Szukaj na tym blogu

7 lipca 2019

Lolita na polowaniu.

36.  Zakazany owoc.

Usiadła na mojej twarzy swoją dupą. Moje usta wylądowały dokładnie między jej pośladkami. Boże, cóż miałem wtedy robić?! Wystawiłem język i zacząłem nim zaglądać tak daleko, jak tylko się stało. W pewnym momencie znalazł się dokładnie w środku. Zawirowało mi w głowie już od w samej tylko świadomości, że to robię.
No tak, robiłem to, co robiłem. Nawet  trudno było mi to nazwać. Drżałem już na samą myśl. Boże pchałem się językiem w jej dupę. Pchałem się głęboko, tak porządnie i dosadnie. Zamknąłem oczy, bo nie byłem w stanie pomieścić tego wszystkiego w mojej głowie. Miałem wrażenie, że pozostanie to w moim życiu jakąś wielką traumą, że nie będę umiał się z tego otrząsnąć.
Nie śmiejcie się, dla mnie starego byka, było to czymś, co przerastało moje najśmielsze wyobrażenia o seksie. W tej jednej krótkiej chwili w tempie błyskawicznym pozmywałem się resztek mojej pruderii i brałem życie takim, jakim jest. Brałem je bez wstydu i skrępowania. To była moja młodziutka i delikatna Lolita. Nie miałem prawa narzekać i zastanawiać się, co by było, gdyby.
Siedziała na mnie swoimi pośladkami, a ja lizałem i lizałem. Czyściłem jej otworek nabierając na język coraz więcej śliny. Czyściłem go, a ona wzdychała, trzęsła się i drżała na całym ciele.
-Och, uuuaaach, tak mi dobrze, tak mi rób, jest tak cudownie! Proszę liż mnie jeszcze! - wyrzucała ze swojego gardła coraz bardziej gorące słowa.
To było ponad moje siły. W pewnym momencie jej pośladki twardo zamykały się na moim nosie i utrudniały oddychanie. Trudno jest mi to wszystko opisać.
Nie macie pojęcia, jaką miała minę, kiedy na mnie usiadła. Jej oczy, po prostu, błyszczały blaskiem wszystkich gwiazd. Iskrzyły jak choinka w Boże Narodzenie. Jej uśmiechnięte usta zdawały się mówić: “wreszcie!”
Siedziała na moich udach. Odchyliła się do tyłu dość mocno, jedną ręką chwyciła za własny pośladek, a drugą ujęła mojego chuja. Kilkakrotnie przesunęła dłonią, jakby niedowierzając, że jest taki gruby i twardy. Patrzyła na głowicę z podziwem i zachwytem i, jako, że jej słodka dupeczka była już pełna śliny, swoją pozostawiła jedynie na mojej głowicy. Po wszystkim bez żadnego skrępowania skierowała ją prosto do celu.
W pierwszym momencie wydawało mi się, że będę miał jakieś problemy, aby w nią wtargnąć. Mój chuj przecież był taki napęczniały, a jednak, po pokonaniu pierwszego ciasnego otworu, wślizgnął się jak nóż i masło.
-Oooo Boże! - westchnąłem, a przed moimi oczami wirowały kolorowe kółeczka.
Za wszelką cenę próbowałem zapanować nad moim podnieceniem, uspokoić oddech i rozszalałe bicie serca, ale, sami rozumiecie, było to raczej niewykonalne. Wciąż się uśmiechała. Och była taka młoda, taka delikatna, na dodatek córka sąsiadów, nastolatka i uczennica jeszcze. Zakazany owoc. Powiedźcie mi jak to ogarnąć?! Trzymałem swojego fiuta w jej dupie. Nie mogę w to uwierzyć, wciąż nie mogę w to uwierzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...