Szukaj na tym blogu

15 kwietnia 2020

Projekt: "Przyszłość".


41. Moja dziewczyna.

-Moja dziewczyna, -  jakimś cudem ta myśl wydostała się na zewnątrz i wypowiedziałem ją szeptem, na dodatek patrząc na nią.  Nawet nie wiem, kiedy jej usta dotknęły moich warg. Objęła mnie za szyję, zbliżyła się, a później delikatnie pocałowała. To był krótki, przelotny pocałunek. 


Widziałem jednak, że ona także lustruje mnie wzrokiem. Co jakiś czas, ukradkiem, zerkała niżej, między moje uda.  Oczywiście w tym właśnie momencie, mój kutas, stary jebaka, znów podniósł się do góry i nie zamierzał wcale opaść. Chociaż, przyznam szczerze, że teraz już jakoś mniej się tym przejmowałem. Może to była zasługa całej tej sytuacji. 
Szybko pokonaliśmy jeszcze jedną długość basenu. Później wykonaliśmy kilka skoków ze stopni. Trzeba przyznać, że skoki wychodziły jej dużo lepiej niż mnie. Byłem zafascynowany jej płynnymi ruchami i precyzyjnym wejściem w wodę. Po jakimś czasie zauważyliśmy, że razem z nami została tylko jeszcze jedna osoba. 
Czuliśmy się tak, jakbyśmy byli sami. Ratownik wyciągnął jakąś gazetę i zanurzył swój nos między stronicami, jakby zdając się w ogóle nie zwracać uwagi kto i gdzie się teraz znajduje. Kąpaliśmy się jeszcze trochę. Później się wygłupialiśmy się i chlaliśmy wodą. W pewnym momencie wzięliśmy dwie deski do pływania i rozrzucaliśmy wodę na wszystkie strony, robiąc przy tym mnóstwo hałasu. 
W którymś momencie, zupełnie przypadkiem, wpadła w moje ramiona. Objąłem ją od tyłu i przycisnąłem do siebie. Jej plecy mocno przywarły do mojej klatki piersiowej. Fiut odbił się między jej pośladkami. Nic nie powiedziała, tylko tak została. Na dodatek jeszcze mocniej przywarła do mojego torsu. Nie mogłem wprost to uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. 
Później, zanim wyszliśmy, było jeszcze kilka takich słodkich, cudownych chwil. Wszystko wskazywało na to, że, gdyby były inne okoliczności, być może byśmy się już tutaj kochali. Byliśmy gotowi. Tak mi się przynajmniej zdawało. Chociaż, prawdę mówiąc, nie wiem, jak mogłoby to wyglądać. 
Przyznam się szczerze, że wyobrażałem sobie to wszystko na różne różne sposoby. Chociaż, tak naprawdę, nie byłem pewny, czy, jeżeliby w ogóle do czegoś doszło, mój oręż, byłby w stanie wytrzymać napięcie i nie strzelić przedwcześnie. Nie chciałem by był to falstart. Chociaż, z drugiej strony nic, co ludzkie nie jest nam obce i, nawet to, byłbym w stanie dla niej wytrzymać. 
Tego dnia byłem, naprawdę, szczęśliwy. W ciągu następnych kilkunastu minut jeszcze kilkakrotnie doszło do sytuacji, że ona, jakby przypadkowo, hmm… tak przypadkowo, to dobre słowo, zawsze tak się działo, zarzucała ręce na moje ramiona, patrzyła mi w oczy i uśmiechała się. 
-Wiesz co, - odezwała się w pewnym momencie. 
-Słucham, - mruknąłem zadowolony z siebie. 
-Fajny jesteś. Bardzo cię lubię. Jest mi z tobą dobrze, - powiedziała, trzymając mnie za szyję. 
-Ty też jesteś fajna, - odpowiedziałem. 
-Wiesz… jesteś więcej niż fajny… - zaczęła.
-A lubisz mnie, Julka? 
-Lubię, Robert. 
-Ja też cię lubię… - powiedziałem, - więcej niż…  
-Niż co? - spytała. 
-Och, przestań, - westchnąłem.
-No powiedz…  
-Więcej niż… lubię. 
-Czyli…  co? 
-Och Julka, przecież wiesz… 
Do dalszych zwierzeń nie doszło, ale stało się coś jeszcze fajniejszego. Później padło to pytanie i to było właśnie najdziwniejsze w tym wszystkim, bo to ona powiedziała a nie ja. 
-Wiesz… 
-Tak… 
-Czy chciałbyś zostać moim chłopakiem? 
Od razu zrobiło mi się bardzo gorąco. Mimo tej chłodnej wody zrobiło mi się tak ciepło, że myślałem, że za chwilę się rozpuszczę. Przez długą chwilę nie byłem w stanie nic powiedzieć, a później z westchnieniem: 
-Tak. Chcę. 
Można powiedzieć, że od tamtej chwili byliśmy już oficjalnie parą. “Więc, tak to jest mieć dziewczynę’, - pomyślało moje młode ja. 
-Moja dziewczyna, -  jakimś cudem ta myśl wydostała się na zewnątrz i wypowiedziałem ją szeptem, na dodatek patrząc na nią. 
Nawet nie wiem, kiedy jej usta dotknęły moich warg. Objęła mnie za szyję, zbliżyła się, a później delikatnie pocałowała. To był krótki, przelotny pocałunek. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...