14. Kiedy się na nią spuszczał.
W następnym akcie tej cudownej, porywającej i gry cały świat do reszty zwariował. Wszystko poza tą chwilą, poza tym niesamowitym na ruchankiem, dosłownie wszystko, przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Nie było nic oprócz niej i jego. Nie było nic oprócz jej gorącego pragnienia, oprócz tego seksu, totalnego, wyuzdanego, tak niesamowicie przejmującego swoją istotą każdą jej komórkę, wszystko, czym była, co sobą reprezentowała. Jej cudowny Apollo, jej kochanek jak z marzeń, jak ze snów wziął ją na ręce. Och, był taki silny i sprawny a ona… ona zdawała się być taka lekka w jego objęciach. Swoje ważyła, wiedziała o tym, ale teraz zdawała się być taka lekka, lekka jak piórko. Tak cudownie jej było w jego mocnych objęciach. Och tak bardzo tego chciała.
Chwycił ją za pośladki i uniósł do góry. Odruchowo przejęła jego styl gry. Doskonale wiedziała, co ma teraz robić, jak się zachować. Po prostu, to czuła. Zarzuciła swoje łydki na jego ramiona, chwyciła za kark i zaplotła dłonie z tyłu jego głowy.
On, tymczasem, unosząc ją lekko do góry, dopasował jej pozycję w taki sposób, że jednym, gwałtownym pchnięciem nadziała się na jego długi miecz. Wszedł w nią głęboko i gładko, bez najmniejszego problemu. To było niesamowite.
Uczucie, jakiego doznała, było totalnie obezwładniające. Nie wiedziała, co się z nią dzieje. Była taka mała, taka drobna, była jak zabawka w jego ramionach. Nie potrzebowała nic więcej. Czuła się tak bardzo oddana, zniewolona.
Naga, opleciona o jego tors, uniosła głowę wysoko do góry i spojrzała w sufit. Później zamknęła oczy, szeroko otwarła usta i zaczęła krzyczeć, nie bacząc na to, że ktoś może ją usłyszeć. Z jej gardła wydobywały się głośne jęki i westchnienia. Przeżywała cudowny orgazm. Drżała na całym ciele, trzęsła się jak galareta. Nie potrafiła i nie chciała nad tym zapanować. Nie chciała nic zmieniać.
Patrzył na nią głębokim spojrzeniem, a ona, co chwilę, spod przymkniętych powiek starała się śledzić jego płynne ruchy. Unosił jej ciało na swoich silnych ramionach delikatnie do góry, a później powoli opuszczał. W tym samym czasie poruszał także swoim biodrami. Uderzając w jej pośladki, wbijał się w nią jak tak mocno jak nigdy przedtem. Wchodził głęboko, do samego końca. Czuła go tak dokładnie, tak precyzyjnie. Odlatywała w czerń kosmosu. Było jej niesamowicie dobrze. Liczyła się tylko ta chwila, ta sekunda, ten moment.
-Ooooch, ooooch, ooooch aaaach, uuuaaaach, och! - jęczała coraz głośniej.
Kiedy się na nią spuszczał, klęczała już przed nim i trzymała jego grubą żylastą fujarę tuż nad swoimi piersiami. Była jak zahipnotyzowana. Nie mogła się oprzeć, by nie śledzić każdego najdrobniejszego ruchu. Kiedy z samego czubka tego lśniącego, mokrego fiuta wystrzeliła gęsta lepka struga, zalała jej cycki niczym budyń i tak mocno pobrudziła jej je napęczniałe cycuszki. To było jak afrodyzjak, jak totem, przyciągało ją do siebie tak mocno, że nie mogła się oprzeć. Odbierała to wszystko swoimi rozdygotanymi zmysłami tak dokładnie. Czuła to ciepło, które oblepia jej biust słodkim, gęstym i aromatycznym strumieniem.
Ściskała jego kutasa i mocno zdecydowanie. Co jakiś czas przesuwała z jednego cycka na drugi. On tylko strzelał i strzelał, chlapiąc i brudząc jej piękne ciało. W ekstatycznym podnieceniu, poruszała dłonią do góry i do dołu. Przesuwała napletek na jego penisie, starając się wydobyć więcej, niż mógłby jej w tej chwili zaoferować. Drżała na całym ciele. To wszystko było tak niesamowicie przyjmujące. Była seksem, była oddaniem, była swoim pragnieniem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz