62. Ona się masturbowała.
Ona się masturbowała, a ja miałem tylko patrzeć. Nie mogłem nic więcej robić. Zastanawiałem się, czy trafiłem do nieba, czy też do piekła. Obydwie możliwości były bardzo prawdopodobne.
Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się, a po chwili znów zrobiła minę niewinnego dziecka. Dobrze wiedziała, że ta gra rozłoży mnie na łopatki. I tak już byłem podniecony do granic możliwości, a jeszcze teraz udawanie wiernego niewolnika... to mogło skończyć się tylko jednym.
Pochyliła się do przodu. Widziałem tylko jej pośladki no i oczywiście to, co było między nimi. Zastanawiałem się, jak długo wytrzymam taki typ zabawy.
-Po czwarte: masz się spuścić dopiero, kiedy ci na to pozwolę.
Byłem przekonany, że nie dam rady i że, w pewnym momencie, wszystkie jej warunki, po kolei, zacznę łamać, aż końcu rzucę ją na łóżko i wyrucham na wszystkie możliwe sposoby, jak starą kurwę. Chyba tego chciała, chyba o to jej chodziło.
Włożyła rękę między uda i rozchyliła płatki swojej słodkiej różyczki. Odliczałem już czas do chwili, kiedy wszystko zacznie sypać się jak lawina. Przez jedno ramię wciąż na mnie zerkała. Chciała wiedzieć, czy aby nie robię czegoś głupiego.
-Zrozumiałeś? - zapytała.
Pokazałem głową.
-No dobrze, to teraz zdejmij spodnie.
Zaczął się dla mnie czas, niesłychanie trudnych do zniesienia, tortur. Mimo to, nie chciałem tego przerywać. Każda, kolejna chwila, wydawała się być coraz bardziej ekscytująca.
Zeszliśmy na dół. Usiadła na dywaniku przy drzwiach wejściowych i rozchyliła uda. Po chwili zsunęła ramiączka swojej bluzeczki i uwolniła piersi. Pochyliła głowę i spojrzała na mnie spod przymkniętych powiek.
Na razie, zacząłem zachowywać się zgodnie z jej wskazówkami. W ciągu sekundy pozbyłem się koszuli i patrzyłem na nią, jak zahipnotyzowany. Zaczynało robić się coraz bardziej gorąco.
-No, co się tak gapisz, baranie, nie widziałeś mnie nago?! Ściągaj te spodnie, bo każę ci wracać do domu.
-Już, już… tak, oczywiście, - jąkałem, drżąc na całym ciele z podniecenia.
Patrzyła na mnie, a na jej buzi pojawił się szelmowski uśmieszek.
-Och wujaszku, ja nie wiem, czy ty dotrwasz nawet do pierwszego aktu, - odezwała się.
Co tu dużo mówić, była boska: doskonała, niewinna, a jednocześnie tak pełna grzechu, że trudno byłoby jej się oprzeć. Siedziała wsparta o drzwi z szeroko rozstawionymi kolanami i patrzyła na mnie tymi, zdawałoby się, bardzo skromnymi oczyma.
Dopiero po chwili dotarło do mnie, dlaczego zrobiła na mnie, aż takie wrażenie. Nie miała na nosie nieodłącznych okularów, przez co wygląd jej oczu całkowicie się zmienił. Rzadko ją taką widziałem.
Spuściłem spodnie, później slipy i stałem całkowicie nagi. Byłem tak blisko, że mogłem jej dotknąć, a jednak nie zrobiłem tego. Dałem się wciągnąć w tą grzeszną, wyuzdaną grę.
-Tylko patrz na mnie. No patrz, nie odwracaj wzroku, - powiedziała, kładąc się na dywanie.
“Czy ona chce, żebym za chwilę dostał zawału?” - myślałem rozgorączkowany.
Chwyciła piersi i rozłożyła uda tak, jak przy pozycji klasycznej. W swojej wyobraźni już na niej leżałem i penetrowałem ją swoim twardym kutasem. Ciężko było mi się opanować, aby nie zrobić czegoś gwałtownego. Patrzyła na mojego fiuta i śmiała się. Cały opleciony mnóstwem fioletowych żył, unosił się i opadał, jakby czuł, że za chwilę wydarzy się coś niezwykłego. Tymczasem, moja muza triumfowała.
-No i jak ci, wujaszku? Podoba ci się moja psitka?
-Och przestań. Nie mogę… nie wytrzymam dłużej… proszę… - wyrzuciłem z siebie automatycznie.
Kiedy szeroko rozchyliła swoją szparkę, myślałem, że zemdleję. Jej słodka pizdeczka była, jak tunel do trzeciego wymiaru: tajemnicza i pociągająca, błagająca wręcz, by się w nią wsunąć swoim podnieconym zaganiaczem. Włożyła jeden paluszek do środka i zaczęła nim poruszać. Drugą ręką pieściła cycuszki. Później obydwiema masowała rozgrzaną bułeczkę i drażniła wisienkę. Wszystko to trwało dość długo, a ja męczyłem się niemiłosiernie. To było niesamowicie świeże, ekscytujące doznanie.
Ona się masturbowała, a ja miałem tylko patrzeć. Nie mogłem nic więcej robić. Zastanawiałem się, czy trafiłem do nieba, czy też do piekła. Obydwie możliwości były bardzo prawdopodobne.
Już po chwili, zamknęła oczy, odchyliła głowę do tyłu i zaczęła coraz głośniej pojękiwać. Nagle zastygła w totalnym bezruchu. Była jak posąg, zapisana w kamieniu podczas wielkiego wysiłku.
Kiedy orgazm minął, po prostu wstała i, tak jakby w ogóle nic nie zaszło, przeszła do kolejnych czynności. Tego najbardziej nie mogłem pojąć: jak jej się to udaje?
Nareszcie zdjęła bluzeczkę. Moim oczom ukazała się reszta jej słodkiego ciała. Oboje byliśmy bardzo podnieceni. Mój fiut sterczał, jak rakieta, a ona lubieżnie mierzyła go wzrokiem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz