63. Po prostu, spała.
Swobodnie ułożona na leżance, po prostu, spała. Stanąłem u jej wyciągniętych stóp i gapiłem się wprost w jej cipkę. Nie byłem w stanie zachować się inaczej. Jej broszka, była idealnie wygolona, nie miała na sobie ani jednego włoska. Musiała to zrobić podczas porannej toalety.
W końcu, tak jak była, nie ubierając się, przygotowała kolację. Cały czas obserwowałem ją. Nie mogłem oderwać od niej wzroku. To były zwykłe czynności, ale w tej, niecodziennej sytuacji, przybrały magiczny, niepowtarzalny wymiar. Podniecenie przenikało każdą moją komórkę.
Kroiła chleb, wypinając w moją stronę jędrne, zgrabne pośladki, smarowała kanapki masłem, a jej piersi rytmicznie kołysały się na boki, parzyła herbatę, zmysłowo przestępując z nogi na nogę i tak dalej. Czułem, jak włosy na mojej głowie powoli zaczynają się unosić.
W końcu, nie wytrzymałem i zacząłem bawić się swoimi jajami. Kiedy ścisnąłem worek między udami, moja pała zrobiła się fioletowa i gotowa to wytrysku. Prawdopodobnie, i jeszcze chwila, a byłoby po wszystkim.
-Co ty wyprawiasz, chcesz się spuścić?! - rzuciła ostro w moją stronę.
Co miałem powiedzieć? Bezradnie pokiwałem głową. Pochyliła się nad moim kroczem i pogroziła palcem.
-Jak ty się zachowujesz?! Jeśli w tej chwili nie ułożysz swoich jajek grzecznie na udach, zabierasz się i wracasz do domu!
Powrót do domu, byłby czymś najgorszym, czego mógłbym się w tej chwili spodziewać.
-Przepraszam, to się nie więcej powtórzy, - odpowiedziałem pokornie.
Wypuściłem z uścisku jądra, ale pyta i tak nie chciała się już położyć. Byłem coraz bardziej podniecony. Nie mogłem oderwać wzroku od jej cipki. Za wszelką cenę chciałem wepchnąć tam swojego kutasa. Zrozumiałem, że moja mała Iwonka, nie jest już małą dziewczynką, tylko dorosłą, w pełni rozwiniętą i do tego niesłychanie piękną kobietą. Nie miała sobie tej pierwotnej naiwności. Poza tym, bardzo trudno było z nią wygrać na jakimkolwiek polu.
Gorąca i namiętna gra toczyła się dalej. Po kolacji wykąpaliśmy się i poszliśmy spać. Oczywiście nago, obok siebie, blisko, tak blisko, że czułem zapach jej skóry, niemal słyszałem bicie jej serca. To było straszne, nie pozwoliła mi się nawet dotknąć. Jak można tak męczyć faceta? Na nic się zdały moje podchody, była nieprzystępna jak mur chiński, chwilami wręcz nieprzyjemna.
Nie mam pojęcia jak zasnąłem. Męczyłem się, chyba, z godzinę. Cała ta noc była, jak jakaś wyprawa na księżyc. Podczas tych kilku godzin, które mi zostały, miałem miałem trzy, może cztery sny erotyczne z jej udziałem. Jeden z nich zakończony był gorącym finałem na pościel. Rano wciąż rozsadzała mnie seksualna energia. Byłem jak buhaj, wypuszczony na arenę.
Kiedy otworzyłem oczy słońce stało już wysoko. Nie było jej obok mnie. Od południowej strony naszego domku, wciśnięty między dwie połówki dachu, usytuowany był niewielki taras, a w schowku na stryszku upchnięte zwykłe, proste leżaki. Nie mogąc jej nigdzie znaleźć wyszedłem na tenże właśnie tarasik. Spodziewałem się, że tam właśnie mogę ją zobaczyć.
Odpoczywała. Jako, że byłem kompletnie nagi od razu zobaczyłem rekcję mojego organizmu. Moja rakieta unosiła się do pozycji startowej. Wkrótce gruba armata wycelowana była w jej stronę. Musiałem użyć wszystkich sił, by się nie rzucić na tą niesamowitą dziewczynę.
Swobodnie ułożona na leżance, po prostu, spała. Stanąłem u jej wyciągniętych stóp i gapiłem się wprost w jej cipkę. Nie byłem w stanie zachować się inaczej. Jej broszka, była idealnie wygolona, nie miała na sobie ani jednego włoska. Musiała to zrobić podczas porannej toalety.
Dochodziła dziewiąta, a już było niesamowicie gorąco. Intensywne promienie słońca zrobiły swoje. Jej szparka lśniła od drobniutkich kropelek potu. Od tego upału i, zapewne też z podniecenia, wargi sromowe mocno spęczniały.
Po cichutku, niczym kot, stanąłem nad jej ciałem. Pionowo z góry wpatrywałem się w jej podbrzusze, rozchylone uda i ten boski, pokryty błyszczącymi kropelkami, wzgórek. Nie bardzo wiedziałem co dalej robić.
Kręciło mi się w głowie. Całe jej ciało pokryte było tysiącami miniaturowych kropelek potu. Nie rozpływały się, bo widocznie wcześniej wysmarowała się olejkiem do opalania. Czułem się, jak złodziej. Napawałem się tym widokiem przeżywając, niemal, ekstatyczne uniesienie.
Czas mijał, a ja nie odchodziłem, nie budziłem też jej. Jak lunatyk gapiłem się w zagłębienie jej pępka, które powoli wypełniało się potem. Po chwili wyglądało już, jak malutkie jeziorko. Miałem wrażenie, że zaraz umrę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz