42. Stała tak i patrzyła na mnie.
Ona tymczasem stała tak i patrzyła na mnie. Najpierw na twarz, a później na moje genitalia. Tak, teraz już jakoś specjalnie się z tym nie kryła. Jej wzrok zjechał dużo niżej, dokładnie na mojego wielkiego, sterczącego penisa. Po prostu patrzyła na niego. -Och, - westchnęła, jeszcze raz.
Niestety, czas pobytu na basenie się kończył. Ratownik zbierał się już do domu a i my byliśmy już trochę przemarznięci. Musiałem przyznać, że, pomimo tego całego uroku, przebywanie zbyt długo w chłodnej wodzie nie było dla nas zbyt zdrowe. Jeśli zostalibyśmy trochę dłużej, groziłoby mam przeziębienie. Dlatego bez ociągania wyskoczyliśmy na brzeg i ruszyliśmy pod natryski. Trzeba było się jakoś ogrzać.
Przekręciłem kurek z czerwoną nakrętką i puściłem gorący strumień na swoje plecy. Oczywiście, jakże mogłoby być inaczej, fujara od razu stanęła na baczność i wcale nie miała zamiaru się położyć. Teraz była jeszcze bardziej wielka sztywna i twarda. Bez najmniejszego problemu mogłem zobaczyć żyły oplatające ją ze wszystkich stron.
Co tu dużo mówić, byłem podniecony jak jasna cholera i w ogóle nie umiałem sobie z tym poradzić. Mój kutas domagał się solidnego ruchania jak nigdy wcześniej. Zdawałem sobie sprawę, że muszę jakoś ten problem rozwiązać. Niestety, jedyną opcją, która w tej chwili przychodziła mi do głowy, było zwalenie sobie konia.
Nie będę kombinował. Powiem szczerze, że chciałem to zrobić teraz i tutaj. Pewnie bym tego dokonał, gdyby nie to, że trochę się bałem. Pan opiekujący się basenem w każdej chwili mógł tu się pojawić. Przyczyna była dość prozaiczna. trzeba było sprawdzić, czy nikt nie został, albo, czy ktoś nie zostawił tu swoich rzeczy. Dość często tak robił. Dlatego teraz nie próbowałem takich sztuczek jak przed kąpielą. Pomyślałem Sobie, że jeśli odłożę to na później, na wieczór, to też będzie dobrze.
Zdjąłem z siebie kąpielówki. Teraz było to konieczne, ponieważ chciałem się przebrać w suche rzeczy. Byłem więc pod tym natryskiem zupełnie nagi, oczywiście, z tym sterczącym jak rakieta, fiutem. Nie powiem, żeby w jakiś dziwny, zboczony sposób, mi się to nie podobało. Woda, tak, czy siak, płynęła po nim raz z jednej raz z drugiej strony. No ale wziąłem szampon i drugi raz umyłem głowę. Później mydełkiem o zapachu róży zmyłem z siebie chlor z basenu.
Kiedy spłukałem się już dokładnie i byłem odwrócony do drzwi tyłem, coś mnie tknęło. Miałem takie dziwne przeczucie, że coś się zmieniło. Powoli odwróciłem się i zobaczyłem ją.
Przyszła tu. Jak gdyby nigdy nic, stała w drzwiach i patrzyła. Nie wiem, dlaczego to zrobiła. Trudno było odgadnąć jej zamiary. Widocznie pomyślała sobie, że tyle czasu to nikt się nie kąpie. No, ja zwykle, pluskam się bardzo, ale to bardzo długo. Pewnie myślała, że jestem już przebrany.
-Och, przepraszam, pomyliłam się, - wyrwało się z jej gardła, kiedy zaskoczyła, że jestem kompletnie goły.
W tej trochę krępującej, niecodziennej sytuacji zdarzyło się coś jeszcze, coś czego, w pierwszym momencie, nie brałem pod uwagę. Mianowicie, nie widziałem, żeby zareagowała jakoś mocniej ponad to, co powiedziała. Nie, widziałem, żeby wykonała jakikolwiek ruch do tyłu, coś, co by było zgodne z jej słowami. Wydawało mi się, że tak właśnie powinna się zachować.
Ona tymczasem stała tak i patrzyła na mnie. Najpierw na twarz, a później na moje genitalia. Tak, teraz już jakoś specjalnie się z tym nie kryła. Jej wzrok zjechał dużo niżej, dokładnie na mojego wielkiego, sterczącego penisa. Po prostu patrzyła na niego.
-Och, - westchnęła, jeszcze raz.
Nie wiem, dlaczego ja sam nie zareagowałem inaczej. Nie zakryłem się, nie schowałem swojego przyrodzenia. Stałem tak bezczelnie ze sterczącą, wielką pytą, paradowałem przed nią jak jakiś zboczony erotoman. Prezentowałem swoją dorodną kaszankę i ciężkie jaja przed tą młodą dziewczyną i za nic miałem poczucie wstydu, czy skrępowania. Czas jakby zatrzymał się razem ze mną.
-Och, jaki on wielki, - odezwała się po raz kolejny, a później odwróciła się i wyszła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz