Szukaj na tym blogu

31 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.

19. Wielki, gruby drąg.

Odetchnęła z ulgą i postanowiła wrócić do rzeczywistości. Chciała rozpocząć pracę. Zdawała sobie sprawę z faktu, że, w tej sytuacji, będzie to bardzo trudne. Była przecież tak niesamowicie podniecona. Czuła wilgotne majtki na swoim kroczu. Każdy dotyk w okolicy piersi czy ud sprawiał, że kręciło jej się w głowie. W pewnym momencie zaczęła nawet żałować, że tak się stało, że właściwie do niczego nie doszło. Była podzielona dwoje, ale w tej jednej krótkiej chwili odetchnęła z prawdziwą ulgą. 
Wybierając powrót do rzeczywistości, postanowiła zaczerpnąć głęboko powietrza i spokojnie usiąść na swoim krześle. Nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale znów przymknęła powieki. Zrobiła to chyba dlatego, że chciała odreagować to wszystko, co stało się ostatnio. Delikatnie uchyliła usta, zaciągnęła się powietrzem i, opadając na swoje krzesło, ze zgrozą stwierdziła, że między jej uda wdziera się coś grubego i twardego.
-Ooooch, - westchnęła przeciągle.
Była wystraszona, ale i bardzo podniecona. Mimo wszystko, była zadowolona z takiego przebiegu wypadków. Chociaż, tak naprawdę, nie umiała tego w żaden sposób wytłumaczyć. Bała się otworzyć oczy. Wciąż bardzo powoli opadała. 
Wiedziała, co znajduje się między jej udami. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę. To było twarde, sprężyste, zaopatrzone w wielką głowicę. Było gorące i powoli, niczym wąż boa, sunęło w stronę jej wilgotnej cipki. 
Następnym jej stwierdzeniem było to, że ów napastnik parł do przodu, nie napotykając na żadną przeszkodę. Zadrżała z wrażenia. O zgrozo, jednak nie miała na sobie majtek. Nie miała na sobie też spódniczki. 
“O nie, nie! To niemożliwe!” - pomyślała, kiedy dotarło do niej, że znów była kompletnie naga. 
Była goła, jak ją Pan Bóg stworzył. 
“Nie, nie! To niemożliwe! Jak? Jak to się dzieje?!” - próbowała zadawać sobie pytania, chociaż wydawały się w tej chwili zbędne i zupełnie niepotrzebne, niepotrzebne tak, jak jej ubranie. 
Nie wiedziała, co ma dalej robić, jak się zachować, ale jakby wbrew swojemu rozsądkowi, jej ciało nakazywało to, co ma robić. Powoli zaczęła opadać. Bała się otworzyć oczu, ale czuła, że wielki, gruby drąg, stopniowo wdziera się w jej norkę. Pokonując wejściową bramę i rozchylając połówki jej szparki, wchodził coraz głębiej i głębiej. Czuła go tak dokładnie, tak wyraźnie. Czuła każdą z żyłę. Był taki sękaty, taki twardy.
-Och, - wstrzymała oddech. 
Naprężenia mięśnie i, powoli opadała dalej. W między czasie złożyła jeszcze rozchylić szerzej swoje uda. Zrobiła to, bo zrozumiała, że coś między nimi jest. Rozstawiła szerzej stopy. Dokonała tego niejako na raty: raz, później drugi i jeszcze kolejny raz. 
Siedziała na nim. Czuła to. Siedziała na jego kolanach. To on był na jej krześle. Znajdował się tam z fiutem skierowanym wprost do góry, a ona usadowiła się na jego biodrach i nadziała na jego lancę. Delikatnie odchyliła się do tyłu i, dopiero teraz poczuła, jego zarośniętą klatkę piersiową, jego męski, silny tors. 
Wyparła się wygodnie i zaczęła opadać całym ciężarem na jego męskość, czując, że przeszywają ją cudowne dreszcze rozkoszy, dreszcze, które odbierały resztki zdrowego rozsądku, resztki świadomości. Z uchylonymi szeroko ustami, dyszała ciężko, napawając się tym przejmującym, cudownym wrażeniem. 
-Oooooch, oooooch jak bosko! - wyrzuciła z siebie.

30 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.

18. Nienagannie ubrana.

W tej jednej chwili zobaczyła siebie kompletnie nagą. Z wrażenia wstała, oparła się o biurko i pochyliła do przodu. W tej samej sekundzie poczuła jak jej piersi uwolnione spod ubrania natychmiast pęcznieją, pęcznieją jeszcze bardziej, pęcznieją i kołyszą się na boki jak worki wypełnione piaskiem. Jej sutki były jak antenki: sztywne, grube i chropowate. Swędziały, niemal piekły. Domagały się natychmiastowych pieszczot. 
Odwróciła głowę trzymając biurko dłońmi i bojąc się, że za chwilę upadnie. Spojrzała do tyłu. Zerknęła najpierw w jedną, później w drugą stronę i, o dziwo, nikt, ale absolutnie nikt, nie zareagował. Nie zobaczyła żadnej zmiany, żadnej różnicy w tym co się działo, dlatego sądziła, że to tylko jej wyobraźnia.
Bez dwóch zdań, była naga. Spojrzała na swoje jędrne duże pośladki, zacisnęła uda, a wilgotna cipka puściła już soki, które ciekły po udach. 
“Ach gdyby on teraz tutaj był”, - pomyślała. 
Tak trudno było się w tej chwili opanować. Ponieważ była przekonana, że to ona sama się rozebrała, bała się, by nie zrobić czegoś jeszcze głupszego. Dziwne było to wszystko, bo nie potrafiła absolutnie nic wyjaśnić. Mogła tylko akceptować i brać takim, jakim jej się przydarzyło.
-Dzień dobry Alicjo, - powtórzył jeszcze raz, jakby w ogóle tego nie usłyszała, - marzę, aby mój wielki drąg znalazł się w twoich gorących ustach. 
Mówił spokojnie, ale stanowczo. Jego głos wywoływał ciarki na jej plecach. Niespodziewanie stało się jeszcze coś. To była kolejna rzecz, której nie potrafiła wyjaśnić. Nagle poczuła, że stoi przed nim. Byli naprzeciwko siebie: on przed nią, on aprzed nim. On taki nagi, z wielkim chujem skierowanym wprost w jej usta. Klęczała przed nim. Ten wielki drąg już pchał się między jej wargi, a ona z lubością i zachłannością je zaciskała. Zaciskała je na nim, na tej wielkiej napęczniałej i sprężystej żyle.
Nagle coś ją tknęło. To było jakieś przeczucie, czy instynkt. To był taki odruch tonącego, kogoś, kto łapie się brzytwy. W jednej sekundzie doznała krótkotrwałego olśnienia. W jej głowie pojawił się przebłysk, że da się coś zrobić, że powinna coś z tym zrobić. Uświadomiła sobie, że to nienaturalne, że powinna jednak postarać się jakoś z tego wybrnąć.
Choć nie rozumiała nic, czuła to raczej, doświadcza podświadomie. W jednym momencie postanowiła zamknąć oczy, mocno zacisnąć powieki i potrząsnąć głową. Chciała się jeszcze uszczypnąć w rękę, ale nie było to już konieczne. W chwili, kiedy zamknęła powieki, przed jej źrenicami zapanowała kompletna ciemność. Chociaż nie powinna, z zaskoczeniem stwierdziła, że nie widzi nic, kompletnie nic. Nie umiała sobie z tym poradzić, bo za pierwszym razem widziała go pomimo zamkniętych oczu. To był dobry znak. 
Mogła jeszcze wrócić do rzeczywistości. Tak się jej przynajmniej wydawało. Potrząsnęła głową i powiedziała sobie, że to, co się dzieje z nią teraz, to jest tylko fikcja i chce z tego wyjść. Chciała chociaż przez chwilę tak myśleć i tak czuć.
Ku jej największemu niedowierzaniu, kiedy znów spojrzała przed siebie, zrozumiała, że to tylko i wyłącznie jakieś jej majaki. Majaki, które trudno wytłumaczyć. To rzeczywiście była tylko fikcja. 
Stała tak, rzeczywiście stała przed swoim biurkiem. Chodź nikt nie zwrócił na to specjalnej uwagi, zdawała sobie sprawę, że to było trochę dziwne. Stała trzymała i się krawędzi stolika. Spojrzała w dół na swoje ciało i dotarło do niej, że jest jak najbardziej poprawnie i nienagannie ubrana. Jej garderoba była na miejscu. Absolutnie nic się nie stało. Wszystko było w jak najlepszym porządku, a przynajmniej na to wyglądało. 

29 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.


17. Obcisły biustonosz.

To o nim marzyła, ku niemu kierowała swe westchnienia. Czuła się jak nastolatka w szkolnej ławce. Jej wyobraźnia, jak nigdy dotąd była niesamowicie plastyczna. Samoczynnie, jakby bez udziału jej woli zaczęła odtwarzać wszystkie obrazy i doświadczenia, które były jej udziałem w ostatnich dniach. Napięcie w jej ciele i umyśle szybko rosło. Czuła jak jej jasna bluzeczka uciska ją pod pachami i na brzuchu. Czuła jak majtki wyrzynają się w cipkę. Nie chciała ich. Nie chciała tej bluzeczki. Chciała się tego wszystkiego pozbyć. Chciała znów być naga, by znów rżnąć się gdzieś w tym biurze jak dzika kotka. Nie umiała się opanować. 
-Boisz się mnie, Alu? - usłyszała w słuchawce.
Czuła, że się czerwieni. To było takie słodkie. 
-Halo, czy się boję? Nie, - odpowiedziała krótko. 
-Och, Alicjo, Alicjo… mój kutas jest taki wielki i twardy. Sterczy teraz i domaga się twoich pieszczot. Och moja Alicjo, zrób coś…  
-Och! Naprawdę?! -  wyrwało się z jej gardła zupełnie odruchowo. 
Miała wrażenie, że za chwilę dostanie orgazmu. Założyła nogę na nogę. Materiał obcisłej spódniczki tak mocno drażnił pośladki i biodra. Jej ubranie było zupełnie niepotrzebne. Bardzo szybko zaczynała zapominać, gdzie się znajduje. Jego głos był coraz bardziej hipnozujący. Tak wzorowo odbierał jej siłę woli. Czuła się taka sparaliżowana i unieruchomiona. Wiedziała, że za chwilę coś zacznie się dziać. 
Uśmiechała się. Nie wiedziała do kogo się uśmiecha, ale jej usta same unosiły się do góry. Czuła ten ciepły, serdeczny uśmiech. Nie umiała tego nazwać, ale wiedziała, że to był najwspanialszy flirt w jej życiu. 
-Och Alicjo, muszę przyznać, że niesamowicie dobrze robisz loda. Muszę się przyznać, że cały czuję twoje usta. Och, czuję jak obejmują mojego twardego fiuta ze wszystkich stron. Wiem, że drżysz, Alicjo. Powiem ci coś jeszcze, Alu… czuję jak ściskasz go swoimi ustami. Widzę jak klęczysz przede mną i zaciskasz swoją słodką buzię na wielkim łbie. Czuję i widzę to. Widzę, jak tryskam, w twoją buzię, - mówił, a ona dygotała coraz bardziej. 
Spojrzała przed siebie. Spojrzała na ukos jakby w poprzek sali, jakby właśnie tam się miał znajdować jej tajemniczy rozmówca. Poprawiła pozycję, przełożyła nogę i zrobiła coś jeszcze. 
Powoli, bardzo powoli, i na dodatek zupełnie nieświadomie odpięła guzik w swojej garsonki, a później bluzki. NIe myślała o tym, ale jej piersi jakby tylko na to czekały. Naprężając się, rozchylając cienki materiał na boki i, gdyby tylko zdecydowała się odpiąć kolejny guzik, obcisły biustonosz nie byłby w stanie utrzymać ich w ryzach. Bez dwóch zdań, wyskoczyły by na zewnątrz, pokazując swoje jędrne oblicze. 
I nagle stała się rzecz jeszcze bardziej dziwną i trudna do wyjaśnienia. Zresztą, co tu dużo mówić, każda kolejna, która się ostatnio działa, była poza zasięgiem jej normalnego rozumowania. Powoli zaczynała się do tego przyzwyczajać. Zaczynała akceptując każdy nowy element, zarówno swojej wyobraźni, jak i tych nienaturalnych wydarzeń, które ostatnio następowały po sobie tak szybko. W tej chwili działo się z nią coś, czego nie potrafiła o sobie do końca uzmysłowić, ale, mimo wszystko, mimo ryzyka, chciała w to brnąć. Akceptowała te dziwne zdarzenia tak bardzo gładko i bezproblemowo. W tej jednej, krótkiej chwili, jej wyobraźnia płata figla. 
Ale, ale… tak naprawdę, nie była pewna, czy była to tylko kwestia wybujałej fantazji i podniecenia, czy też może zdarzyło się to naprawdę. 

28 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.


16. Takie duże biuro, a ty jakby sama.

Zdała sobie sprawę z faktu, że chyba doświadczyła orgazmu przez sen. 

“Och jakie to wszystko było słodkie”, - pomyślała sobie. 
W pierwszym momencie chciała zastanawiać się nad tym, co jej się przydarzyło. Nie mogła zrozumieć, jakim cudem znalazła się tak szybko we własnym mieszkaniu. Dlaczego znów była naga? Gdzie podział się jej kochanek? Jednak, zaraz później, dotarło do niej, że jest to zbyt trudne. Jak na tą chwilę jej świadomość nie była w stanie ogarnąć tych rzeczy. 
Właśnie teraz, kiedy jeszcze te obrazy były tak żywe, tak wyraźne, leżała na boku i starała się wrócić swoją świadomością do krainy snów, lecz uświadomiła sobie, że już go tam nie ma. Obrazy, które jeszcze przed chwilą były takie wyraźne, zdawały się rozmywać i odpływać coraz dalej i dalej. 
Została sama, sama ze sobą, jeszcze nie do końca świadoma tego, co się z nią działo. 
Kiedy siedziała już w biurze, zadzwonił jej prywatny telefon. Numer nieznany. Wiedziała, że nie może korzystać z prywatnych urządzeń w pracy, jednak pokusa była zbyt silna. 
-Halo, halo!
Cisza
-Halo, czy ktoś tam jest?! 
Wyraźnie usłyszała szmery.
-Halo, proszę się odezwać.
Znów nic. Znów czuła to dziwne, trudne do wytłumaczenia podniecenie. Wiedziała, że to on. 
-Halo, proszę pana, niech się pan odezwie!
Nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale znów chciała usłyszeć jego głos. Chciała poczuć to specyficzne mrowienie na plecach, te motylki w brzuchu. Chciała poczuć ten dreszczyk emocji, kiedy spotyka się z jakąś niewiadomą, z czymś, co w danej chwili przerasta nasze możliwości rozumowania. 
Trzymała telefon przy uchu, uśmiechała się do siebie. Uśmiechała się, chodzić nikogo obok niej nie było. Od reszty pomieszczenia odgrodzona była ściankami z pleksiglasu. Nie mogła więc widzieć swoich kolegów i koleżanek. Przynajmniej było  to bardzo utrudnione. 
Po krótkiej chwili, powoli, jakby w oczekiwaniu pełnym napięcia, odwróciła się na swoim fotelu o dziewięćdziesiąt stopni. Spojrzała najpierw w jedną, a później w drugą stronę. Wyglądało to tak, jakby spodziewała się kogoś zobaczyć, jakby kogoś szukała swoim wzrokiem. Któż to mógł być? Znajomy, przyjaciel albo… no właśnie… kochanek, jej kochanek, ten który przyszedł chwilę poflirtować. Oczywiście wiedziała, że coś się wydarzy, czuła to. Czekała na to i chciała tego. Nie wiedziała jednak, cóż to takiego może być. Każda kolejna minuta była coraz większym podnieceniem, coraz większym dreszczykiem emocji. To miało być coś niespotykanego i wyjątkowego. 
-Halo, halo, czy to ty? - odezwała się wprost. 
Kąciki ust pojechały szczególnie wysoko, a oczy zabłysły tym dzikim blaskiem. Przerzuciła swoje włosy do przodu. Czuła, że jej piersi znów pęcznieją i unoszą się do góry. Czuła, że między jej nogami znów robi się mokro.
-Dzień dobry Alicjo, - usłyszała w końcu. 
Tak, to było on, to ten sam głos, ten sam miły głos. Już na sam dźwięk poczuła, że krew w jej żyłach zaczyna szybciej krążyć. Jej serce zaczęło mocniej bić, a włosy na głowie delikatnie uniosły się do góry. W tym samym momencie spojrzała na swoje dłonie i zobaczyła, że pojawia się na nich gęsia skórka.
-Dzień dobry Alicjo, - usłyszała jeszcze raz, - takie duże biuro, a ty jakby sama, co?
Trzymała w palcach długopis, a na stole leżała kartka papieru. Nie zastanawiając się nad tym, odruchowo zaczęła rysować na niej różne wzory i dziwne rysunki, które jakimś zbiegiem okoliczności zaczęły przypominać sceny erotyczne i intymne części ciała. Nie rozumiała tego i nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje. Jej ręka sama tworzyła szkic, szkic żywcem z jej myśli wzięty.

27 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.


15. Sutki chropowate, a cipka mokra.

Na sam koniec, kiedy z jego kutasa wyleciało wszystko, co miało wylecieć, klęcząc przed nim, delikatnie rozchyliła usta i pozwoliła wsunąć się głowicy. Wyjeżdżała powoli do środka, ocierając się o jej wargi i pozostawiając na nich resztki nasienia. Ona tymczasem, z delikatnie przymkniętymi powiekami, akceptowała wszystko to, co w tej chwili się z nią działo. 

Była spocona. Jej ciało lśniło wilgocią, a włosy były zmierzwione, w nieładzie. Napęczniałe cycki kołysały się na boki. Miała wrażenie, że sztywne brodawki za chwilę eksplodują. Jego kutas był taki twardy, taki pachnący i żylasty. Był taki gruby. Chciała go pochłonąć swoimi ustami, wyczyścić najdokładniej jak tylko umiała. Chciała go pieścić, aż do samego końca. Chciała go, dopóki nie zacznie opadać. Chciała mu oddać choć część tego, co od niego wzięła. 

Pragnęła całą sobą seksu. Pragnęła wszystkiego, co z tym było związane. Jeszcze tak dokładnie czuła w sobie to mrowienie, tą pulsację w mięśniach i trzewiach. Czuła to wirowanie w głowie, te motylki w brzuchu. Tak, czuła się taka szczęśliwa, spełniona, a jednocześnie, z każdą chwilą, pragnienie doświadczenia więcej i więcej kumulowało się w niej coraz bardziej. 
Nie wiedziała, jak to się skończy. Nie miała bladego pojęcia, jak daleko to wszystko może się jeszcze posunąć i, jak bardzo ona sama, może się w to zagazować, ale, mimo wszystko, chciała zrobić kolejny krok, kolejny krok w nieznane. Chciała odkrywać i eksperymentować z sobą. Chciała doświadczać wszystkiego, co nowe, ekscytujące i przejmujące.
Wiedziała, że jej kochanek jest nierzeczywisty. Nie umiała tego wyjaśnić. Bała się, że kiedy będzie próbowała tego dokonać, ta cudowna wizja, ten upiorny, słodki obraz zniknie, nie pozostawiając po sobie śladu. Bała się, że po wszystkim, zostanie tylko jej pragnienie, pożądanie. 
Chciała być z nim, bez zadawania zbędnych pytań, bez wnikania w szczegóły. Chciała, po prostu rżnąć się, kiedy tylko będzie to możliwe. Wiedziała, że każdy kolejny raz będzie dla niej niespodzianką, zaskoczeniem. Nigdy nie znała godziny ani minuty, ale wiedziała, że znów się to stanie. Mimo wszystko, chciała coraz więcej. 
Kiedy uświadomiła sobie, że śpi zrozumiała, iż leży na boku, nie jest niczym przykryta, a swoje oczy zakrywa przedramieniem. W mieszkaniu było ciepło, bardzo ciepło. Była naga. Znów była naga. Jeszcze tak dokładnie widziała to, co się działo dosłownie przed chwilą. Te obrazy jeszcze nie wyparowały z jej świadomości, jeszcze miała zamknięte oczy i jeszcze starała się trzymać to pod swoimi powiekami. Nie chciała się tego pozbyć. To było takie niesamowite. Te słodkie, gorące obrazy kochanka w łazience swojego biura. 
Na pewno, nie chciała się budzić. Była coraz bardziej przytomna. Wiedziała, że to tylko sen. Chyba sen? Cóż by to mogło być innego. Opierała się. Chciała wyśnić ten sen do końca, przeżyć go jeszcze raz w swojej wyobraźni, przypomnieć sobie wszystko, odtworzyć każdy szczegół z najdrobniejszymi detalami.  
Z początku było to dość łatwe, ale, z każdą kolejną upływającą minutą budziła się coraz bardziej, a jej świadomość wychodziła z krainy snu i wracała do rzeczywistości, do szarej rzeczywistości, do tej rzeczywistości, do której nie chciała już wracać. 
Leżała tak na boku, słysząc tykanie budzika i wiedząc, że za chwilę włączy się alarm. Leżała tak z zakrytymi oczami, goła jaki ją Pan Bóg stworzył. Czuła drżenie swojego ciała. Jej piersi były jeszcze takie twarde, tak bardzo napęczniałe, sutki chropowate i sztywne, a cipka mokra, parująca i gorąca. Zbyt gorąca, zbyt mokra. 

26 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.

14. Kiedy się na nią spuszczał.

W następnym akcie tej cudownej, porywającej i gry cały świat do reszty zwariował. Wszystko poza tą chwilą, poza tym niesamowitym na ruchankiem, dosłownie wszystko, przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Nie było nic oprócz niej i jego. Nie było nic oprócz jej gorącego pragnienia, oprócz tego seksu, totalnego, wyuzdanego, tak niesamowicie przejmującego swoją istotą każdą jej komórkę, wszystko, czym była, co sobą reprezentowała. Jej cudowny Apollo, jej kochanek jak z marzeń, jak ze snów wziął ją na ręce. Och, był taki silny i sprawny a ona… ona zdawała się być taka lekka w jego objęciach. Swoje ważyła, wiedziała o tym, ale teraz zdawała się być taka lekka, lekka jak piórko. Tak cudownie jej było w jego mocnych objęciach. Och tak bardzo tego chciała. 
Chwycił ją za pośladki i uniósł do góry. Odruchowo przejęła jego styl gry. Doskonale wiedziała, co ma teraz robić, jak się zachować. Po prostu, to czuła. Zarzuciła swoje łydki na jego ramiona, chwyciła za kark i zaplotła dłonie z tyłu jego głowy. 
On, tymczasem, unosząc ją lekko do góry, dopasował jej pozycję w taki sposób, że jednym, gwałtownym pchnięciem nadziała się na jego długi miecz. Wszedł w nią głęboko i gładko, bez najmniejszego problemu. To było niesamowite. 
Uczucie, jakiego doznała, było totalnie obezwładniające. Nie wiedziała, co się z nią dzieje. Była taka mała, taka drobna, była jak zabawka w jego ramionach. Nie potrzebowała nic więcej. Czuła się tak bardzo oddana, zniewolona. 
Naga, opleciona o jego tors, uniosła głowę wysoko do góry i spojrzała w sufit. Później zamknęła oczy, szeroko otwarła usta i zaczęła krzyczeć, nie bacząc na to, że ktoś może ją usłyszeć. Z jej gardła wydobywały się głośne jęki i westchnienia.  Przeżywała cudowny orgazm. Drżała na całym ciele, trzęsła się jak galareta. Nie potrafiła i nie chciała nad tym zapanować. Nie chciała nic zmieniać. 
Patrzył na nią głębokim spojrzeniem, a ona, co chwilę, spod przymkniętych powiek starała się śledzić jego płynne ruchy. Unosił jej ciało na swoich silnych ramionach delikatnie do góry, a później powoli opuszczał. W tym samym czasie poruszał także swoim biodrami. Uderzając w jej pośladki, wbijał się w nią jak tak mocno jak nigdy przedtem. Wchodził głęboko, do samego końca. Czuła go tak dokładnie, tak precyzyjnie. Odlatywała w czerń kosmosu. Było jej niesamowicie dobrze. Liczyła się tylko ta chwila, ta sekunda, ten moment. 
-Ooooch, ooooch, ooooch aaaach, uuuaaaach, och! - jęczała coraz głośniej. 
Kiedy się na nią spuszczał, klęczała już przed nim i trzymała jego grubą żylastą fujarę tuż nad swoimi piersiami. Była jak zahipnotyzowana. Nie mogła się oprzeć, by nie śledzić każdego najdrobniejszego ruchu. Kiedy z samego czubka tego lśniącego, mokrego fiuta wystrzeliła gęsta lepka struga, zalała jej cycki niczym budyń i tak mocno pobrudziła jej je napęczniałe cycuszki. To było jak afrodyzjak, jak totem, przyciągało ją do siebie tak mocno, że nie mogła się oprzeć. Odbierała to wszystko swoimi rozdygotanymi zmysłami tak dokładnie. Czuła to ciepło, które oblepia jej biust słodkim, gęstym i aromatycznym strumieniem.
Ściskała jego kutasa i mocno zdecydowanie. Co jakiś czas przesuwała z jednego cycka na drugi. On tylko strzelał i strzelał, chlapiąc i brudząc jej piękne ciało. W ekstatycznym podnieceniu, poruszała dłonią do góry i do dołu. Przesuwała napletek na jego penisie, starając się wydobyć więcej, niż mógłby jej w tej chwili zaoferować. Drżała na całym ciele. To wszystko było tak niesamowicie przyjmujące. Była seksem, była oddaniem, była swoim pragnieniem. 
Gorgeous teacher in the sexy red skirt gets punished hard

25 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.

13. W tej biurowej łazience.

Zaciskała zęby i drżała z rozkoszy. Z każdą sekundą opadała coraz niżej, nadziewając się na jego wielki drąg. W końcu wszedł w nią do samego końca. Westchnęła przeciągle: 
-Ooooooch… zajebiście, doskonale…  
Podpierała się na własnych stopach po obydwu stronach jego bioder. Wielki dyszel siedział jej piździe całą swoją długością. Facet podtrzymywał ją za pośladki, unosił i opuszczał. Robił to dość powoli, ale z każdą chwilą przyspieszał. Ona nie pozostawała bierna. Aktywnie mu w tym pomagała. Patrzyła, jak wielki zaganiacz porusza się jej ciasnej szparce. Przez całe jej ciało przepływały intensywne dreszcze, które rozkładały ją na łopatki. 
-O tak, taaak… doskonale, zajebiście, - wyrzucała ze swojego gardła gorące westchnienia. 
Rozsiadła się na nim w tej łazience, tak normalnie, w kabinie, na posadzce i nawet nie zastanawiała się nad tym, że jest to miejsce publiczne. Dosłownie każdej chwili, ktoś mógł wejść. Jednak, do głowy by jej nie przyszło, żeby nad tym się teraz zastanawiać. Zadowolona z sytuacji, obserwowała jak wielki chuj wchodzi i wychodzi, wchodzi i wychodzi, rozdzielając jej podwoje na dwie strony. 
-Oooo taaak, tak jest doskonale! - wzdychała. 
Trzęsła się we wciąż narastających konwulsjach rozkoszy. 
Później, dosłownie po paru chwilach, odwróciła się w drugą stronę. Teraz dosiadała go przodem. Nie mogła się nacieszyć tym wszystkim, co od niego brała. Bez zastanowienia chwyciła grubego fiuta. On natomiast, jakby wyczuwając jej intencje, chwycił ją za pośladki i rozchylił w dwie strony. Nie pozostawało nic innego, jak tylko włożyć tego grubego węża w sam środek soczystej, gorącej brzoskwinki. Zrobiła to. Cóż to była za rozkosz! 
Kiedy tam się znalazł, natychmiast opadła biodrami do samego dołu, pozwalając mu wyniknąć w nią tak głęboko, jak tylko chciał. Pragnęła jak najwięcej. Nie umiała się opanować. Drżała z rozkoszy jak galareta. Była taka szczęśliwa. Chciała krzyczeć na całe gardło, jęczeć ile sił w płucach ale nie mogła. Jedyne co wydobywało się z jej wnętrza to przyciszone, chrapliwe, wręcz zwierzęce odgłosy. No cóż, takie były realia.
Myślała, że to nigdy nie będzie miało końca. Zacisnęła zęby, przymknęła powieki, instynktownie marszczyła czoło i drżała jak w febrze. Jej słodka norka kurczyła się coraz bardziej, pulsowała w intensywnych konwulsjach, przenikających całe ciało. 
Jej cudowny kochanek był pod nią. Przygniatała go swoim ciałem. Jej piersi rozpłaszczyły się na jego owłosionej klatce pierwiowej. Twarde sutki ocierały się o jego zarost. To tak przejmująco drażniło. Przez całe jej ciało przepływały wszechogarniające, ekstatyczne dreszcze. 
-Och, och, oooch! - wydobywało się z jej gardła. 
W którymś momencie znów poczuła jego silne dłonie na swojej pupie. Znów rozwierał jej pośladki, dociskał ją do siebie tak mocno, że ledwo oddychała. Czuła, jak wchodzi w nią do samego końca, czuła, jak rozgniata jego wielkie jaja swoim ciężarem. 
Siedziała w szerokim rozkroku, mocno pochylona nad jego torsem. Poruszała już tylko z samymi biodrami, sam tyłeczkiem. Och, tak było dobrze! Do góry i do dołu, do góry i do dołu, do góry i do dołu… szybko, gwałtownie, intensywnie. 
Tak mocno drżała. Wiedziała, że słodka rozkosz zbliża się wielkimi krokami. Nie należało jej w tym przeszkadzać. Chciała tego, pragnęła całą sobą. 
O tak, tak, tak dobrze jej było w tej chwili, w tej biurowej łazience, na tej podłodze. To wszystko było takie podniecające.  
Muscular stud penetrates a beautiful MILF cutie with big tits

24 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.

12. Wchodź ty wielki chuju.

Wielka głowica znalazła się na granicy jej gorącej cipeczki. Trzymał ją w swojej dłoni swobodnie, sztywno do góry, a ona opadła jeszcze trochę. Kiedy poczuła go w swoim wnętrzu, westchnęła głęboko: 
-Ooooooch, oooch! 
Przepłynął przez nią prąd. Był w niej. Dygotała z rozkoszy. Drżała i miała nadzieję, że jeszcze da się to wszystko jakoś wytłumaczyć. 
Kiedy ona próbowała jeszcze nad sobą jakoś zapanować, on nagle chwycił ją w talii i jednym, gwałtownym pchnięciem wbił na siebie. Jego wielka fujara weszła w nią do samego końca. 
Pociemniało jej w oczach. Z jej gardła wydobył się krótki, stłumiony krzyk. Odlatywała w kosmos, wirowała nad ziemią i nie chciała tego zatrzymać. Nie umiała, nie potrafiła. Z resztą, po co? Czyż nie lepiej poddać się temu wszystkiemu, upodlić do końca? Czyż nie lepiej rżnąć się w tej łazience, jak stara kurwa?! Nieważne, że ktoś może przyjść. Nieważne, że ktoś może ich tutaj nakryć. Może to nawet i lepiej. Jeszcze większy dreszcz emocji. Zresztą, to wszystko było tak nierealne, tak nierzeczywiste, że miało zupełnie inny sens, inny wymiar. Nie dało się tego zaklasyfikować do znanych jej rzeczy. 
Siedziała na nim. Objęła go mocno swoimi ramionami. Przywarła nagim, spoconym, gorącym ciałem do jego twardego, umięśnionego torsu. Całował jej szyję, a ona tylko płonąc, odwracała się raz w jedną, raz w drugą stronę, pozwalając mu na słodkie pieszczoty. 
Nie potrafiła się opanować, aby nie rozpocząć powolnych, posuwisto-zwrotnych ruchów. Chciała się rżnąć, chciała spełnienia w tej łazience, chciała do końca, bez reszty. 
-Weź mnie, weź mnie tutaj! Wyruchaj mnie mocno! Proszę cię, proszę cię! - jęczała z rozkoszy.
Później to już była prawdziwa jazda bez trzymanki. Przestała kontrolować swoje odruchy. Robiła to, co kazało jej własne ciało, jej pożądanie. 
Patrząc na nich dwojga, można było odnieść wrażenie, że to nie on jest napastnikiem. Pasowałoby raczej zapytać, kto tutaj jest bardziej poszkodowany, kto kogo w tej chwili wykorzystuje? Podniecenie osiągnęło taki poziom, że eksplodowało niczym bomba atomowa. Nawet gdyby chciała, nawet gdyby bardzo chciała, nie była w stanie nic z tym zrobić. 
Zachowywała się jak nimfomanka, jak niewyżyta stara baba. Może to śmieszne, ale facet leżał już na podłodze. Spadł z tego kibla. We wciąż narastającym podnieceniu, nie zważając na wszystko dookoła, powaliła go swoim ciężarem. Rzuciła się na niego z zachłannością i opętaniem. 
Leżał na posadzce z nogami na zewnątrz kabiny, z głową wspartą na klozecie i podtrzymywał jej pośladki nad swoim przyrodzeniem. Ona, tymczasem, siedziała na nim. Nie zamierzała dawać mu forów. Dosiadła go jak stara kurwa: szybko i sprawnie. Niczym wykwintna dżokejka galopowała na jego kutasie. 
-Chodź tutaj! Chodź do mnie! - syczała przez zęby, kiedy gruba fujara wysunęła się z jej pizdeczki. - Ooo taaak… już cię nie puszczę, ty skurwysynu! Chodź do mnie! 
Chwyciła jego penisa swoje drobne, drżące dłonie wyprostowała i skierowała wprost do wejścia swojej rozchylonej, wilgotnej i gorącej pizdeczki. Wielki okrągły łeb wszedł w nią jak w masło.
-Oooo taaak, taaaak, - dyszała gorączkowo, - tak jest dobrze! Tak jest doskonale! 
Był w niej głęboko, mocno i zdecydowanie. Czuła, że potrzebuje jeszcze więcej. Nie umiała się opanować. To było ponad jej siły mogła tylko chcieć jeszcze więcej. 
-Wchodź we mnie, wchodź ty wielki chuju. Pchaj się tam. Oooo taaak… - jęczała patrząc między swoje, szeroko rozwarte, kolana. 
Redhead babe having natural tits is riding her lover's penis

