18. Nienagannie ubrana.
W tej jednej chwili zobaczyła siebie kompletnie nagą. Z wrażenia wstała, oparła się o biurko i pochyliła do przodu. W tej samej sekundzie poczuła jak jej piersi uwolnione spod ubrania natychmiast pęcznieją, pęcznieją jeszcze bardziej, pęcznieją i kołyszą się na boki jak worki wypełnione piaskiem. Jej sutki były jak antenki: sztywne, grube i chropowate. Swędziały, niemal piekły. Domagały się natychmiastowych pieszczot.
Odwróciła głowę trzymając biurko dłońmi i bojąc się, że za chwilę upadnie. Spojrzała do tyłu. Zerknęła najpierw w jedną, później w drugą stronę i, o dziwo, nikt, ale absolutnie nikt, nie zareagował. Nie zobaczyła żadnej zmiany, żadnej różnicy w tym co się działo, dlatego sądziła, że to tylko jej wyobraźnia.
Bez dwóch zdań, była naga. Spojrzała na swoje jędrne duże pośladki, zacisnęła uda, a wilgotna cipka puściła już soki, które ciekły po udach.
“Ach gdyby on teraz tutaj był”, - pomyślała.
Tak trudno było się w tej chwili opanować. Ponieważ była przekonana, że to ona sama się rozebrała, bała się, by nie zrobić czegoś jeszcze głupszego. Dziwne było to wszystko, bo nie potrafiła absolutnie nic wyjaśnić. Mogła tylko akceptować i brać takim, jakim jej się przydarzyło.
-Dzień dobry Alicjo, - powtórzył jeszcze raz, jakby w ogóle tego nie usłyszała, - marzę, aby mój wielki drąg znalazł się w twoich gorących ustach.
Mówił spokojnie, ale stanowczo. Jego głos wywoływał ciarki na jej plecach. Niespodziewanie stało się jeszcze coś. To była kolejna rzecz, której nie potrafiła wyjaśnić. Nagle poczuła, że stoi przed nim. Byli naprzeciwko siebie: on przed nią, on aprzed nim. On taki nagi, z wielkim chujem skierowanym wprost w jej usta. Klęczała przed nim. Ten wielki drąg już pchał się między jej wargi, a ona z lubością i zachłannością je zaciskała. Zaciskała je na nim, na tej wielkiej napęczniałej i sprężystej żyle.
Nagle coś ją tknęło. To było jakieś przeczucie, czy instynkt. To był taki odruch tonącego, kogoś, kto łapie się brzytwy. W jednej sekundzie doznała krótkotrwałego olśnienia. W jej głowie pojawił się przebłysk, że da się coś zrobić, że powinna coś z tym zrobić. Uświadomiła sobie, że to nienaturalne, że powinna jednak postarać się jakoś z tego wybrnąć.
Choć nie rozumiała nic, czuła to raczej, doświadcza podświadomie. W jednym momencie postanowiła zamknąć oczy, mocno zacisnąć powieki i potrząsnąć głową. Chciała się jeszcze uszczypnąć w rękę, ale nie było to już konieczne. W chwili, kiedy zamknęła powieki, przed jej źrenicami zapanowała kompletna ciemność. Chociaż nie powinna, z zaskoczeniem stwierdziła, że nie widzi nic, kompletnie nic. Nie umiała sobie z tym poradzić, bo za pierwszym razem widziała go pomimo zamkniętych oczu. To był dobry znak.
Mogła jeszcze wrócić do rzeczywistości. Tak się jej przynajmniej wydawało. Potrząsnęła głową i powiedziała sobie, że to, co się dzieje z nią teraz, to jest tylko fikcja i chce z tego wyjść. Chciała chociaż przez chwilę tak myśleć i tak czuć.
Ku jej największemu niedowierzaniu, kiedy znów spojrzała przed siebie, zrozumiała, że to tylko i wyłącznie jakieś jej majaki. Majaki, które trudno wytłumaczyć. To rzeczywiście była tylko fikcja.
Stała tak, rzeczywiście stała przed swoim biurkiem. Chodź nikt nie zwrócił na to specjalnej uwagi, zdawała sobie sprawę, że to było trochę dziwne. Stała trzymała i się krawędzi stolika. Spojrzała w dół na swoje ciało i dotarło do niej, że jest jak najbardziej poprawnie i nienagannie ubrana. Jej garderoba była na miejscu. Absolutnie nic się nie stało. Wszystko było w jak najlepszym porządku, a przynajmniej na to wyglądało.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz