Szukaj na tym blogu

5 kwietnia 2020

Projekt: "Przyszłość".


31. Zaczęli ją dotykać i szarpać.

Zaczęli ją dotykać i szarpać w sposób coraz bardziej natarczywy. Staraliśmy się ich ominąć, ale zagrodzili nam drogę. Roman, zaczął zachowywać się dość obscenicznie. Udawał, że rozpina rozporek i wyciąga peniasa. 


Chociaż, może to, że zwrócili się do kogoś konkretnego, to zbyt duże uproszczenie, oni raczej rozmawiali między sobą, tak to przynajmniej miało wyglądać. Rozmawiali w taki sposób, żebyśmy wszystko dokładnie słyszeli. Nie chciałem z nimi w tej chwili zaczynać. Wziąłem ją za rękę, ominąłem szerokim łukiem, po czym weszliśmy do sklepu. 
Kupiłem to, co trzeba, a kiedy wyszliśmy, nie było ich już pod budynkiem. Ruszyliśmy więc w stronę internatu. Mieliśmy do pokonania jakieś dwieście, może trzysta metrów przez park. 
Stali w najciemniejszym miejscu, tuż przy krzakach. Zdaje się, że Ronan był już po jakimś piwie. Nie mieszkał w internacie, ale często zamiast jechać do domu stał pod sklepem i pił jakiś alkohol. Z resztą oni obydwaj zawsze trzymali się razem. Byli jak papużki nierozłączki. 
-Hej Robercik, - zwrócił się do mnie ironicznie Roman, - i co, zaliczyłeś już ją wreszcie? Dała ci już dupy dzisiaj? 
Oni obydwaj jak jeszcze paru innych właśnie w ten sposób wyrażali się o dziewczynach, bez odrobiny szacunku. Traktowali je jak obiekt swojego zaspokojenia seksualnego. Jeszcze jak któraś była w miarę atrakcyjna to mogła liczyć na jakiekolwiek względy z ich strony. Te bardziej przeciętne traktowali jak zwykłe ścierki. No, co tu dużo ukrywać, doskonale zdawałem sobie sprawę, że dziewczyna czuje się nieswojo. Patrzyła raz na mnie, raz na nich, ale się nie odzywała. Najnormalniej w świecie nie bała się ich i nie wierzyła, że będę w stanie ją przed nimi obronić.  
-Hej mała! Lalka?! Może umówisz się ze mną, co? Masz ładną dupę. Obciągniesz mi fiuta. Dobrze to robisz?
Zaczęli ją dotykać i szarpać w sposób coraz bardziej natarczywy. Staraliśmy się ich ominąć, ale zagrodzili nam drogę. Roman, zaczął zachowywać się dość obscenicznie. Udawał, że rozpina rozporek i wyciąga peniasa. Kto wie, czy za chwilę nie zamierzał zrobić tego naprawdę. Później próbował wsadzić łapy pod jej bluzkę. 
-Zostaw! Zostaw, ty chamie jeden! - protestowała Julka.
W tym samym czasie Jarek starał się mnie przytrzymać przy drzewie. Przycisnął mnie do pnia tak mocno, że nie mogłem się ruszyć. Sytuacja stała się dla mnie coraz bardziej i niekomfortowa. Niezależnie od tego, czy chcieliby posunąć się dalej, wiedziałem, że nie mogę tego tak zostawić. 
W dzisiejszych czasach, po prostu wyciągnąłbym komórkę i zadzwonił po policję, ale wtedy nie było takich udogodnień. Z resztą, nie mam pojęcia jakbym się zachował. Czasu było coraz mniej i trzeba było natychmiast jakoś zareagować. Być może skończyłoby się tylko na przepychankach, do niczego więcej by nie doszło, ale ja wiedziałem, że takie zachowanie nie może ujść im płazem. Po wszystkim, najprawdopodobniej, znów zepchnęli by mnie na samo dno w hierarchii klasowej i trudno byłoby mi się z tego wygrzebać. Później opowiadali by wszystkim, jak to mnie załatwili w jajo i śmieli się, ile wlezie, a z mojego związku pewnie nic by nie pozostało. Nie mogłem do tego dopuścić. Poza tym, to była doskonała okazja aby pokazać, że mam tak zwane jaja. 
Bałem się jak cholera, ale wiedziałem, że mam pewną przewagę. Oni przecież nie wierzyli, że ktoś taki jak ja może, zachować się inaczej, niż tylko uciekać i prosić o litość. Widziałem, że byli zaskoczeni, że mam dziewczynę. 
Tak przy okazji, trudno powiedzieć, czy już była moją dziewczyną, czy może jeszcze nie. Nigdy nie rozmawialiśmy na ten temat. Wszystko wskazywało na to, że raczej tak. 
Wiedziałem, że muszę coś zrobić, bo inaczej sytuacja potoczy się w złym kierunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...