23 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.

11. Moje ciało potrzebuje spełnienia.

Dziwne bo czuła, że on tam jest. Czuła to. Wiedziała. Zamarła w bezruchu. Zesztywniała. Drżała w gigantycznym podnieceniu. Chciała i nie chciała. Pragnęła, tak bardzo pragnęła. Chciała zostać i uciec jednocześnie. Chciała kochać się, rżnąć się na całego. 
Był tam. Na pewno, był. Nic nie wskazywało na to, że powinien tam być. Ona była jednak pewna. Wiedziała, że tam jest. Kompletne szaleństwo, coś co odbierało jej zmysły. 
“Boże, Boże! To niemożliwe!” 
Nie umiała tego wytłumaczyć. Wszystko postępowało tak szybko, tak gwałtownie. To wszystko zawładnęło jej świadomością tak do głęboko i tak do końca, że nie była w stanie nad tym zapanować. To coś kazało jej się odwrócić. Coś mówiło: 
“Odwróć się mała, odwróć się, a dostaniesz to, co co chcesz, to czego pragniesz.” 
Cisza. Nasłuchiwała, czy nikt nie idzie. Cisza na korytarzu, cisza w holu, cisza w łazience. Złowroga cisza, a jednak tak bardzo łagodna i kojąca. Chciała i nie chciała. 
“Odwróć się dziewczyno”, - niemal słyszała to w swoich uszach, - “Odwróć się.” 
“Nie!” - postanowiła tego nie robić. 
Opierała się jeszcze jakąś częścią siebie, jakby myślała, że da się to usunąć, jak niechciany pryszcz. Jednak wiedziała, że będzie żałować. 
“Nie! Nie nie odwrócę się! Nie chcę tego!” - pomyślała, chociaż wiedziała, że przeczy samej sobie, że, tak naprawdę, bardzo tego pragnie.
Pragnęła jego fiuta, jego wielkiego, sztywnego, grubego kutasa, który miałby wedrzeć się w jej wnętrze, w jej rozpaloną, mokrą cipeczkę do samego końca, do samego dna. 
“O nie, nie! Tak, tak, tak! Bardzo tego chcę!” - kołatało się w jej głowie. 
Powoli, jakby mając jeszcze nadzieję, że da się cokolwiek zmienić, centymetr, po centymetrze, zaczęła obracać się wokół własnej osi. Odwracała się niejako wierząc, że zobaczy tam pusty sedes. 
Nie zobaczyła. Teraz już nawet nie musiała zamykać oczu. 
Siedział tam. Siedział na tym klopie: goły, ze sterczącym fiutem, oparty o spłuczkę. Rozsiadł się wygodnie, delikatnie rozchylił uda. Tak bardzo zapraszająco ściskał jaja między swoimi nogami. Wielki wór wyłaził z pomiędzy nich, a ona drżała. W ostatnim odruchu chciała uciec jeszcze, cofnąć się, ale już nie potrafiła. Coś pchało ją w jego stronę. To było bardzo silne. 
-Nie, nie! - wyrwało się jej gardła w ostatnim geście obrony. 
Jednak czuła się taka słaba. Coś tak bardzo ciągnęło ją do niego. Coś tak mocno przyciągało jej ciało. Był jak magnes. 
-Och nie! Nie! Co ty robisz?! Co ty ze mną robisz?! 
W tym momencie stało się jeszcze coś, coś co przerosło jej najśmielsze wyobrażenia o rzeczywistym świecie. Nagle uświadomiła sobie, że jest naga, kompletnie goła. Tak jak wczoraj, chciała uciec, lub też rzucić się w jego ramiona. Jedno z dwóch. Walczyła ze sobą, jakby miała nadzieję, że jeszcze coś zdoła jej się utargować. Tylko co i od kogo? 
“Och nie, przecież jestem porządną dziewczyną. Jestem, jestem, jestem… kim jestem?”    
Cisza. Wiedziała już. 
“Jestem dziwką, jestem ostatnią szmatą, jestem zepsuta do szpiku kości! Poddaję się. Nie potrafię się oprzeć temu gołemu facetowi. Nie potrafię się oprzeć temu wielkiemu fiutowi sterczącemu między jego nogami! Nie potrafię, nie potrafię! Płonę! Moje ciało potrzebuje spełnienia!” 
Podeszła do niego jakby bez woli, jakby pragnąc go jak kochanka, jakby walcząc jeszcze i nie walcząc. Podeszła, szerzej rozsunęła swoje uda, przestąpiła jego kolana, chwyciła go swoimi drobnymi dłońmi, ujęła za te silne ramiona, za te wielkie, umięśnione barki i powoli, bardzo powoli, zaczęła opadać. Centymetr, po centymetrze do dołu, niżej, jeszcze niżej.
Drilling juicy holes of sweet babe in the big bathroom

22 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.


10. Słodkie skrępowanie.

Czuła to specyficzne wrażenie, aż zbyt dokładnie. Czuła, że nie ma na sobie majtek, czuła, że jej cipka jest goła. Odczuwała dziwny tereszczyk, takie ciarki na plecach, w okolicach bioder i ud. To było niesamowite, chciało jej się jednocześnie śmiać i płakać. Czuła się taka bezradna. Miała wrażenie, że wszyscy w biurze o tym już wiedzą i gapią się na nią. Wychodząc, rozglądała się nerwowo, ale nikt nie zwracał na nią, większej niż zwykle, uwagi. 
Wreszcie znalazła się w łazience. Jakby nie wierząc temu, co się stało, jakby chcąc przekonać się dobitnie i na własnej skórze, zamknęła się w kabinie, uniosła spódniczkę do góry i spojrzała. Później zastanawiała się, po co to właściwie zrobiła, przecież i tak doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Mimo wszystko, to co zobaczyła teraz, sprawiło, że jej serce zaczęło bić jeszcze mocniej. 
Jej cipeczka była już bardzo mokra, można powiedzieć, że opływała sokami, i to ze wszystkich stron, a delikatny, zmierzwiony zarost kłębił się jak na pudelku. Jej słodka cipeczka pulsowała w narastających konwulsjach rozkoszy. Nie potrafiła zapanować, nad tym wszechogarniającym uczuciem. 
Wiedziała, że musi coś z tym zrobić. Czuła się rewelacyjnie, a jednocześnie tak bardzo dziwnie. To było takie  tabu, takie słodkie skrępowanie. Nie wiedziała, jak ma zaradzić tej sytuacji. Nie mogła przecież wyjść w tej chwili z biura i wrócić do domu. Mimo to zdawała sobie sprawę z faktu, że jej spódniczka jest zbyt krótka i obcisła. Cały czas, nawet w tej chwili zjeżdżała do góry, jakby robiąc jej na złość. 
Dziewczyna obawiała się, że jej gorąca, spragniona kobiecość będzie widoczna dla niektórych wścibskich oczu. 
“Chociaż, co tam oczy. Pieprzyć to, co mogą zobaczyć. Przydałby się teraz jakiś facet. Kurwa mać, gdzie jest ten…” 
Nagle jakby zamarła, zastygła w bezruchu. Bała się dokończyć. Bała się pomyśleć o tym, co stało się wczoraj. 
“Pieprzyć to! Gdzie jest ten… no… ten.... przecież teraz… teraz jest niezbędny! O w mordę, on jest jak wszystkie chłopy, kiedy potrzebny, jego nie ma w pobliżu! O cholera jasna, co ja mam ze sobą zrobić!” 
Ku swojemu zaskoczeniu, śmiejąc się z tego, co wyczyniała, wyjęła lusterko z torebki, wsunęła między nogi i spojrzała na własną pizdeczkę. Gapiła się, jakby nie wierząc, że rzeczywiście miało miejsce to, to co miało miejsce. 
“Jasny gwint! Nie ma ich! Gdzie moje majtki! Jak mogły sobie tak pójść z mojego tyłka?! Kurde, przecież to niemożliwe.” 
Musiała zderzyć się jednak z brutalną rzeczywistością. Chociaż nie potrafiła tego w żaden sposób wytłumaczyć, doskonale zdawała sobie sprawę, że wczoraj stało się dokładnie to samo. Miała wrażenie, że z jej głową coś jest nie w porządku. Czuła, że zaczyna wariować. Mimo to, nie chciała tego przerywać. To było takie przyjemne. 
Następna rzecz która się wydarzyła, całkowicie odebrała jej poczucie zdrowego rozsądku i poukładanego świata, do którego tak bardzo się przyzwyczaiła. Przestała zadawać już jakiekolwiek pytania, bo wiedziała, że żadnej odpowiedzi nie będzie, żadnej logicznej odpowiedzi. To wszystko, co się działo, mogła tylko porównywać do tego co już było. 
Otworzyła drzwi kabiny i wyszła na zewnątrz. Stanęła przed nią, poprawiając krótką spódniczkę. W chwilę później doznała takiego dziwnego uczucia, które niby już znała z dnia wczorajszego. Mimo wszystko, wciąż było dla niej nowe i zaskakujące, trudne do pogodzenia z tym wszystkim, co sobą reprezentowała. 

21 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.


9. Potrzebowała męskiego kutasa. 
Grzegorz spojrzał na nią nieco zdziwiony, ale także się uśmiechnął. Uzyskał odpowiedź której szukał i poszedł sobie. Ona tymczasem odprowadziła go swoim wzrokiem, gapiąc się na jego tyłek. Na dodatek, bezwstydnie wyobrażała sobie, jakby wyglądał bez tych granatowych jeansów, które opinały się na jego pośladkach. 
Zmieniła się. O tak, na pewno się zmieniła. Wiedziała, że powodem tych zmian był ten obcy, niewidzialny nieznajomy. Ten, który pojawił się w jej domu, z którym przeżyła tak gorący niesamowity seks. Wiedziała, że trudno będzie jej komukolwiek o tym powiedzieć. Zresztą, nie zamierzała, przynajmniej na razie. Zdawała sobie sprawę, że uznają ją za wariatkę. 
Nie wiedzieć czemu, tego dnia do pracy założyła krótką spódniczkę, zakrywającą tylko pośladki i cienką, obcisłą bluzeczkę podkreślającą jej kształty. Jak nigdy wcześniej, swoje włosy upięła wysoko do góry, pozwalając niektórym kosmykom opadać zalotnie na jej ładną twarz. 
W pewnej chwili, chyba było to w momencie, kiedy podniosła się, aby zmienić pozycję, poczuła się nieco dziwnie. Co to było? Nie potrafiła określić tego uczucia, ale na pewno znała je. Najpierw poczuła dziwny powiew między swoimi nogami. W pierwszym odruchu chciała zignorować ten fakt, ale  uczucie było na tyle dziwne i jednocześnie przyjemne, że nie mogła przejść nad tym do porządku dziennego. Zdawało jej się, że zna to wrażenie. Nie mogła jednak określić jego przyczyny. 
Tak, czy inaczej, trwało to dosyć krótko. Kiedy jeszcze raz się uniosła, była już pewna. O dziwo ta pewność uderzyła ją swoją istotą w tył głowy niczym młot pneumatyczny. Podniecenie skoczyło w kosmos, a ona nie mogła opanować szybko narastającego oddechu i kołaczącego serca. 
Była bez majtek. Klimatyzacja, która tłoczyła do środka chłodne powietrze omiotła jej cipkę przyjemną bryzą. Co najdziwniejsze, jej koteczka była już porządnie wilgotna. Oczywiście, próbowała zadawać sobie pytania typu: jak to się stało? Z oczywistych, jednak względów, nie mogła znaleźć na nie rozsądnej odpowiedzi. Z resztą, po chwili była w stanie domyślić się już przepuszczalnego powodu takiego stanu rzeczy. Mimo wszystko, wciąż była w porządnym szoku. 
Kiedy stało się to po raz pierwszy wczoraj, mogła mieć nadzieję, że to jakiś dziwny zbieg okoliczności, że może sama zapomniała je założyć, Tym razem, nie mogło być już mowy o żadnej pomyłce. Jak mogła zapomnieć założyć majtek do pracy?! To niemożliwe, kiedy była w łazience jakieś piętnaście minut temu, na pewno miała je na sobie. 
Była w szoku. Czuła, jak jej cipka wystawiona jest na bezpośrednie działanie powietrza. Napięcie narastało. Czuła nawet ten specyficzny zapach. Czuła jak rozchodzi się wokół niej miękkimi i dusznymi oparami. 
Och jak bardzo była podniecona. Potrzebowała męskiego kutasa. Nie umiała sobie wytłumaczyć, co się z nią działo. Wcześniej nie była pewna, ale teraz chciała tego całą sobą. Chciała tego coraz bardziej. Czuła, jak jej cipka robi się coraz bardziej wilgotna, jak coraz mocniej pulsuje, swędzi i domaga się głębokiego zaspokojenia. Kręciła się nerwowo na swoim krześle. Zakładała nogę na nogę, to znów ją zdejmowała i rozsuwała uda. Siedzenie zdawało się ją palić. 
“Muszę coś z tym zrobić, bo nie wytrzymam”, - myślała gorączkowo. 
Kiedy skończyła rozmawiać się z kolejnym klientem, poprosiła o przerwę i błyskawicznie skierowała się w stronę łazienki. Prawie biegła.

20 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.

8. Chciała flirtować.

W końcu, delikatnie uniosła powieki. Oczywiście była sama. Czego mogła się spodziewać? Leżała na swoim łóżku naga, drżąca, jeszcze tak bardzo podniecona, jeszcze nie do końca zaspokojona. Jej piersi były jeszcze tak bardzo napęczniałe i twarde. Kiedy ich dotknęła zdawało się jej, że cały ten obraz powrócił do niej. 
-Ooooch! - westchnęła, czując ogromne podniecenie.
Jej sutki były tak twarde, że bolały. Brodawki wypiętrzyły się i zrobiły chropowate. Zdawała sobie sprawę, że już go nie ma i, nie wiadomo kiedy i, czy w ogóle, się jeszcze pojawi. To było dziwne, bo nie zadawała już pytań, jak to jest możliwe, a raczej o to, kiedy ten samiec znów będzie w stanie zbliżyć się do niej. 
Leżała na wznak. Delikatnie, ostrożnie, jakby bojąc się, złączyła uda i potarła je o siebie. Ucisnęła przy okazji swoją cipkę. Och, jej muszelka była taka gorąca, mokra i spragniona. Wiedziała już, że musi coś z tym zrobić. 
Głęboko oddychała i patrzyła w sufit. Bała się rozejrzeć. Dlaczego? Bo znów mogła go zobaczyć? Nie. Bała się rozejrzeć, bo mogła się upewnić, że jednak jego już nie ma. 
Znów zamknęła powieki. Zamknęła je w nadziei, że może gdzieś jeszcze jest, ale widziała tylko ciemność. Nic więcej. Jeszcze raz potarła o siebie uda. Zacisnęła je na swojej cipce bardzo mocno, tak mocno, aż poczuła gorący dreszcz, przepływający przez całe jej ciało. 
“A może to rzeczywiście był tylko sen? Dziwny sen? Tak. To musiał być sen. Tylko dlaczego leżę teraz naga, na swoim łóżku. Dlaczego jestem bez ubrania?” - myślała, ale nie potrafiła tego wyjaśnić.
Kiedy pojawiła się w pracy, wcale nie było lepiej. To znaczy, niby wszystko było w porządku, biuro tętniło życiem jak wcześniej, nikt nie zwracał na nią specjalnej uwagi, ale, mimo tego pozornego spokoju, nic nie rozwiało jej wątpliwości odnośnie tego, co wydarzyło się ubiegłego wieczoru. Była coraz bardziej pewna, że to nie był sen. Choć, tak naprawdę, nie wiedziała, co się wydarzyło, podświadomie, a może i częściowo świadomie, nie żałowała tylko. Mało tego, nie chciała nic zmieniać. Hmm…  jeszcze gorzej. 
Chciała, wręcz pragnęła, by powtórzyło się to jeszcze raz. Czuła ten dreszczyk emocji, to napięcie, które w niej się gromadziło już od momentu, kiedy rano się obudziła, kiedy brała prysznic, kiedy jechała metrem i kiedy przekroczyła próg tego biura. Czuła, że coś się wydarzy, czuła, że to dopiero początek. Wiedziała, że to, co się działo to była droga z pełna zakrętów i niebezpieczeństw jak górskie serpentyny, ale jednocześnie było to niesamowicie ekscytujące i podniecające. 
Jak zwykle, usiadła za swoim biurkiem, uruchomiła komputer, zalogowała się i wykonała pierwsze połączenie. Dziwne, krzesło jakby paliło. Gdzieś w okolicach piersi czuła przyjemne mrowienie, a cipka, jakby sama zaczęła kurczyć się w słodkich dreszczach rozkoszy. Inaczej patrzyła na kolegów i koleżanki, z innej perspektywy. 
Kiedy Grzegorz pojawił się w zasięgu jej wzroku, uśmiechnęła się do niego słodko i kokieteryjnie znad swoich okularów. Chociaż zdawałoby się, że robiła to wbrew swoim zasadom. Nigdy wcześniej tak się nie zachowywała, a jednak, teraz odczuwała dziwną potrzebę nawiązywania bliższych relacji z płcią przeciwną. Chociaż z dziewczynami także. Odczuwa dziwną potrzebę flirtowania. O tak, chciała flirtować, i to bardzo. 

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

13. Pełna jego męskości Trzymał ją za potylicę – dłoń jego, ciepła i pewna, palce wplatające się głęboko we włosy u nasady głowy, nie ściska...