40. Podbramkowa sytuacja.
Gorąca, podbramkowa sytuacja, zdawała się nie mieć końca. Przestałem już logicznie analizować to, co się z nami działo. Nie było sensu. Lepiej było skupić się na własnych doznaniach i szalejącej wyobraźni.
W swoich ustach miałem grubą, uformowaną na kształt mojego kciuka, łechtaczkę Ewy, co już samo w sobie, było niesamowite i sprawiało, że byłem bliski wytrysku.
Na dodatek, na kutasie, który po raz kolejny, nie wiedzieć czemu, sterczał przepisowo, jak rakieta gotowa do startu, zaciskała się drobna, ale silna dłoń. Niczym dobrze wyregulowany mechanizm, rytmicznie i sprawnie, poruszała się w górę i w dół, w górę i w dół… Było to tak słodkie i gorące że, o mało, nie straciłem przytomności. Nie byłem w stanie nawet dyszeć, jęczeć, czy wydawać jakieś inne odgłosy.
Całe to moje podniecenie, starałem się przekierować na, jak najlepsze, obrabianie śliskiej i twardej wisienki laski która siedziała na mojej twarzy. Mimo to, zachodziłem w głowę, do której, z pozostałych pań, należała ta łapka. W tej chwili, niestety, w żaden sposób, nie mogłem tego rozeznać. Cały widok przesłaniało, obficie zarośnięte, krocze drugiej blondynki.
W momencie, kiedy zaczynałem się już domyślać, że może to być Małgorzata, czubkiem swojego fiuta poczułem, że w coś się wpycham. Normalnie, większość facetów pomyślałaby, że jest to cipka, no może gorące usteczka, ale nie. Ku swojemu ogromnemu zrozumiałem, że jest ciasno, stanowczo za ciasno.
“Co jest, do jasnej cholery”, - pomyślałem sobie.
Łeb mojego penisa napierał na barierę, jakby mogło się wydawać w pierwszej chwili, nie do pokonania. To był pierścień o małej średnicy, jednak na tyle elastyczny, że pod wpływem ciężaru kobiety, rozchodził się na boki.
Nagle wszedłem. To było gwałtowne. Miałem wrażenie, że żyła mojego zaganiacza przeskoczyła przez pętlę kilkudziesięciu równo owiniętych gumek recepturek. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że właśnie znalazłem w jej dupie.
-Yyyyyykh! - stanąłem jakbym miał zatwardzenie.
Zaskoczona Ewa uniosła swój ogromny tyłek do nieco góry. Nie myliłem się. Gośka siedziała na mnie okrakiem, a mój fiut znajdował się między jej pośladkami. Miałem wrażenie jakbym przepychał nim rurę kanalizacyjną.
-Stało się coś? - spytała blondynka, która siedziała na mojej twarzy.
W pierwszej chwili nie odpowiedziałem. Starałem się pozbyć z ust nadmiaru jej soków, które przy okazji namiętnego lizania się tam znalazły. Dopiero po kilkunastu sekundach wyrzuciłem z siebie:
-Dziewczyny, kurwa, zajebiecie mnie na śmierć! Pofolgujcie trochę, proszę.
Jak każdy normalny człowiek, spodziewałem się w miarę ludzkiej odpowiedzi. Tymczasem obydwie wybuchły gromkim, wręcz złowieszczo brzmiącym, śmiechem.
-Co?! Co on powiedział? - spytała rozbawiona Gośka.
-Nie wiem. Chyba chce, żebyśmy przestały, - odpowiedziała Ewa.
Nie przestały. Akcja potoczyła się dalej. Brunetka zaczęła powoli opadać, aż wszedłem w jej odbyt do samego końca. Musiała czymś posmarować mojego chuja, bo po przekroczeniu pierwszej bariery, posuwał się już dość zgrabnie. Mimo to, było piekielnie ciasno.
Tymczasem Ewa, nie dając mi zbyt długo odpocząć, znów opadła na moją twarz. Przestałem widzieć cokolwiek innego, poza jej rozkoszą pizdeczką, a moje nozdrza przeniknął intensywny zapach kobiecości.
Znów zacząłem drżeć na całym ciele. Teraz byłem w posiadaniu, nie jednej, a dwóch kobiet i, to w takim układzie, który na dłuższą metę, trudny był do zniesienia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz