36. Bez sweterków i spódniczek.
“Och, będę miał okazję zobaczyć jej kształty, całą sylwetkę w kostiumie kąpielowym, bez tych ciuchów, bez tych sweterków i spódniczek.” - myślałem, dygocząc z podniecenia.
Penis w moich spodniach naprężył się, zrobił sztywny i gruby jak nigdy dotąd. Za wszelką cenę chciał się stamtąd wydostać. Byłem podróżnikiem w czasie, który dostał za darmo coś, właśnie to. Jak nie mogłem być zachwycony takim stanem rzeczy? Nie pamiętam kiedy tak się czułem. Mój kutas był jak kij bejsbolowy. Miałem ochotę grzmocić się bez przerwy i w każdych okolicznościach. Trudno było mi uwierzyć, że moje narzędzie może być, aż tak sprawne. Zdawałem sobie sprawę, że mój organizm potrzebuje spełnienia i to natychmiast.
Tak naprawdę, do końca, to nie wiem, co się ze mną wtedy działo. To było wiele bardzo różnych rzeczy. Mam świadomość, że to było coś niesamowitego i jedynego w swoim rodzaju. Buzujące hormony sprawiły, że chłopak gotował się w środku. Pragnął tej dziewczyny tak bardzo, że nie umiał nad tym zapanować. Chciał stanowczo przejść do działania, zdając się na swoje instynkty i podniecenie.
Z drugiej jednak strony bał się tego zbliżenia. To miał być jego pierwszy raz. Nie był jeszcze z żadną dziewczyną. Seks odbywał jedynie w swojej wyobraźni i przy pomocy własnej ręki. Nie miał w tym względzie kompletnie żadnego doświadczenia. Co prawda, kolegom w szkole opowiadał różne rzeczy. Wtedy prawie każdy tak robił. Każdy kłamał, tylko po to, żeby poprawić swój wizerunek w oczach innych.
Dla niego to mogła być ta chwila. Ona mogła być pierwsza. Tak niewiele było trzeba. Była obok niego, siedział obok niej, obejmował ją ramieniem. Nie wiedział, czy robi dobrze, ale nie uciekała, nie odzywała się, więc, chyba było dobrze. Patrzyła na niego, była taka miękka pachnąca i delikatna, z burzą rudych włosów rozrzuconych na plecach. Patrzyła na niego spod tych wielkich, zdawałoby się, zbyt wielkich okularów. Patrzyła na niego rozpromienionymi oczami młodej dziewczyny. Próbował odgadnąć, co myśli.
Tymczasem, doświadczony mężczyzna, którym także byłem, wiedział, że nie można w jej, w żaden sposób, poganiać. To ona sama miała zdecydować, kiedy i jak ma do tego dojść… jeśli w ogóle. Tak czy inaczej, w tej chwili, ze względu na okoliczności i miejsce, nie było to możliwe. No cóż, czym innym jest o tym wiedzieć, a czymś zupełnie innym zrealizowanie swoich marzeń. No ale, jak to mówią: krew nie woda. Trudno było przewidzieć, co z tego wyniknie.
***
Nawet nie wiem, kiedy przyszła sobota. Nie widziałem jej cały dzień. Zapomniałem o tym zaproszeniu na basen. Przypomniałem sobie dopiero podczas kolacji, kiedy przysiadła się do mnie. Była taka uśmiechnięta i uradowana.
-No i jak? - rzuciła.
-Co i jak? - spytałem.
-Gotowy?
Nastąpiła chwila przerwy na zastanowienie się.
-Na co?
Patrzyła na mnie.
-No nie pamiętasz?
Przypomniałem sobie.
-Och Boże, no tak! Rzeczywiście, basen przecież. Przepraszam, zaczytałem się przed wieczorem. Mam dobrą powieść. Jeszcze raz przepraszam. Kurcze, zapomniałem całkowicie.
Uśmiechnęła się jeszcze raz, jeszcze bardziej serdecznie.
-Nic nie szkodzi, - powiedziała.
Kiedy zrozumiałem, co tak naprawdę się szykuje, na co się zanosi i co to oznacza, moje serce i całe ciało zadrżało jeszcze mocniej. Nie potrafię tego wyjaśnić, byłem bardzo poruszony. To, nie było nic nadzwyczajnego, normalne wyjście na basen, a jednak gotowałem się w środku. Miałem iść na basen z dziewczyną i to tak bardzo atrakcyjną.
Nagle uświadomiłem sobie… zarówno ten młody chłopak, jak i dorosły mężczyzna… że idę z nią w dość specyficzne miejsce. To nie był ani park, ani szkoła, tylko basen, a tam… co się tam dzieje? Tam ludzie się rozbierają.
“Och, będę miał okazję zobaczyć jej kształty, całą sylwetkę w kostiumie kąpielowym, bez tych ciuchów, bez tych sweterków i spódniczek.” - myślałem, dygocząc z podniecenia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz