Szukaj na tym blogu

15 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.


3. Nie stało się nic strasznego. 

W tym samym momencie zadzwoniła jej komórka. Zadrżała jeszcze bardziej, ponieważ w jakiś sposób powiązała ze sobą fakty. To było irracjonalne, śmieszne, chociaż, czy tak naprawdę? Jednak miała dziwne wrażenie. Nie chciała nawet o tym myśleć. 
Nerwowo sięgnęła do torebki wyciągnęła smartfona i odebrała połączenie. 
-Spokojnie Alicjo. Jesteś bezpieczna. Nic ci się nie stanie. Ja tylko lubię patrzeć, jak się poruszasz, - usłyszała ten sam miękki i przyjemny głos. 
-Halo, halo! Proszę pana…  
-Nie denerwuj się dziewczyno, nic ci nie zrobię…
-Halo, halo… ja to zgłoszę na policję! Gdzie pan jest?! 
-Droga Alicjo, jesteś piękną, odważną dziewczyną. Nie bój się. 
Rozejrzała się jeszcze raz nerwowo dookoła. Znów miała wrażenie, że kilkanaście metrów z tyłu ktoś przemknął pod ścianą. 
-Halo, niech pan mi da spokój! Rozumie pan?! 
-Moja kochana Alicjo, jesteś taka piękna… 
-Dasz mi spokój, zboczeńcu?! 
Zakończyła połączenie. Schowała telefon i powoli odwróciła się tyłem do cienia, który zdawał się być tuż za nią. Kiedy patrzyła kątem oka, widziała go dokładnie. Była pewna, powtórzyła to kilka razy. Lecz, kiedy wpatrywała się centralnie, nic nie widziała. Mimo wszystko, czuła go. Czuła, że tam jest: piętnaście, może dwadzieścia metrów dalej. Ta odległość nie zmieniała się. Słyszała jego kroki: ciche, lecz wyraźne. Na pewno był za nią. 
Bała się ponieważ mieszkała sama w wynajętym mieszkaniu. Bała się wrócić do siebie, gdyż nie wiedziała, czy będzie bezpieczna. Zastanowiła się nawet, czy czasem nie pójść do koleżanki i, tym razem, u niej nie przenocować. Zdawała sobie, jednak sprawę, że z samego rana ma kolejną zmianę i byłoby to dla niej zbyt niewygodnie. Koleżanka mieszkała na drugim końcu miasta. 
Mimo ryzyka, postanawia więc wrócić do siebie.
Mieszkanie, które wynajmowała w jednej z kamienic na warszawskiej Pradze było bardzo małe. Wystarczyło dobrze rozłożyć ramiona, by sięgnąć od jednego końca pokoju do drugiego. Okno wychodziło na wąską kamienistą uliczkę, którą wieczorem, raczej, nie powinno się poruszać samotnie. Chodź lokum było bardzo ciasne, Alicja je lubiła, ponieważ miała tu wszystko pod ręką. Było tu wszystko, czego potrzebowała. 
Pod jedną ze ścian stała wygodna sofa z miękkimi poduchami, obita przyjemnym w dotyku materiałem. Nad głową zamiast szafy były otwarte półki, na których trzymała swoje rzeczy. Pod przeciwległą ścianą, na wyciągnięcie ręki, znajdował się stary, kineskopowy telewizor, który został to jeszcze po poprzednich właścicielach. Nie chciała go zmieniać, bo i tak prawie nie oglądała telewizji. Kiedy chciała popracować lub oglądać filmy na YouTube, swój laptop ustawiała na jednym z taboretów lub trzymała po prostu na kolanach. 
Jej kuchnia była podobnych rozmiarów albo jeszcze mniejsza. Tak czy inaczej, nie było to teraz istotne. Alicja po prostu lubiła wystrój tego mieszkania. Dlaczego? No bo on miał swój niepowtarzalny, specyficzny charakter. Czuła się w nim bezpiecznie i swobodnie. 
Na podłodze był stary drewniany parkiet. Jedną ze ścian zajmował czarny blat z elektryczną kuchenką oraz zlewozmywak. Nie było tradycyjnych, podwieszanych szafek, a jedynie półki w rogu.
Kiedy weszła do swojego małego mieszkanka, wbrew jej podświadomym oczekiwaniom, nie stało się nic strasznego. Nic z tych rzeczy, które mogłaby sobie wyobrażać, że coś mogłoby się jej stać. Nie było tam żadnego włamywacza, gwałciciela. Nie. Nic z tych rzeczy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...