47. Kutasem, jak wężem po pulsującej łechtaczce.
Chlastałem moim kutasem, jak wężem po pulsującej łechtaczce, nurzałem, dźgałem, pocierałem, gdzie tylko możliwe, a ona odchodziła już od zmysłów.
W końcu zwolniłem i, na zgiętych kolanach, wsunąłem się pod jej pośladki.
-Och wujku, wujaszku, moja cipka szaleje, zrób coś z tym! - jęczącym głosem wzywała pomocy.
Na razie, nie reagowałem. Posuwałem, unosząc ją do góry i niemal widząc, jak mój zaganiacz porusza się pod jej skórą. Jej cipeczka rzeczywiście odstawiała jakiś szalony taniec. Niesamowita ta była świadomość: wiedzieć, że za chwilę w nią trysnę, zdawać sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji i nie móc, a nawet nie chcieć tego powstrzymać.
-Ooooch wujku, ooooooch!!! - wyrzucała z siebie.
Jej usta były szeroko otwarte, a piersi rozchylone na boki. Siedziałem po turecku, na własnych łydkach, trzymałem ją za udo i mocno ciągnąłem w swoją stronę. Za każdym pociągnięciem moje napęczniałe jądra wciskały się w jej rowek wiodący wprost do anusika. Odpowiadała wypychając w moją stronę swoją, rozgrzaną do czerwoności, pizdeczkę.
Nagle przerwała, położyła się na boku i złączyła ze sobą uda. Oparłem się na chłodnych kafelkach natychmiast i wszedłem w nią od tyłu. Była tak ciasna, że gdyby w tej chwili nie zmieniła pozycji, na pewno bym w nią strzelił. Jednak ona dokładnie wiedziała co się ze mną dzieje.
W ten sposób, dzięki tej krótkiej przerwie, nie doszło do wytrysku, a ja wciąż byłem na samej krawędzi. W tej chwili działy się cuda. Ten niesamowity tyłek, to nieziemskie jebanie… można powiedzieć, że żadna inna kobieta nie dała mi tyle rozkoszy co ona.
Już po minucie uniosłem się do poprzedniej pozycji i, z największą rozkoszą, mokrym, lśniącym od jej soków, ale twardym, jak skała kutasem wpakowałem się w jej dupeczkę. No i stało się. Już po pierwszym pchnięciu poszybowałem w kosmos. Czułem, jakbym przedzierał się przez piekielny komin.
-Ufffffffff!!! - syknąłem, ledwie wytrzymując to napięcie.
Chwyciłem ją za łydkę i ze wszystkich sił docisnąłem. Mój chuj, jak wściekły szczur, wdzierał się w jej ciasny kanalik. Wiedział, że ma tylko jeden kierunek ruchu.
-Uuuuuuaaaach, Boże jedyny, kuzyneczko! - skapnąłem, nie mogąc wytrzymać.
Była cudowna. Mógłbym z nią robić to bez przerwy. Oczywiście jeśliby tylko starczyło sił. Patrzyłem na jej podniecone ciało, na napompowane do granic wytrzymałości, piersi, na opuchniętą cipkę i, stopniowo tracąc świadomość, rytmicznie posuwałem.
-Aaaaaaaach, aaaaaach, aaaaaach!!! - krzyczała, coraz bardziej przejmująco.
Resztką sił, dosłownie, w ostatnim momencie zdecydowałem, że jednak inaczej zakończę tą cudowną zabawę. Delikatnie odwróciłem ją na plecy i włożyłem sam czubek mojego fiuta w jej gorącą szparkę. Nie musiałem pchać się do końca, nie chciałem nawet, byłem tak podniecony, że i tego co robiłem było aż nadto. Bawiłem się najdelikatniej jak tylko mogłem. Mój zaganiacz nurzał się w samym przedsionku jej przecudnej mokrej różyczki.
“Och niedobra, niedobra ty…” - myślałem biczując ją nim z góry na dół.
Chlastałem moim kutasem, jak wężem po pulsującej łechtaczce, nurzałem, dźgałem, pocierałem, gdzie tylko możliwe, a ona odchodziła już od zmysłów. To zakończenie było z pozoru tak bardzo niewinne, a jednocześnie niesamowicie perwersyjne i wyuzdane. Dygotałem na całym ciele w niesamowitym podnieceniu.
Podobało się jej to. Była wniebowzięta: jęczała, wzdychała i piszczała. Wlepiłem wzrok w jej psitkę i gapiłem się jak opętany. Nic innego w tej chwili mnie nie interesowało. Byłem tylko ja i jej słodka cipeczka. Spokojnie czekałem na wtrysk. Co tu dużo mówić, cudownie było napawać się tym ostatnim momentem.
Nie wiem, może trwałoby to jeszcze jakiś czas, jednak w którymś momencie moja młoda kochanka zaskoczyła mnie nagłym pchnięciem swoich bioder. Efektem tego ruchu było to, że się na mnie mocno nadziała. Tak mocno, że zobaczyłem gwiazdki przed oczami. Niesamowita dziewczyna. To ona sama zdecydowała, że teraz i właśnie tak się stanie.
Wcisnęła pośladki między moje uda i kręciła pupcią, powoli się do mnie zbliżając. Z każdą sekundą coraz bardziej nadziewała się na moją sękatą pałę. Coraz trudniej było mi powstrzymać narastające napięcie. Jednak ona zdawała się doskonale wiedzieć, co robi i co z tego wyniknie.
Kiedy uznała, że byłem w niej już dostatecznie głęboko, że nie ma możliwości bym z niej, w jakikolwiek sposób, wypadł, zaczęła bawić się swoją wisienką, a z jej szparką ponowne zaczęły dziać się niestworzone, trudne do opisania, rzeczy. Skurcze były krótkie, mocne, rytmiczne, a jednocześnie częste, jak drgawki epileptyka. Mój kutas zareagował na to intensywną falą gorąca, której nie dało się już opanować.
No i wreszcie nastąpił punkt kulminacyjny, punkt, na który czekałem od samego początku. Pozycja była doskonała. Leżała na plecach, a ja klęczałem między jej nogami. Chwyciłem za fiuta i pozwoliłem sobie pierwszą serię. Oczywiście prosto na brzuszek. To było doskonałe.
Uniosła głowę i uważnie, bez najmniejszego skrępowania, wszystko obserwowała. Obfite porcje gorącego nasienia tryskały z mojego hydrantu wprost na jej młody pępuszek. Doświadczałem głębokiej, wszechogarniającej ekstazy. To było ponad moje siły.
-Kurwa, Iwona, ty dziwko, ty mała pieprzona dziwko!!! -bluzgałem przez, zaciśnięte do bólu, zęby.
Czułem, jak włosy na czubku mojej głowy unoszą się o jakiś centymetr do góry. Na całym ciele miałem gęsią skórkę. Docisnąłem fiuta do jej podbrzusza tuż nad wylotem z jej słodkiej jaskini i pompowałem kolejne porcje spermy.
-Och, nie… na cycki, wujaszku, na cycki… Och Karol, proszę, troszkę na cycuszki, - wyrzuciła szczebiotliwie.
Czyż mogłem nie spełnić jej prośby? Wlazłem okrakiem na jej brzuch i ostatnią porcję posłałem między jej jędrne piersi. Przez przypadek, niewielka porcja spadła na wprost jej usta. Zdziwiła się nieco, a później otworzyła buzię w radosnym uśmiechu.
-Uuuu… dobre, - westchnęła, - przełykając.
Na koniec ujęła swoje baloniki i zaczęła pocierać jeden o drugi starając się rozprowadzić nasienie po całej ich powierzchni.
-Och, dziękuję wujaszku, jesteś niezastąpiony. Tego właśnie potrzebowałam, - odezwała się, zlizując mój budyń z wyschniętych już warg. 

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz