Szukaj na tym blogu

13 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.


1. Zabawić się jej kosztem.

To było ogromne call center, typowego korpo. Biuro znajdujące się na dziewiątym piętrze szklanego wieżowca,  miało powierzchnię kilkuset metrów kwadratowych. Wokół, jak okiem sięgnąć, znajdowały się poszczególne stanowiska pracy. Każde z nich  wyposażone było, we wszystko, co jest niezbędne do obsługi klienta, czyli osobny komputer, telefon oraz słuchawki. Wszystkie oddzielone były od siebie niewielkimi ściankami z pleksi w kolorze błękitu.
 Alicja była dość przeciętną, trzydziestoletnią singielką o kasztanowych włosach, brązowych oczach, serdecznym, szczerym uśmiechu i przenikliwym spojrzeniu. Podjęła pracę w tej firmie dość niedawno i starała się jak mogła, aby przełożeni byli z niej zadowoleni. Ubierała się w stadninie i schludnie. Nigdy nie zapominała o delikatnym, subtelnym makijażu. Miała też w zwyczaju używać dość dobrych i drogich perfum kupowanych na różnego typu wyprzedażach. 
Zasada była taka: komputer losowo wybiera numery i sam inicjuje połączenie. Chodzi o to, aby sprawdzić, czy abonent jest przy telefonie. Potencjalny klient słyszy w słuchawce ciszę. Połączenie trwa zaledwie ułamek sekundy, ale to wystarczy aby zarejestrować jego numer jako aktywny. Później właśnie ten numer pojawia się na jednym z monitorów w jej firmie. 
Ich praca polegała na oferowaniu usług paramedycznych. Były to różnego rodzaju niby darmowe badania i zabiegi. Na początek mieli za zadanie zaprosić klienta na prelekcję o zdrowiu. Tam już proponowano usługi. Oczywiście zawsze miało być za darmo, lub za pół darmo. Niezależnie od tego jak pięknie by to nie brzmiało, zawsze chodziło o wyrwanie jakiejś kasy od niczego nieświadomych klientów. 
Alicja o tym dobrze wiedziała. Zdawała sobie sprawę z tego, że nie do końca jest to uczciwe, ale mimo drobnych wątpliwości, nie zadawała zbędnych pytań. W tej chwili liczyły się dla niej wpływy na koniec miesiąca. Wiedziała, że nie może zbytnio grymasić ponieważ była w nieciekawej sytuacji finansowej. Miała niezapłacony czynsz i rachunek za Internet. 
W tym samym momencie na ekranie komputera pojawił się numer. Był to numer, pod który miała zadzwonić. Wybrała go i rozpoczęła rozmowę. 
W słuchawce odezwał się męski, głęboki lecz bardzo miły głos. 
-Halo… 
Ucieszyła się. Zawsze lepiej rozmawia się z kimś o miłym usposobieniu. Chociaż, zawsze liczyła na udane negocjacje, tak naprawdę, nigdy nie mogła mieć pewności, jaki będzie końcowy wynik rozmowy. 
-Dzień dobry, - odpowiedziała serdecznym, dźwięcznym tonem, - jestem z firmy… tu wymieniła nazwę. Chciałam… 
Nie dokończyła.
-Dzień dobry Alicjo, - przerwał jej miły głos.
Nie wiedziała dlaczego, ale poczuła dziwny ucisk poniżej mostka. Nie było to jednak nic nieprzyjemnego, powiedzmy sobie, taki drobny dreszczyk emocji, który pojawił się niewiadomo skąd.  
-Dzień dobry panu. Chciałam pana zaprosić na spotkanie… - zaczęła jeszcze raz.
Znów nie było jej dane powiedzieć tego do końca.
-Ładną masz bluzeczkę, Alicjo. 
“Co jest do jasnej Anielki?! Kto to? Kto bawi się ze mną w taki głupi sposób?” - pomyślała i rozejrzała się niepewnie po sali w poszukiwaniu dowcipnisia. 
To było jakieś dziwne. Chciała wierzyć w to, że to któryś z kolegów próbuje zabawić się jej kosztem. Podświadomie czuła jednak, że to coś zupełnie innego. Przede wszystkim była bardzo, ale to bardzo zaintrygowana. Głos był miły, przyjemny dla ucha i serdeczny. Mimo, iż wiedziała, że nie powinna    ciągnąć tej dyskusji w ten sposób, żadnej mierze nie pasowała ona do przyjętych norm i konwenansów, a przede wszystkim już na samym początku pozwoliła klientowi przejąć inicjatywę, to jednak nie była w stanie jej przerwać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...