191. Przyjemność bycia tym bardziej doświadczonym.
Przyjemność bycia tym bardziej doświadczonym, nawet jak się dzieli jedno ciało, jest przeżyciem bezcennym. -Taaa… oczywiście… jak nie wierzysz, to sam zobaczysz… daj mi trochę czasu… W tej samej dokładnie chwili zauważyłem jej wzrok, jej oczy uważnie wpatrujące się we mnie.
Hmm… a propos zapachu, już teraz go czułem. Irenka pachniała bardzo specyficznie, mocno, ale przyjemnie, dla mnie przyjemnie. Lubiłem to, uwielbiałem, nie powiem. Teraz, kiedy się tak do niej zbliżałem mogłem napawać się nie tylko zapachem, ale bardzo sympatycznym, podniecającym widokiem wilgotnego kobiecego łona.
Och tam, co tam, nie było na co czekać. Przyłożyłem to do jej ciki tak, że schowala się cała i zacząłem naciskać na rączkę. Ciśnienie w środku malało i malało, a cała muszelka puchła i puchła, robiła się coraz większa i większa, coraz moccniej wybarwiona, a płatki goraz grubsze i coraz bardziej podniecające.
Młody szarpnął się w gwałtownym skurczu. Przeżycie było zbyt silne. Rozbawił mnie.
-No co tam? - odezwałem się w myślach.
Nawet nie rozumiałem, co do mnie mówi. Był zbyt poruszony.
-Spokojnie, nie tarmoś tak tym ciałem. Pamiętaj, że nie jesteś tu sam. Czkawki można przez ciebie dostać.
Znowu coś tam mówił.
-Co? Podoba ci się? Hahaha… no wiem… Spokojnie tylko rozluźnij się, mam takich scen o wiele więcej…
No i trafiłem dokładnie w czuły punkt.
-Oczywiście, że mogę pokazać.
Gadał coś tam. Chciał już teraz, w tej chwili. Mondrala jaki, no, no…
-A co to, bazar jakiś?
Nalegał. Bawiło mnie szamotanie się z nim.
-O nie, nie… jak będziesz grzeczny, to ci pokażę…
Chciał więcej. To dobre, był w mojej władzy. Sprzedał mi duszę.
-No, rozumiem. Tak, może nawet zrobimy to w praktyce… he… co? Cicho. Nie z nią.
Robiło się coraz ciekawiej.
-Co? Boże, jaki ty jesteś?! Mówię, nie mów tego głośno.
Dobry był… nachalny…
-Po co? Ja ci pokażę… a co mało tu dziewczyn?! Która, która? Pierwsza lepsza z brzegu. Aha… jasne, że będzie chciała…
Przyjemność bycia tym bardziej doświadczonym, nawet jak się dzieli jedno ciało, jest przeżyciem bezcennym.
-Taaa… oczywiście… jak nie wierzysz, to sam zobaczysz… daj mi trochę czasu…
W tej samej dokładnie chwili zauważyłem jej wzrok, jej oczy uważnie wpatrujące się we mnie. Co? Nie, nie Ireny. Nie w mojej głowie, nie w moich wspomnieniach. Oczywiście, tutaj i teraz. Patrzyła na mnie dziewczyna, z którą jeszcze przed chwilą tak namiętnie się kochałem. Nie miała na nosie tych swoich wielkich okularów. Przyglądała mi się bardzo uważnie z lekko pochyloną głową. Tak jakby podejrzewała, że myślami jestem zupełnie gdzieś indziej.
Powiem szczerze, że nieco się zmieszałem. Może nawet było to coś więcej niż zmieszanie. Może było to zaniepokojenie. Czułem się tak, jakby przyłapała mnie na czymś zdrożnym. Sam nie wiem.
Kim była w tej chwili? Która osobowość dominowała w tej ślicznej postaci? No właśnie, to nie było takie proste do określenia. Miałem wrażenie, że są obydwie. Jej wyraz twarzy był mieszaniną dwóch postaci: młodziutkiej, niedoświadczonej Juleczki, uczennicy, nastolatki jak i dojrzałej mamuśki, która doskonale wie, czego chce od życia. Może właśnie dlatego było to takie niepokojące. Wcześniej aż tak dokładnie tego nie widziałem, w ten sposób tego nie odbierałem, nie doświadczyłem. A teraz.
Teraz patrzyła na mnie tymi swoimi dużymi brązowymi oczami, jakby wiedziała, gdzie jestem, o czym myślę i co planuję. To było dość dziwne uczucie.
-Wszystko w porządku? - spytała cicho.
Moim ciałem szarpnął silny, niekontrolowany skurcz, ale inny niż ten, którego doświadczyłem jeszcze przed chwilą, błądząc gdzieś tam w mojej wyobraźni.
-Oczywiście, że w porządku, - odpowiedziałem, starając się ukryć moje zakłopotanie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz