Szukaj na tym blogu

25 lipca 2019

Niewidzialny kochanek.

13. W tej biurowej łazience.

Zaciskała zęby i drżała z rozkoszy. Z każdą sekundą opadała coraz niżej, nadziewając się na jego wielki drąg. W końcu wszedł w nią do samego końca. Westchnęła przeciągle: 
-Ooooooch… zajebiście, doskonale…  
Podpierała się na własnych stopach po obydwu stronach jego bioder. Wielki dyszel siedział jej piździe całą swoją długością. Facet podtrzymywał ją za pośladki, unosił i opuszczał. Robił to dość powoli, ale z każdą chwilą przyspieszał. Ona nie pozostawała bierna. Aktywnie mu w tym pomagała. Patrzyła, jak wielki zaganiacz porusza się jej ciasnej szparce. Przez całe jej ciało przepływały intensywne dreszcze, które rozkładały ją na łopatki. 
-O tak, taaak… doskonale, zajebiście, - wyrzucała ze swojego gardła gorące westchnienia. 
Rozsiadła się na nim w tej łazience, tak normalnie, w kabinie, na posadzce i nawet nie zastanawiała się nad tym, że jest to miejsce publiczne. Dosłownie każdej chwili, ktoś mógł wejść. Jednak, do głowy by jej nie przyszło, żeby nad tym się teraz zastanawiać. Zadowolona z sytuacji, obserwowała jak wielki chuj wchodzi i wychodzi, wchodzi i wychodzi, rozdzielając jej podwoje na dwie strony. 
-Oooo taaak, tak jest doskonale! - wzdychała. 
Trzęsła się we wciąż narastających konwulsjach rozkoszy. 
Później, dosłownie po paru chwilach, odwróciła się w drugą stronę. Teraz dosiadała go przodem. Nie mogła się nacieszyć tym wszystkim, co od niego brała. Bez zastanowienia chwyciła grubego fiuta. On natomiast, jakby wyczuwając jej intencje, chwycił ją za pośladki i rozchylił w dwie strony. Nie pozostawało nic innego, jak tylko włożyć tego grubego węża w sam środek soczystej, gorącej brzoskwinki. Zrobiła to. Cóż to była za rozkosz! 
Kiedy tam się znalazł, natychmiast opadła biodrami do samego dołu, pozwalając mu wyniknąć w nią tak głęboko, jak tylko chciał. Pragnęła jak najwięcej. Nie umiała się opanować. Drżała z rozkoszy jak galareta. Była taka szczęśliwa. Chciała krzyczeć na całe gardło, jęczeć ile sił w płucach ale nie mogła. Jedyne co wydobywało się z jej wnętrza to przyciszone, chrapliwe, wręcz zwierzęce odgłosy. No cóż, takie były realia.
Myślała, że to nigdy nie będzie miało końca. Zacisnęła zęby, przymknęła powieki, instynktownie marszczyła czoło i drżała jak w febrze. Jej słodka norka kurczyła się coraz bardziej, pulsowała w intensywnych konwulsjach, przenikających całe ciało. 
Jej cudowny kochanek był pod nią. Przygniatała go swoim ciałem. Jej piersi rozpłaszczyły się na jego owłosionej klatce pierwiowej. Twarde sutki ocierały się o jego zarost. To tak przejmująco drażniło. Przez całe jej ciało przepływały wszechogarniające, ekstatyczne dreszcze. 
-Och, och, oooch! - wydobywało się z jej gardła. 
W którymś momencie znów poczuła jego silne dłonie na swojej pupie. Znów rozwierał jej pośladki, dociskał ją do siebie tak mocno, że ledwo oddychała. Czuła, jak wchodzi w nią do samego końca, czuła, jak rozgniata jego wielkie jaja swoim ciężarem. 
Siedziała w szerokim rozkroku, mocno pochylona nad jego torsem. Poruszała już tylko z samymi biodrami, sam tyłeczkiem. Och, tak było dobrze! Do góry i do dołu, do góry i do dołu, do góry i do dołu… szybko, gwałtownie, intensywnie. 
Tak mocno drżała. Wiedziała, że słodka rozkosz zbliża się wielkimi krokami. Nie należało jej w tym przeszkadzać. Chciała tego, pragnęła całą sobą. 
O tak, tak, tak dobrze jej było w tej chwili, w tej biurowej łazience, na tej podłodze. To wszystko było takie podniecające.  
Muscular stud penetrates a beautiful MILF cutie with big tits

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...