Szukaj na tym blogu

16 lutego 2020

Wujek.


59. Jej kakaowe oczko.

Wycelowałem rakietą w jej kakaowe oczko i mocno pchnąłem. Kiedy mój gruby, twardy dyszel siedział cały w jej ciasnym anusiku, wygięła plecy w pałąk i jęknęła cicho.


No i znowu się zaczynało. Nie mogłem powiedzieć, że miałem jakieś szczególne powody do narzekania. W zasadzie, ona sama pchała się w moje ręce, w moje zboczone łapy. Nie musiałem się specjalnie wysilać. Jednak, w niektórych sytuacjach, wydarzenia następowały po sobie tak szybko, a zwroty akcji były tak gwałtowne, że  nie wszystko i nie do końca byłem w stanie na bieżąco ogarnąć. 
Podszedłem i drżąc, przytuliłem się do niej całym ciałem. Objęła mnie mocno ramionami i, tak spleceni, staliśmy przez moment, nie robiąc nic. Po chwili, zupełnie naturalnie i odruchowo, wsunąłem penisa między jej uda. To było cudowne. Jako, że byliśmy prawie jednakowego wzrostu, nie musiałem specjalnie się wysilać, by trafić w okolice jej gorącej cipeczki.
Stałem na delikatnie ugiętych kolanach, a mój fallus na całej swojej długości elastycznie wciskał się w jej szparkę. Widziałem, że jej się to podoba. Zaczęła prężyć się i wyginać na wszystkie strony, jak kotka w rui. Jej oddech stawał się coraz szybszy, a ciało coraz gorętsze. 
Mijały, pełne napięcia i oczekiwania, sekundy. Kręciła się coraz bardziej, coraz mocniej wierciła swoimi biodrami, aż w końcu, z cichym mlaśnięciem, w nią wszedłem. W tym samym momencie, całe moje podbrzusze zalała fala boskiego, nieopisanego ciepła. Trwaliśmy tak długą chwilę prawie się nie poruszając. Było upojnie. 
-Och, jak mi dobrze, och… - szeptała wprost do mojego ucha.
Czegóż więcej mogłem oczekiwać? Byłem w niej, w jej gorącej, ciasnej, mokrej i nieziemsko słodkiej cipeczce. To było takie subtelne i delikatne, a jednocześnie mocne i wszechogarniające. Chciałem, po prostu, tak trwać i doświadczać tego wszystkiego jak najdłużej.
-Iwonko, jesteś taka, taka… och… - wzdychałem, nie mogąc dobrać odpowiednich słów.
Mocno obejmowała mnie swoimi ramionami. Po chwili, tak połączeni zaczęliśmy kroczyć. Wolno, miarowo przestępowaliśmy z nogi na nogę. Wyglądało to, jak taniec pingwinów. Nasze biodra łagodnie oddalały i zbliżały się do siebie. Rozpostartymi dłońmi chwyciłem ją za pupę i sprężycie dociskałem do swojego ciała. 
-Ooooch, ooooooch… - dyszała.
Wkrótce i ja poczułem jej dłonie na swoich pośladkach. 
-Och Iwonko… och jesteś niesamowita… chcę tak… chcę tak zawsze… - wyrzucałem z siebie. 
Po paru minutach, odwróciła się do mnie tyłem, chwyciła mojego twardego fiuta i włożyła między swoje jędrne pośladki. Sapiąc i stękając, próbowałem wcisnąć się w jej dupeczkę. Niestety mój dyszel łamał się i wyginał, bo było zbyt sucho. 
W końcu, po paru nieudanych próbach, stwierdziła:
-Wujaszku, tak nie da rady.
Nerwowo rozczesałem grzywkę. Pomyślałem sobie, że jeśli czegoś nie wymyślę, to będzie straszny przypał. W żadnym wypadku nie miałem zamiaru się poddawać. No i doznałem olśnienia. Przypomniałem sobie, że w aucie mam jeszcze trochę wazeliny w tubie. 
-Chwila! - rzuciłem w jej stronę.
Patrzyła na mnie zdziwiona.
-Jest! - zawołałem uradowany.
Przy okazji z tylnej kanapy ciągnąłem koc i byłem już przy niej. 
-Widzisz, teraz da radę! - uśmiechnąłem się, potrząsając plastikowym opakowaniem. 
-Jasne, - ucieszyła się.
-No to do dzieła! - stęknąłem, biorąc się za smarowanie kutasa.
Rozłożyłem nakrycie na trawie między poszczególnymi polami żyta i, ostatni raz, rzuciłem okiem po okolicy. Kiedy ponownie odwróciłem się w jej stronę, klęczała już z wysoko uniesionym tyłkiem. 
-Och Karolu, atakuj, atakuj… - stękała z głową przy samej ziemi. 
Wycelowałem rakietą w jej kakaowe oczko i mocno pchnąłem. Kiedy mój gruby, twardy dyszel siedział cały w jej ciasnym anusiku, wygięła plecy w pałąk i jęknęła cicho. Jak bocian, na ugiętych nogach, wciskałem się w nią coraz mocniej i mocniej. 
Kiedy tylko dobiłem do końca, zacząłem powoli się wycofywać. Opadła na jeden bok pociągając mnie za sobą. Połączyła uda. Klęczałem wspierając dłonie na swoich biodrach. Odwróciła głowę i z głębokim podnieceniem patrzyła mi w oczy. 
-Och, pchaj, pchaj wujaszku! Mój kanał jest do twojej dyspozycji, - wyrzucała z siebie.
Obydwiema dłońmi rozchyliła swoje pośladki najszerzej jak tylko mogła.
-Och, tak, tak Iwonko! - odpowiadałem, dysząc.
-Ooooch jest cudowny, chcę czuć go głęboko, oooooch głębiej!!! - krzyczała.
Kiedy wykonałem jeszcze kilka ruchów, w jej dupci zrobiło się już całkiem ślisko i wtedy zacząłem posuwać ją równo i miarowo. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...