10. Słodkie skrępowanie.
Czuła to specyficzne wrażenie, aż zbyt dokładnie. Czuła, że nie ma na sobie majtek, czuła, że jej cipka jest goła. Odczuwała dziwny tereszczyk, takie ciarki na plecach, w okolicach bioder i ud. To było niesamowite, chciało jej się jednocześnie śmiać i płakać. Czuła się taka bezradna. Miała wrażenie, że wszyscy w biurze o tym już wiedzą i gapią się na nią. Wychodząc, rozglądała się nerwowo, ale nikt nie zwracał na nią, większej niż zwykle, uwagi.
Wreszcie znalazła się w łazience. Jakby nie wierząc temu, co się stało, jakby chcąc przekonać się dobitnie i na własnej skórze, zamknęła się w kabinie, uniosła spódniczkę do góry i spojrzała. Później zastanawiała się, po co to właściwie zrobiła, przecież i tak doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Mimo wszystko, to co zobaczyła teraz, sprawiło, że jej serce zaczęło bić jeszcze mocniej.
Jej cipeczka była już bardzo mokra, można powiedzieć, że opływała sokami, i to ze wszystkich stron, a delikatny, zmierzwiony zarost kłębił się jak na pudelku. Jej słodka cipeczka pulsowała w narastających konwulsjach rozkoszy. Nie potrafiła zapanować, nad tym wszechogarniającym uczuciem.
Wiedziała, że musi coś z tym zrobić. Czuła się rewelacyjnie, a jednocześnie tak bardzo dziwnie. To było takie tabu, takie słodkie skrępowanie. Nie wiedziała, jak ma zaradzić tej sytuacji. Nie mogła przecież wyjść w tej chwili z biura i wrócić do domu. Mimo to zdawała sobie sprawę z faktu, że jej spódniczka jest zbyt krótka i obcisła. Cały czas, nawet w tej chwili zjeżdżała do góry, jakby robiąc jej na złość.
Dziewczyna obawiała się, że jej gorąca, spragniona kobiecość będzie widoczna dla niektórych wścibskich oczu.
“Chociaż, co tam oczy. Pieprzyć to, co mogą zobaczyć. Przydałby się teraz jakiś facet. Kurwa mać, gdzie jest ten…”
Nagle jakby zamarła, zastygła w bezruchu. Bała się dokończyć. Bała się pomyśleć o tym, co stało się wczoraj.
“Pieprzyć to! Gdzie jest ten… no… ten.... przecież teraz… teraz jest niezbędny! O w mordę, on jest jak wszystkie chłopy, kiedy potrzebny, jego nie ma w pobliżu! O cholera jasna, co ja mam ze sobą zrobić!”
Ku swojemu zaskoczeniu, śmiejąc się z tego, co wyczyniała, wyjęła lusterko z torebki, wsunęła między nogi i spojrzała na własną pizdeczkę. Gapiła się, jakby nie wierząc, że rzeczywiście miało miejsce to, to co miało miejsce.
“Jasny gwint! Nie ma ich! Gdzie moje majtki! Jak mogły sobie tak pójść z mojego tyłka?! Kurde, przecież to niemożliwe.”
Musiała zderzyć się jednak z brutalną rzeczywistością. Chociaż nie potrafiła tego w żaden sposób wytłumaczyć, doskonale zdawała sobie sprawę, że wczoraj stało się dokładnie to samo. Miała wrażenie, że z jej głową coś jest nie w porządku. Czuła, że zaczyna wariować. Mimo to, nie chciała tego przerywać. To było takie przyjemne.
Następna rzecz która się wydarzyła, całkowicie odebrała jej poczucie zdrowego rozsądku i poukładanego świata, do którego tak bardzo się przyzwyczaiła. Przestała zadawać już jakiekolwiek pytania, bo wiedziała, że żadnej odpowiedzi nie będzie, żadnej logicznej odpowiedzi. To wszystko, co się działo, mogła tylko porównywać do tego co już było.
Otworzyła drzwi kabiny i wyszła na zewnątrz. Stanęła przed nią, poprawiając krótką spódniczkę. W chwilę później doznała takiego dziwnego uczucia, które niby już znała z dnia wczorajszego. Mimo wszystko, wciąż było dla niej nowe i zaskakujące, trudne do pogodzenia z tym wszystkim, co sobą reprezentowała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz