Szukaj na tym blogu

18 kwietnia 2020

Projekt: "Przyszłość".


44. Okienko było puste.


Skręcili w prawą stronę i skierowali się na skrzydło męskie. Pchnął drzwi, które z głośnym trzaskiem otworzyły się do środka i, ku jego… ku naszemu, największemu zdziwieniu oraz niewyobrażalnej radości, zrozumiał, że na portierni nie ma nikogo. Okienko było puste.


Nie ma się co oszukiwać, byłem gówniarzem i jak do tej pory nie byłem jeszcze z żadną dziewczyną. Seks był, oczywiście, ale tylko w mojej wyobraźni. Jak na razie nie mogłem zrealizować tych swoich pragnień, powiedzmy, z różnych, czasami niezależnych ode mnie, powodów. Teraz, kiedy pojawiła się taka okazja, nie umiałem pogodzić się z tym, że ktokolwiek może chcieć mi w tym przeszkodzić. Nie oznacza to jednak, że umiałem sobie, tak do końca, wyobrazić jak to może być, kiedy już do tego dojdzie. Nie miałem pojęcia, jak może być z nią. 
Oczywiście, w tym momencie, cały czas mówimy o moim młodym ja. Ja z teraźniejszości wycofałem się w zakamarki świadomości swojego sobowtóra, aby nie mu przeszkadzać. To był jego świat i jego osobiste doświadczenia, czasami odbywające się przy moim, delikatnym, wsparciu, ale były jego indywidualnością. Mimo to, cały czas uważnie obserwowałem jego zachowanie. Byłem gotowy, dosłownie w każdej, chwili wyjść naprzeciw i pomóc, kiedy będzie taka potrzeba. Tak, czy inaczej, teraz siedziałem cicho i patrzyłem, jak się zachowuje się ten młody niedoświadczony chłopak. Muszę powiedzieć, że to było dość ciekawe przeżycie dla nas obydwu.
Szedłem, trzymając ją za rękę. Zbliżaliśmy się do internatu. Było ciepło. Na bezchmurnym niebie świecił jasno księżyc. Poruszaliśmy się między z rzędem małych, uroczych latarenek oświetlających alejkę. Po obydwu stronach rosły różnokolorowe róże. Ja, dojrzały mężczyzna, siedzący niczym w wygodnym fotelu, w głębi jego jaźni, czułem się jak w kinie. Doskonale pamiętałem, że sam brałem udział w sadzeniu tych wszystkich pięknych roślin. Wygląd tego kwietnika, w dużej mierze, zależał ode mnie i mojej klasy. 
Młody chłopak usilnie chciał odwrócić moją uwagę od tego, co działo się wokół i cały czas patrzył na drzwi usytuowane na wysokich schodach. Za nimi była portiernia, a tam starsza pani, dokładnie przyglądając się wszystkim wchodzącym i wychodzącym, gotowa zareagować w każdym momencie w odpowiedni sposób. Rzadko kiedy pozwalała wejść nieproszonym gościom. Bał się. Mogło się nie udać. 
Kiedy byliśmy w połowie drogi nieśmiało otworzył usta: 
-Słuchaj, czy chciałabyś…  
Dokładnie w tym samym momencie ona zrobiła to samo: 
-Czy mogę na chwilę do ciebie wejść? 
Pokiwał głową. Nie pomagałem mu w tym. On sam zaczynał przejawiać inicjatywę. Chciał odnaleźć się w tej nowej sytuacji, chciał być tu i teraz. 
Na jej twarzy pojawił serdeczny uśmiech. Jemu nie było już nic więcej potrzebne do szczęścia. W jego świadomości nastała wiosna, śpiewały skowronki i latały motylki. 
“Co to było? Zgodziła się przyjść do mnie do pokoju. Sama. Och Boże!”
 Teraz trzeba było tylko przejść obok portierni. Nie miał żadnego pomysłu. Mógł liczyć tylko na szczęście. Było pięćdziesiąt procent szans. Były dwa wejścia do internatu, jedno dla dziewczyn, drugie dla chłopaków. Więc jeśli jakaś dziewczyna pojawiła się z tej strony, od razu było to widać. Nie dało się tego ukryć. Musieli zaryzykować. 
Skręcili w prawą stronę i skierowali się na skrzydło męskie. Pchnął drzwi, które z głośnym trzaskiem otworzyły się do środka i, ku jego… ku naszemu, największemu zdziwieniu oraz niewyobrażalnej radości, zrozumiał, że na portierni nie ma nikogo. Okienko było puste. Nie miałem pojęcia, gdzie podziała się pani Mirka. Może wyszła do łazienki? Trudno powiedzieć. Nie było czasu się zastanawiać. To był los wygrany na loterii. 
Chwycił dziewczynę za rękę i uśmiechnął się. 
-Chodź, - powiedział, - szybko. 
Pobiegliśmy obok dużego okienka i skierowaliśmy się w korytarz, który prowadził prosto do mojego pokoju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...