Szukaj na tym blogu

16 września 2020

Projekt: "Przyszłość".

195.  Mam ochotę połknąć cię w całości.

-Kiedy tak na ciebie patrzę, to mam ochotę połknąć cię w całości, - odezwała się po jakimś czasie.  “I vice Versa” - pomyślałem.


Jej reakcja była trochę dziwna, trochę zaskakująca, może nawet interesująca. Nie wiem, jak to nazwać. W każdym bądź razie, mnie się to podobało, chociaż nie mam pojęcia dlaczego. Uniosła się i odwróciła do mnie bokiem. Spojrzała gdzieś w drugi koniec pokoju, ale jej wzrok zdawał się sięgać o wiele dalej. 
Zaskoczyło ją to, co powiedziałem. Zachowywała się tak, jakby usłyszała to z moich ust po raz pierwszy. Dziwne. Zdaje się, że takie słowa już wypowiadałem i jej reakcja była zgoła inna.  Zupełnie machinalnie zacisnęła usta i wypięła swoje jędrne piersi do przodu. Wydawała mi się jeszcze bardziej podniecająca i powabna. 
-Ups… uhu… - wyrwało się z jej ust i zaraz później zapadła kompletna cisza. 
Później wstała i bardzo powoli odwróciła się w moim kierunku. Łup! - poczułem jakby silne uderzenie w tył głowy. Następnie te niesamowicie intensywne uderzenia serca. Łomotanie. To reakcja młodej osobowości. Ale czy napewno? Nie wiem, co zrobiło na mnie tak wielkie wrażenie. Nie mam pojęcia, chociaż, mogę się tego domyślać.  
Stała tak przede mną ze złączonymi udami. Właściwie, to były zaciśnięte, mocno zaciśnięte. Nie wiedziałem, co mam powiedzieć. Drżałem z podniecenia. Te szerokie biodra bardzo szerokie. Dlaczego ja tego wcześniej tak nie widziałem? Ten brzuszek: sprężysty, ale delikatnie wypukły. No tak, on sprawiał takie wrażenie, jakby była w ciąży. No tak, teraz zdałem sobie sprawę z tego, że ona ma trochę tłuszczyku w tym miejscu. Niemniej, był on tak uroczo rozłożony, że dodawało to jej tylko masę uroku  i seksapilu. 
-Och Julka, Julka, - westchnąłem jeszcze raz. 
Wciąż patrzyłem, gapiłem się jak głupi. Nie mogłem nadziwić się tym obfitym, złączonym udom, tym udom między które pragnąłem włożyć mojego twardego kutasa. Położyła dłonie powyżej piersi w taki sposób, jakby chciała powiedzieć: ja, to ja? Czy ty tak do mnie mówiłeś? Patrzyła na mnie patrzyła łagodnie, grzecznie, ale z wielką ekscytacją. Czułem, że napięcie rośnie coraz bardziej. Wiedziałem, że jeszcze chwila i coś się stanie, chociaż nie wiedziałem dokładnie, co to może być. 
Dopiero po chwili nastąpiło łagodne rozładowanie. Zaplotła ramiona pod tymi swoimi wielkimi cyckami, przechyliła głowę na jeden bok i uśmiechnęła się. Teraz wiedziałem, że nic takiego się nie stało, że meteoryt we mnie nie uderzy. Chociaż, tak do końca, nie mogłem być tego pewny. 
-Och Robert, Robert, - powiedziała tak ciepło, że zacząłem rozpływać się jak czekolada. 
Byliśmy w domu. Stała przede mną dojrzała Julia, która dopiero teraz dowiadywała się o tym, co działo się między mną, a młodą, przed jej przybyciem. Nie powiem, była zaskoczona. Nawet bardzo. 
Działo się, oj działo się bardzo wiele. Odwróciła się do mnie przodem, chwyciła się za te swoje ogromne balony, ścisnęła je tak, że miałem wrażenie, iż za chwilę pękną i uśmiechnęła się jeszcze serdeczniej, jeszcze szerzej. 
-Kiedy tak na ciebie patrzę, to mam ochotę połknąć cię w całości, - odezwała się po jakimś czasie. 
“I vice Versa” - pomyślałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...