dobre. Wciąż mi się przyglądała, a ja chciałem mieć całą jej kobiecość w swoich ustach.
Jej cipka złożyła swoje płatki, jak ptak skrzydła, a ja musiałem przedzierać się przez gąszcz włosów innych rzeczy, by dostać się do środka. Kiedy mi się to udało, poczułem się bardzo szczęśliwy. Na dodatek, dosłownie chwilę później, jej zwinne paluszki znów znalazły się w tym wrażliwym miejscu.
Rozdzieliła połówki, ale nieco delikatniej, niż przedtem. Tak, że wsuwając tam swój język, ocierałem nim od razu o obydwie ścianki.
Wykonywałem delikatne, posuwiste ruchy od dołu, do góry, przedzierając się przez jej podwoje i kończąc dystans na sztywnym paliku, usytuowanym dokładnie na samym wierzchołku. Rejestrowałem to wszystkimi swoimi zmysłami, a pod moją czaszką, dosłownie, kipiało.
W końcu, nie mogąc się powstrzymać, uchyliłem usta i chwyciłem całość od góry. Dosłownie, zastałem jej wargi do swojej buzi.
Efekt był taki, jakiego można było się spodziewać. Naprężyła się do granic możliwości, unosząc biodra nieco nad powierzchnię posadzki.
-Iiiiiiiaaaaaaahhhhh!!! - wyrwało się z jej gardła.

Love this sex posture

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...