44. Zbyt ciasna, zbyt słodka i zbyt gorąca.
W końcu zwolniłem uścisk i, jeszcze raz wpakowałem się w jej dupeczkę. Mocno zacisnęła pośladki i, jak poparzona, zaczęła szarpać się na wszystkie strony. Wykonałem kilka płytkich ruchów i musiałem wyjść. Była zbyt ciasna, zbyt słodka i zbyt gorąca.
Po chwili kilka razy naplułem na mojego kutasa, dokładnie otoczyłem go śliną i bardzo powoli wcisnąłem w jej, niesamowicie ciasną, dziurkę. To był strzał w dziesiątkę. Moja mała dziewczynka całkowicie się poddała, nie stawiała najmniejszego oporu. Widocznie była w jeszcze większym szoku niż ja. Zamknęła oczy i calutka drżała, jak przy nieprzyjemnym lekarskim zabiegu.
-Spokojnie, nic się nie dzieje…. zaufaj mi.
-O-o-ooohhh…
-Wyobraź sobie, że jestem twoim lekarzem i muszę spenetrować twój kakaowy otworek.
-Ech… tak…
Rozluźnij się. Pomyśl sobie, że to konieczne, nieodzowne.
-Uhu… rozumiem…
Po omacku wyciągnęła dłoń i chwyciła mnie za ramię.
-Iiih… jesteś, jesteś tu, - majaczyła półprzytomnie.
Stopniowo, krok po kroku wpychałem się coraz głębiej, a ona dygotała jak galareta.
-Wujku, wujku, już nie mogę… och starczy! - krzyknęła.
Wepchnąłem się jeszcze odrobinę, później jeszcze trochę. W ostatniej chwili uniosła biodra do góry, a jej cipka zrobiła się fioletowo-purpurowa.
-Och maleńka moja… jak ci jest?!
Pochyliłem się, chwyciłem ją za szyję, masowałem i pieściłem. Wciąż miała opuszczone powieki, drżała.
-Och wujku, wujku, dobrze. Jak mi dobrze!
Pchałem się powoli, ale bezustannie.
-Och, jeszcze chwilę, nie wyciągaj. Proszę, nie wyciągaj, - szeptała.
-Moja mała nimfetko, dobrze ci? - dopytywałem.
-Och, tak, tak… Chcę byś został we mnie. Nie ruszaj się, och, nie ruszaj się…
Przełożyła nogę przez mój tors i odwróciła się na jeden bok, a ja, mimo jej próśb, jeszcze mocniej się w nią wdarłem.
-Aaaaaaach, aaaaaach!!! - jęczała już na całe gardło.
Dopiero teraz wycofałem się i ukląkłem obok niej. Odwróciła się i, jak nieżywa klapnęła brzuchem na mokrą posadzkę. W cudowny sposób wypięła swój tyłeczek. Nie pozostawało nic innego, jak tylko przejść do bardziej konkretnego działania.
Wcisnąłem pod nią obydwie ręce: jedną z boku, pod biodrem, a drugą z tyłu, między pośladkami. W ten sposób moje dłonie wylądowały na jej brzoskwince. Masowałem i ugniatałem, dając jej jeszcze więcej rozkoszy. Gapiłem się na jej tyłeczek usiany mnóstwem drobniutkich kropelek wody.
-Och, och, och! - postękiwała, odpływając coraz bardziej.
Wchodziła na szczyt. Kurczyła się w sobie i rozluźniała. Była jak mała pijawka. Rozpaczliwie próbowała chwycić się kamiennej podłogi, ale było to niemożliwe, więc tylko bezradnie przebierała paluszkami.
W końcu zwolniłem uścisk i, jeszcze raz wpakowałem się w jej dupeczkę. Mocno zacisnęła pośladki i, jak poparzona, zaczęła szarpać się na wszystkie strony. Wykonałem kilka płytkich ruchów i musiałem wyjść. Była zbyt ciasna, zbyt słodka i zbyt gorąca. Nie dało się dłużej.
Teraz, leżąc na brzuchu, odwróciła głowę i, spoglądając przez ramię, odezwała się do mnie:
-Och Boże, co to było?!
-Stało ci się coś? - spytałem wystraszony.
-Wujku, co ty mi wepchnąłeś?!
Nie miałem pojęcia skąd takie pytania. Przecież dobrze wiedziała, co w niej siedziało. Miała już okazję doświadczyć obecności mojego kutasa w swojej cipeczce, skąd więc to zdziwienie? Mimo to spytałem z troską:
-Iwonko, nic ci nie jest?
-Och, o mało mnie nie rozerwałeś tym swoim jebaką!
-Kurczę, przepraszam, nie chciałem… - stęknąłem speszony.
W tym momencie zaczęła się śmiać.
-Żartujesz?! Było cudownie! - zaszczebiotała.
-Więc jest okej? Podobało ci się, co? Och, to dobrze, - uspokoiłem się trochę.
-No, no… Karolu, ale z ciebie ogier! - jęknęła zadowolona.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz