16. Takie duże biuro, a ty jakby sama.
Zdała sobie sprawę z faktu, że chyba doświadczyła orgazmu przez sen.
“Och jakie to wszystko było słodkie”, - pomyślała sobie.
W pierwszym momencie chciała zastanawiać się nad tym, co jej się przydarzyło. Nie mogła zrozumieć, jakim cudem znalazła się tak szybko we własnym mieszkaniu. Dlaczego znów była naga? Gdzie podział się jej kochanek? Jednak, zaraz później, dotarło do niej, że jest to zbyt trudne. Jak na tą chwilę jej świadomość nie była w stanie ogarnąć tych rzeczy.
Właśnie teraz, kiedy jeszcze te obrazy były tak żywe, tak wyraźne, leżała na boku i starała się wrócić swoją świadomością do krainy snów, lecz uświadomiła sobie, że już go tam nie ma. Obrazy, które jeszcze przed chwilą były takie wyraźne, zdawały się rozmywać i odpływać coraz dalej i dalej.
Została sama, sama ze sobą, jeszcze nie do końca świadoma tego, co się z nią działo.
Kiedy siedziała już w biurze, zadzwonił jej prywatny telefon. Numer nieznany. Wiedziała, że nie może korzystać z prywatnych urządzeń w pracy, jednak pokusa była zbyt silna.
-Halo, halo!
Cisza
-Halo, czy ktoś tam jest?!
Wyraźnie usłyszała szmery.
-Halo, proszę się odezwać.
Znów nic. Znów czuła to dziwne, trudne do wytłumaczenia podniecenie. Wiedziała, że to on.
-Halo, proszę pana, niech się pan odezwie!
Nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale znów chciała usłyszeć jego głos. Chciała poczuć to specyficzne mrowienie na plecach, te motylki w brzuchu. Chciała poczuć ten dreszczyk emocji, kiedy spotyka się z jakąś niewiadomą, z czymś, co w danej chwili przerasta nasze możliwości rozumowania.
Trzymała telefon przy uchu, uśmiechała się do siebie. Uśmiechała się, chodzić nikogo obok niej nie było. Od reszty pomieszczenia odgrodzona była ściankami z pleksiglasu. Nie mogła więc widzieć swoich kolegów i koleżanek. Przynajmniej było to bardzo utrudnione.
Po krótkiej chwili, powoli, jakby w oczekiwaniu pełnym napięcia, odwróciła się na swoim fotelu o dziewięćdziesiąt stopni. Spojrzała najpierw w jedną, a później w drugą stronę. Wyglądało to tak, jakby spodziewała się kogoś zobaczyć, jakby kogoś szukała swoim wzrokiem. Któż to mógł być? Znajomy, przyjaciel albo… no właśnie… kochanek, jej kochanek, ten który przyszedł chwilę poflirtować. Oczywiście wiedziała, że coś się wydarzy, czuła to. Czekała na to i chciała tego. Nie wiedziała jednak, cóż to takiego może być. Każda kolejna minuta była coraz większym podnieceniem, coraz większym dreszczykiem emocji. To miało być coś niespotykanego i wyjątkowego.
-Halo, halo, czy to ty? - odezwała się wprost.
Kąciki ust pojechały szczególnie wysoko, a oczy zabłysły tym dzikim blaskiem. Przerzuciła swoje włosy do przodu. Czuła, że jej piersi znów pęcznieją i unoszą się do góry. Czuła, że między jej nogami znów robi się mokro.
-Dzień dobry Alicjo, - usłyszała w końcu.
Tak, to było on, to ten sam głos, ten sam miły głos. Już na sam dźwięk poczuła, że krew w jej żyłach zaczyna szybciej krążyć. Jej serce zaczęło mocniej bić, a włosy na głowie delikatnie uniosły się do góry. W tym samym momencie spojrzała na swoje dłonie i zobaczyła, że pojawia się na nich gęsia skórka.
-Dzień dobry Alicjo, - usłyszała jeszcze raz, - takie duże biuro, a ty jakby sama, co?
Trzymała w palcach długopis, a na stole leżała kartka papieru. Nie zastanawiając się nad tym, odruchowo zaczęła rysować na niej różne wzory i dziwne rysunki, które jakimś zbiegiem okoliczności zaczęły przypominać sceny erotyczne i intymne części ciała. Nie rozumiała tego i nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje. Jej ręka sama tworzyła szkic, szkic żywcem z jej myśli wzięty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz