15. Sutki chropowate, a cipka mokra.
Na sam koniec, kiedy z jego kutasa wyleciało wszystko, co miało wylecieć, klęcząc przed nim, delikatnie rozchyliła usta i pozwoliła wsunąć się głowicy. Wyjeżdżała powoli do środka, ocierając się o jej wargi i pozostawiając na nich resztki nasienia. Ona tymczasem, z delikatnie przymkniętymi powiekami, akceptowała wszystko to, co w tej chwili się z nią działo.
Była spocona. Jej ciało lśniło wilgocią, a włosy były zmierzwione, w nieładzie. Napęczniałe cycki kołysały się na boki. Miała wrażenie, że sztywne brodawki za chwilę eksplodują. Jego kutas był taki twardy, taki pachnący i żylasty. Był taki gruby. Chciała go pochłonąć swoimi ustami, wyczyścić najdokładniej jak tylko umiała. Chciała go pieścić, aż do samego końca. Chciała go, dopóki nie zacznie opadać. Chciała mu oddać choć część tego, co od niego wzięła.
Pragnęła całą sobą seksu. Pragnęła wszystkiego, co z tym było związane. Jeszcze tak dokładnie czuła w sobie to mrowienie, tą pulsację w mięśniach i trzewiach. Czuła to wirowanie w głowie, te motylki w brzuchu. Tak, czuła się taka szczęśliwa, spełniona, a jednocześnie, z każdą chwilą, pragnienie doświadczenia więcej i więcej kumulowało się w niej coraz bardziej.
Nie wiedziała, jak to się skończy. Nie miała bladego pojęcia, jak daleko to wszystko może się jeszcze posunąć i, jak bardzo ona sama, może się w to zagazować, ale, mimo wszystko, chciała zrobić kolejny krok, kolejny krok w nieznane. Chciała odkrywać i eksperymentować z sobą. Chciała doświadczać wszystkiego, co nowe, ekscytujące i przejmujące.
Wiedziała, że jej kochanek jest nierzeczywisty. Nie umiała tego wyjaśnić. Bała się, że kiedy będzie próbowała tego dokonać, ta cudowna wizja, ten upiorny, słodki obraz zniknie, nie pozostawiając po sobie śladu. Bała się, że po wszystkim, zostanie tylko jej pragnienie, pożądanie.
Chciała być z nim, bez zadawania zbędnych pytań, bez wnikania w szczegóły. Chciała, po prostu rżnąć się, kiedy tylko będzie to możliwe. Wiedziała, że każdy kolejny raz będzie dla niej niespodzianką, zaskoczeniem. Nigdy nie znała godziny ani minuty, ale wiedziała, że znów się to stanie. Mimo wszystko, chciała coraz więcej.
Kiedy uświadomiła sobie, że śpi zrozumiała, iż leży na boku, nie jest niczym przykryta, a swoje oczy zakrywa przedramieniem. W mieszkaniu było ciepło, bardzo ciepło. Była naga. Znów była naga. Jeszcze tak dokładnie widziała to, co się działo dosłownie przed chwilą. Te obrazy jeszcze nie wyparowały z jej świadomości, jeszcze miała zamknięte oczy i jeszcze starała się trzymać to pod swoimi powiekami. Nie chciała się tego pozbyć. To było takie niesamowite. Te słodkie, gorące obrazy kochanka w łazience swojego biura.
Na pewno, nie chciała się budzić. Była coraz bardziej przytomna. Wiedziała, że to tylko sen. Chyba sen? Cóż by to mogło być innego. Opierała się. Chciała wyśnić ten sen do końca, przeżyć go jeszcze raz w swojej wyobraźni, przypomnieć sobie wszystko, odtworzyć każdy szczegół z najdrobniejszymi detalami.
Z początku było to dość łatwe, ale, z każdą kolejną upływającą minutą budziła się coraz bardziej, a jej świadomość wychodziła z krainy snu i wracała do rzeczywistości, do szarej rzeczywistości, do tej rzeczywistości, do której nie chciała już wracać.
Leżała tak na boku, słysząc tykanie budzika i wiedząc, że za chwilę włączy się alarm. Leżała tak z zakrytymi oczami, goła jaki ją Pan Bóg stworzył. Czuła drżenie swojego ciała. Jej piersi były jeszcze takie twarde, tak bardzo napęczniałe, sutki chropowate i sztywne, a cipka mokra, parująca i gorąca. Zbyt gorąca, zbyt mokra.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz