Szukaj na tym blogu

13 kwietnia 2020

Projekt: "Przyszłość".


39. Przestałem myśleć o seksie.

Jednak teraz, kiedy byłem już tutaj i czułem ten chlor, ten chłód, mój penis jakby troszkę się poddał. Zresztą, wystarczyło tylko, że przestałem myśleć o seksie i o moim podnieceniu. Pomogło. 


Stałem pod gorącą wodą, która lała się na moją głowę strumieniami i zastanawiałem się jak tego dokonać. Nie trwało to zbyt długo. Po chwili już wiedziałem. Ostrożnie odpiąłem słuchawkę i skierowałem wodotrysk na mojego spragnionego penisa. Drażniłem go intensywnym strumieniem bezpośrednio z góry. To było to, o czym marzyłem. No, może nie do końca, ale jednak blisko. Od razu zrobiło mi się cudownie dobrze. 
Wzdychałem i pojękiwałem z rozkoszy, czując że ta chwila zbliża się szybkimi krokami. Drugą ręką poruszałem wzdłuż mojego członka, do dołu i do góry. Było świetnie, rewelacyjnie, cudownie, nie do opisania. Byłem coraz bardziej podniecony, drżałem, trzęsłam się na całym ciele jak galareta, jednak orgazm za żadne skarby świata nie chciał przyjść. W mojej głowie kołatało się jedno, wielkie pytanie: Co jest? To było tak, jakby cały organizm w tej chwili stanął przeciwko mnie. Byłem coraz bardziej zdesperowany, ale im bardziej się starałem, tym gorzej mi to wychodziło. 
W końcu, ku swojemu przerażeniu, usłyszałem czyjeś kroki na korytarzu. Przerwałem i jeszcze bardziej zostawiłem uszu. Dwóch zdań, ktoś wychodził z basenu szedł tutaj. Szybko zaciągnąłem kąpielówki, poprawiłem się i tyłem, starając się nie pokazywać, w jakim jestem w stanie, ruszyłem w kierunku niecki basenu. 
Ona tam była już. Cała akcja nie mogła wypaść gorzej. Nie dość, że nie ulżyłem sobie w żaden konkretny sposób, to jeszcze mój fiut szarpał się w spazmatycznych skurczach, pragnąc totalnego spełnienia. No nic, była tu. Stała na brzegu i, jak aniołek, czekała na mnie. Była taka niewinna, tak bardzo skromna, a ja tak nagle i tak gwałtownie, poczułem wyrzuty sumienia. 
Nie wiem, dlaczego nie weszła do wody. Była już mokra. Prawdopodobnie też się wykąpała. Uśmiechała się ciepło, jak zakochana dziewczyna. Na razie jeszcze nic nie spostrzegła. Dopiero, kiedy zbliżyłem się na jakieś dwa metry, może trochę mniej, jej wzrok niejako automatycznie, zjechał niżej. Nie wiem, dlaczego się nie zakryłem. 
No i stało się to co się miało stać. Zobaczyłem ten specyficzny uśmiech, który mógł wyrażać tylko jedno. Jej idealnie utrzymane w ryzach emocje, wręcz mnie zaskoczyły. 
Udawała, że niczego nie dostrzegła. Zresztą, dość kiepsko jej to wychodziło, ale była w tym wszystkim rozbrajająca jak mały kotek. Miałem ochotę ją zgwałcić w tym basenie. 
-No, to jak, wskakujemy do wody? - powiedziała radośnie. 
-Wskakujemy, - powiedziałem, ciesząc się, że nie będę dłużej paradował z kutasem, sterczącym jaka rakieta pod slipami. 
Nie czekałem nawet sekundy. Nawet nie pokusiłem się na to, aby wejść na słupek startowy, tylko od razu z burty skoczyłem do wody i przepłynąłem całą szerokość basenu. Na dodatek zrobiłem to pod wodą i na jeden raz. Radość z chłodu, który mnie ogarnął, była trudna do opisania. Woda była ciepła, ale i tak dużo chłodniejsza, niż ta pod natryskiem. Było naprawdę super. 
Zastanawiam się, dlaczego nie odkręciłem wtedy zimnej, tylko prażyłem się we wrzątku. Przecież to wcale nie poprawiło sytuacji. Tak. Dlaczego miałem siebie oszukiwać? Przecież od samego początku, może podświadomie, ale jednak, kombinowałem i myślałem tylko jeden, konkretny sposób. Jednak teraz, kiedy byłem już tutaj i czułem ten chlor, ten chłód, mój penis jakby troszkę się poddał. Zresztą, wystarczyło tylko, że przestałem myśleć o seksie i o moim podnieceniu. Pomogło. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...