Szukaj na tym blogu

5 września 2020

Projekt: "Przyszłość".

184. Rozkosz dla zmysłów.

Jej ciało usiane było setkami, tysiącami drobniutkich kropelek, które wydzielały specyficzny, odurzający zapach. W innych okolicznościach byłby pewnie niezbyt przyjemny dla moich nozdrzy. Teraz jednak stanowił niesamowitą rozkosz dla zmysłów i nie potrafiłem się mu oprzeć.


Wsłuchiwanie się w tę ich rozmowę, było naprawdę dziwne. Przyznam, że gdybym nie był na to przygotowany, pewnie stopniowo zaczynałbym już tracić poczucie własnego ja. 
-No to co, bierzemy się za niego? - usłyszałem w chwilę przed tym, jak rozpętała się prawdziwa burza. 
Teraz nie było już najmniejszych wątpliwości. Obydwie działały w jednym tandemie. Wpadłem jak śliwka w kompot. Jeżeli do tej pory kontakt z jedną był bardzo wyczerpujący, to teraz mogłem sobie tylko wyobrazić, co jeszcze mnie czeka, jaką dyskotekę mogą mi sprawić. Patrzyła na mnie tak, że wiedziałem, iż za moment, po prostu, się na mnie rzuci i wykorzysta bez cienia skrupułów do ostatka sił. 
No cóż, czy na to czekałem? Sam nie wiem.  W każdym bądź razie kolejne minuty zapowiadały się nadzwyczaj ciekawie i ekscytująco. Dwie laski w jednym ciele, które chciały wziąć to, co, ich zdaniem, im się należało. Każda z nich działała na innym poziomie, ale obydwie były tak skutecznie, że mogłem tylko błagać o litość. 
Wstała i cofnęła się o jeden krok. Napięcie rosło w błyskawicznym tempie. Nie wiem, może to z powodu wysokiej temperatury, jaka panowała w pokoju, chociaż może raczej ze zwykłego podniecenia (no, nie było to takie zwykłe podniecenie) była cała spocona. Jej ciało usiane było setkami, tysiącami drobniutkich kropelek, które wydzielały specyficzny, odurzający zapach. W innych okolicznościach byłby pewnie niezbyt przyjemny dla moich nozdrzy. Teraz jednak stanowił niesamowitą rozkosz dla zmysłów i nie potrafiłem się mu oprzeć. Był niejako dodatkową podnietą, sygnałem, że ona jest gotowa na wszystko. 
Stała przede mną, a ja leżałem na tym tapczanie. Patrzyłem na nią od dołu, z bliska. Widziałem każdy szczegół jej pięknej anatomii i coraz trudniej było mi oprzeć się pokusie, aby nie zacząć zachowywać  się jak zwierzę. Powoli przysuwała się bliżej i bliżej, zachęcając i prowokując. Wiedziała, że w którymś momencie puszczają wszelkie hamulce i nic nie będzie mnie już w stanie powstrzymać. Chciała tego i zmierzała do tego na wszelkie dostępne sposoby.
Najbardziej podniecał mnie jej brzuch. Nie wiem, dlaczego nie mogłem przestać o nim myśleć, dlaczego nie mogłem przestać zwracać na niego uwagę. Niby był taki jak trzeba, płaski i sprężysty, a jednak delikatnie wypukły z bardzo głębokim dołeczkiem pępka. Wciąż ściskała te swoje cycki mocno, zawzięcie i bez przerwy przyglądała się mojemu penisowi. Patrzyła na mojego ptaka. Patrzyła tak, jakby w tej chwili nic innego się nie liczyło,  jakby istniało tylko to narzędzie rozkoszy. 
To działo się zbyt szybko. Na pewno, nie byłem w stanie ogarnąć wszystkiego na raz. Dwie osobowości wciąż szarpały się w jednym ciele i teraz było to widać bardzo dokładnie. Z każdą kolejną minutą wszystko było coraz dziwniejsze i nietypowe. Nie wiem, dlaczego wcześniej tak nie rzucało się w oczy, dlaczego tego nie dostrzegałem. Nie mam pojęcia. Teraz czułem się tak, jakby ktoś cały czas rozkładał  mnie na elementy pierwsze i za każdym razem składał na nowo. 
Zmieniła się. Zmieniła się szybko i bardzo. Najpierw z wrażenia usiadła na krześle obok łóżka, a później zrobiła wielkie oczy. To były oczy niedoświadczonej nastolatki, która cały czas jest w szoku i jeszcze nie do końca daje sobie radę z natłokiem nowych okoliczności. 
nieokreślony

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...