Szukaj na tym blogu

2 lutego 2020

Wujek.


45. Uśmiech szczęśliwej, spełnionej dziewczyny. 

Poddawała się moim zabiegom z pełnym zaufaniem, jak pacjentka w gabinecie odnowy. Na jej twarzy malował się błogi, spokojny uśmiech, uśmiech szczęśliwej, spełnionej dziewczyny. 


-Iwonko? - zapytałem niepewnie. 
-Tak?! - powiedziała zwracając głowę w moją stronę.
-Chciałbym pokazać ci coś jeszcze…  
Patrzyła na mnie i cierpliwie czekała. 
-Mogę? - odezwałem się jeszcze raz. 
uśmiechnęła się ciepło. 
-No pokaż.
Tylko na to czekałem. Szeroko rozchyliłem jej uda, ukląkłem między nimi, a następnie chwyciłem jej nogi w okolicach kostek i zgiąłem w kolanach. W ten sposób unieruchomiłem ją całkowicie. Była bezradna, jak małe dziecko, a ja miałem nieograniczony dostęp do jej skarbu. Opadłem na nią biodrami i wpakowałem się w jej rozpaloną szparkę swoim, twardym jak skała, grotem. 
-Ych! - stęknęła cicho.
Wystraszony, znieruchomiałem.
-Iwonko? - spytałem zatroskanym głosem.
Czekałem na jej reakcję.  
-Wujku, - jęknęła cicho.
Patrzyłem w jej śliczne granatowe oczy. BYłem ciekaw, o co jej chodzi. 
-Wujku… - powtórzyła, jakby to było bardzo ważne.
-Tak, Iwonko?!
Znów się uśmiechnęła. 
-Straszny dzikus z ciebie, wiesz?! 
Śmiała się rozbrajająco.
-No wiesz… może? - mruknąłem.
-Wiesz wujku, włazisz we mnie, jak jakiś małpolud z dżungli. 
Nie ma co, potrafiła się ze mną drażnić i doprowadzać mnie na sam szczyt podniecenia. 
-Noooo! - fuknąłem jak bawół, czując, że zaraz znowu się zacznie.
Trzymałem ją za łydki i z wolna poruszałem biodrami. Byłem zachwycony. 
-Ych, och, ach!!! - wzdychała coraz głośniej.
Raz, dwa, raz, dwa… - posuwałem ją równo i miarowo. Nie chciałem się nigdzie spieszyć. Chciałem poczuć każdy ruch. 
-Ach, ach, aaaaach!!! - wydobywało coraz głośniej się z jej gardła.
Po chwili odwróciła się na plecy, a ja wszedłem w nią do przodu. W ten sposób chciałem wyrzucić ją na orbitę. poza tym, cudownie było patrzeć na jej młodziutkie, zdrowe ciało. Jej piersi unosiły się i opadały w rytm szybkiego oddechu, brzuszek zwijał się w spazmatycznych skurczach, a głowa przechylała się raz na prawo, raz na lewo w sposób zupełnie niekontrolowany. Obserwowałem tylko naprężające się kolejne partie mięśni. Była już bardzo blisko. 
Wchodziłem, wychodziłem, wchodziłem wychodziłem…
-Ooooch, oooooch, ooooooch!!! - dyszała przeciągle.
Nagle odwróciła się na bok i zacisnęła uda. 
-Wuuuuujkuuuu!!! - zamiauczała, jak kociak.
Spod przymkniętych powiek, uśmiechała się do mnie słodko. Rozkładała mnie na łopatki tym swoim spojrzeniem.
Zwolniłem.
-Dobrze ci, mój mały motylku? - spytałem z czułością.
-Ooooooch wujaszku! - zakwiliła.
Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem… poruszałem się w niej powoli, bardzo powoli. Przez moje ciało przebiegały już słodkie dreszcze. 
-O-o-oooooch Karloooolu! - jęczała trzęsąc się na całym ciele.  Bardzo mocno zaciskała mięśnie swojej młodej pizdeczki. Później włożyła rękę pod swoją głowę. Jedną dłonią ująłem jej udo, a drugą chwyciłem za biodro i spokojnie, bez pośpiechu penetrowałem jej ciasne wnętrze. 
-Taaaak, taaaaak, taaaaak! - dawała znać, że jest już bardzo blisko.
Poddawała się moim zabiegom z pełnym zaufaniem, jak pacjentka w gabinecie odnowy. Na jej twarzy malował się błogi, spokojny uśmiech, uśmiech szczęśliwej, spełnionej dziewczyny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...