29. Jeżeli tylko będzie chciał.
Starałem się mu wytłumaczyć, że jest bardzo wartościowym człowiekiem, że może w życiu bardzo wiele osiągnąć. Jeżeli tylko będzie chciał. Jeżeli tylko będzie nad tym pracował. Że może zrealizować swoje marzenia, swoje plany, może nie o d razu i nie wszystkie, ale dużej części.
Prawdopodobnie, jeśli w tamtej chwili jakiś psychiatra chciałby mnie zbadać, to bez dwóch zdań stwierdził schizofrenię. Na szczęście, do niczego takiego nie doszło. W tamtych latach przeciętny Kowalski niewiele wiedział o chorobach psychicznych. Niestety, moje zachowanie tak mogło wyglądać z zewnątrz.
Tak, czy inaczej, ja, podróżnik w czasie, wiedziałem, że wszystko jest w porządku, zarówno ze mną, jak i z nim. Moim zadaniem było wytłumaczenie temu młodemu, nieco wystraszonemu, chłopakowi, że nic złego się nie dzieje, uspokojenie go i zapewnienie, że nic mu nie grozi. Przede wszystkim, chciałem, w miarę spokojne, wyjaśnić, że jest absolutnie zdrowy, że wszystko toczy się we właściwym kierunku, że jestem jego przyjacielem i chcę dla niego jak najlepiej. Mimo to, wcale nie byłem pewny, czy aby, już sama moja obecność w jego ciele i umyśle nie spowoduje jakichś nieodwracalnych zmian. Tego, na dłuższą metę nikt nie mógł przewidzieć.
Można powiedzieć, że miałem bardzo dużo pracy. Właśnie wtedy, ten młody chłopak, pomimo, że miał sporo kolegów i koleżanek, tak naprawdę nie umiał nawiązać poprawnych, długotrwałych relacji ze swoimi rówieśnikami. Wewnętrznie zawsze czuł się samotny, opuszczony, odrzucony. Wychowany w domu dziecka, bardzo bał się odrzucenia. Niestety, tak składało, że im bardziej bał się tego odrzuca, w tym częściej w tym odrzuceniem się spotykał. Taka prawidłowość. Teraz to rozumiem, ale wtedy nie miałem o tym zielonego pojęcia.
Moim zadaniem było wytłumaczenie, że musi zacząć inaczej inaczej myśleć o sobie i o świecie go otaczającym, że nie wszystko jest tak straszne, jak mu się wydaje, że śmiało może uciąć swój kawałek tortu.
-Posłuchaj mnie, jestem i działam w imię twojego najlepszego dobra. Nigdy nie chciałem i nie chcę dla ciebie źle.
Siedział pochylony na łóżku i trzymał się za skronie.
-Kim jesteś? Skąd się wziąłeś? Czy to są moje własne myśli?
Widziałem jego oczami, słyszałem jego uszami, rozumiałem jego myśli i jego uczucia, a mimo to tak trudno było nad tym wszystkim zapanować.
-Jestem tobą. Ja i ty jesteśmy tym samym człowiekiem.
Pokręcił głową.
-Dlaczego cię słyszę? Czy to jest normalne?
Gdybym mógł, poklepał bym go po ramieniu.
-Oczywiście. Rozmawiasz ze sobą samym. Próbujesz rozwiązywać swoje problemy. To naturalne, że tak się dzieje. Ja jestem częścią ciebie, tą bardziej doświadczoną częścią ciebie.
Jednak czuł, że jestem w nim kimś obcym.
-Nie rozumiem. Jak mogę być podwójny? Do tej pory nic takiego się nie działo.
Musiałem działać bardzo rozważnie.
-Budzisz się.
Spojrzał przez okno.
-Jak to, budzę się?
Jeszcze jedno podejście na wytłumaczenie tej trudnej kwestii.
-Twoja świadomość wchodzi na wyższy poziom egzystencji. Wszystko jest w porządku. Niczego nie musisz się obawiać. Można powiedzieć, że jestem twoją nadśwaidommością, która wie więcej i która umie więcej. Jestem tu po to, aby ci pomóc.
Wciągnął głęboko powietrze do płuc.
-W jaki sposób chcesz mi pomóc?
Nie mogłem pozwolić mu spanikować.
-Jeśli tylko mi na to pozwolisz, będę twoim przewodnikiem. Poprowadzę cię przez życie w taki sposób, abyś miał mniej kłopotów i mniej zmartwień. Wiem jak to zrobić, ale potrzebuję twojej zgody. Razem możemy dużo więcej, niż ci się wydaje.
Jego opory powoli zaczęły ustępować.
-A jeśli się zgodzę, co będę z tego miał?
-Rozumiem. Postaram się, abyś był szczęśliwy każdego dnia, abyś więcej widział, więcej czuł i więcej rozumiał. Zabiorę cię na przygodę, której nigdy nie przeżyłeś. Już dostałeś więcej, niż ktokolwiek z twoich rówieśników. Nie widzisz tego?
Wstał, podszedł do lustra w łazience, spojrzał na swoje odbicie i uśmiechnął się. Pierwszy raz tego wieczoru.
-Widzę, ale to wszystko wygląda jak jakaś bajka, jak czary.
-Uwierz mi to nie bajka, nie żadne czary. Tak możesz żyć, oczywiście jeśli tylko będziesz chciał.
Starałem się mu wytłumaczyć, że jest bardzo wartościowym człowiekiem, że może w życiu bardzo wiele osiągnąć. Jeżeli tylko będzie chciał. Jeżeli tylko będzie nad tym pracował. Że może zrealizować swoje marzenia, swoje plany, może nie o d razu i nie wszystkie, ale dużej części. Starałem się mu wytłumaczyć, że powinien się lepiej uczyć, bo nie dostanie się na studia. Starałem się mu wyjaśnić, że nie powinien poprzestać na szkole średniej, bo wtedy będzie miał lepszą pracę, lepsze perspektywy i lepsze samopoczucie.
Trwało to dosyć długo, ale w końcu chyba mi uwierzył.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz