19. Wielki, gruby drąg.
Odetchnęła z ulgą i postanowiła wrócić do rzeczywistości. Chciała rozpocząć pracę. Zdawała sobie sprawę z faktu, że, w tej sytuacji, będzie to bardzo trudne. Była przecież tak niesamowicie podniecona. Czuła wilgotne majtki na swoim kroczu. Każdy dotyk w okolicy piersi czy ud sprawiał, że kręciło jej się w głowie. W pewnym momencie zaczęła nawet żałować, że tak się stało, że właściwie do niczego nie doszło. Była podzielona dwoje, ale w tej jednej krótkiej chwili odetchnęła z prawdziwą ulgą.
Wybierając powrót do rzeczywistości, postanowiła zaczerpnąć głęboko powietrza i spokojnie usiąść na swoim krześle. Nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale znów przymknęła powieki. Zrobiła to chyba dlatego, że chciała odreagować to wszystko, co stało się ostatnio. Delikatnie uchyliła usta, zaciągnęła się powietrzem i, opadając na swoje krzesło, ze zgrozą stwierdziła, że między jej uda wdziera się coś grubego i twardego.
-Ooooch, - westchnęła przeciągle.
Była wystraszona, ale i bardzo podniecona. Mimo wszystko, była zadowolona z takiego przebiegu wypadków. Chociaż, tak naprawdę, nie umiała tego w żaden sposób wytłumaczyć. Bała się otworzyć oczy. Wciąż bardzo powoli opadała.
Wiedziała, co znajduje się między jej udami. Doskonale zdawała sobie z tego sprawę. To było twarde, sprężyste, zaopatrzone w wielką głowicę. Było gorące i powoli, niczym wąż boa, sunęło w stronę jej wilgotnej cipki.
Następnym jej stwierdzeniem było to, że ów napastnik parł do przodu, nie napotykając na żadną przeszkodę. Zadrżała z wrażenia. O zgrozo, jednak nie miała na sobie majtek. Nie miała na sobie też spódniczki.
“O nie, nie! To niemożliwe!” - pomyślała, kiedy dotarło do niej, że znów była kompletnie naga.
Była goła, jak ją Pan Bóg stworzył.
“Nie, nie! To niemożliwe! Jak? Jak to się dzieje?!” - próbowała zadawać sobie pytania, chociaż wydawały się w tej chwili zbędne i zupełnie niepotrzebne, niepotrzebne tak, jak jej ubranie.
Nie wiedziała, co ma dalej robić, jak się zachować, ale jakby wbrew swojemu rozsądkowi, jej ciało nakazywało to, co ma robić. Powoli zaczęła opadać. Bała się otworzyć oczu, ale czuła, że wielki, gruby drąg, stopniowo wdziera się w jej norkę. Pokonując wejściową bramę i rozchylając połówki jej szparki, wchodził coraz głębiej i głębiej. Czuła go tak dokładnie, tak wyraźnie. Czuła każdą z żyłę. Był taki sękaty, taki twardy.
-Och, - wstrzymała oddech.
Naprężenia mięśnie i, powoli opadała dalej. W między czasie złożyła jeszcze rozchylić szerzej swoje uda. Zrobiła to, bo zrozumiała, że coś między nimi jest. Rozstawiła szerzej stopy. Dokonała tego niejako na raty: raz, później drugi i jeszcze kolejny raz.
Siedziała na nim. Czuła to. Siedziała na jego kolanach. To on był na jej krześle. Znajdował się tam z fiutem skierowanym wprost do góry, a ona usadowiła się na jego biodrach i nadziała na jego lancę. Delikatnie odchyliła się do tyłu i, dopiero teraz poczuła, jego zarośniętą klatkę piersiową, jego męski, silny tors.
Wyparła się wygodnie i zaczęła opadać całym ciężarem na jego męskość, czując, że przeszywają ją cudowne dreszcze rozkoszy, dreszcze, które odbierały resztki zdrowego rozsądku, resztki świadomości. Z uchylonymi szeroko ustami, dyszała ciężko, napawając się tym przejmującym, cudownym wrażeniem.
-Oooooch, oooooch jak bosko! - wyrzuciła z siebie.










