Szukaj na tym blogu

18 lutego 2020

Wujek.


61. Masz być nagi.


-No dobra, Karol… jesteś tu tylko pod kilkoma warunkami… - zaczęła poważnie.  -Słucham?! - odpowiedziałem zdziwiony. Pierwszy raz usłyszałem z jej ust taki ton.   -Po pierwsze: rozbieraj się. -Eeee… że co??? -Masz być nagi. Rozumiesz, gamoniu jeden?! W ogóle masz nie dotykać swoich ubrań.


Zaczęły się kolejne wakacje. Iwonka była już pełnoprawną i dumną z siebie studentką. Z nieopierzonego podlotka zmieniła się wysoką, zgrabną, pełną kształtów i pewną siebie dziewczynę. Chociaż, nie powiem, tęskniłem za jej dziecięcą niewinnością i tym roztrzepanym urokiem, teraz, w jakiś sposób, podobała mi się jeszcze bardziej. Energia seksualna, która do tej pory była w niej ukryta i pojawiała się w niektórych tylko okolicznościach, teraz wręcz raziła swoim blaskiem nawet niezbyt wytrawnego znawcę seksu. 
W tym roku moja ulubiona kuzyneczka miała wyjechać z koleżanką na Mazury. Moim zadaniem było zawiezienie jej na miejsce, gdzie miał już czekać wynajęty domek. 
Wyruszyliśmy po obiedzie, podróż minęła bez większych problemów. U celu, jednak, okazało się, że jej przyjaciółka ma dotrzeć dopiero następnego dnia. Tak więc, chciał, czy nie chciał, znów byliśmy zdani tylko na siebie. Doskonale wiedziałem, co to oznacza. 
Był wczesny wieczór, byliśmy głodni i zmęczeni. Wzięła komórkę do ręki i wybrała numer.
-Babciu, mieliśmy awarię samochodu… - kłamała jak z nut, - wszystko w porządku… w naprawie… Karol musi przenocować… Koleżanka? Jest, oczywiście, babciu… Karol śpi na dole, my na górze… tak, tak, wszystko ogarnięte, nie martw się… 
To mi się w tej dziewczynie podobało: była, jak burza, zupełnie nieprzewidywalna. Wiedziałem, że tej nocy pozwoli mi na wszystko, tylko nie na sen. Nie myliłem się.
Zabawa zaczęła się już w chwilę po zakończeniu rozmowy. Nawet po zachodzie słońca trudno było znieść gorąco i duchotę. Nasz domek znajdował się w gęstym lesie. Od drogi dojazdowej oddzielał go szpaler gęstych krzewów tak, że nawet nie było widać światła w oknach. 
Lokum było nieduże, ale za to bardzo wygodne, wyposażone w kuchnię i niewielką łazienkę. Sypialnia znajdowała się na stryszku, ale na parterze też było i jedno spanie. Na górze nie było łóżka w pełnym tego słowa znaczeniu, a prawie całą powierzchnię podłogi zajmowały miękkie materace, ułożone jeden obok drugiego. Mogłoby się to zmieścić cztery, albo nawet pięć osób.
Kiedy tylko przekroczyliśmy próg zatrzymała mnie ruchem dłoni.
-No dobra, Karol… jesteś tu tylko pod kilkoma warunkami… - zaczęła poważnie. 
-Słucham?! - odpowiedziałem zdziwiony.
Pierwszy raz usłyszałem z jej ust taki ton.  
-Po pierwsze: rozbieraj się.
-Eeee… że co???
-Masz być nagi. Rozumiesz, gamoniu jeden?! W ogóle masz nie dotykać swoich ubrań.
-No, normalnie nie wierzę, - żachnąłem się.
Nie wiem dlaczego, ale  po moich plecach przebiegł gorący dreszcz.
-Chcesz tu zostać? -  zapytała stanowczo.
-Oczywiście, że chcę.
-To nie dyskutuj ze mną, tylko wyskakuj z ciuchów! - podniosła głos.
Już na samą myśl o tym, co może się tutaj dziać o mało nie dostałem orgazmu. Nie czekając na moją reakcję, zdjęła spódniczkę i majtki. Została tylko w koszulce na cienkich ramiączkach. Odwróciła się do mnie tyłem i uklękła. Jedną nogę oparła na materacu, a drugą na posłaniu. Nie mogłem oderwać wzroku od jej zgrabnych pośladków. Gdzieś u dołu, między udami, w gęstwinie zarostu intensywną czerwienią lśniła gruba szrama soczystej cipeczki. Spojrzała na mnie z miną niewinnego, ale bardzo poważnego dziecka. To wszystko wydawało się nieco groteskowe. Przecież całe jej ciało kipiało seksem dorosłej kobiety. 
-Po drugie, - ciągnęła tak, jakby nigdy nic się nie stało, - nie wolno ci mnie dotknąć, dopóki ci nie pozwolę.
-W porządku, - przełknąłem ślinę.
“Co ona wymyśliła? Nie wiem, czy dam radę sprostać jej wymaganiom”, -  kołatało się w mojej głowie.
Wygięła plecy w pałąk, wypinając w moim kierunku swoją jędrną dupcię. Zaraz później przymknęła oczy i uchyliła usta. Po obu stronach kręgosłupa, tuż nad pośladkami pojawiły się oszałamiające dołeczki. Jej pizdeczka wyglądała, jak rozkwitający pąk.
-Po trzecie: to ja mogę dotykać ciebie i robić z tobą wszystko, co będę chciała, ale nie odwrotnie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...