199. Pokazać moją przynależność do niej.
Jedną rękę zawiesiła na moich plecach, a drugą gmerała w okolicy rozporka, który, jak się okazało, był nie do końca zapięty. Nie wiem, dlaczego tak się zachowywała. Czy chciała tym pokazać moją przynależność do niej, czy może coś innego?
Znajdowała się nieco z tyłu. Jedną stroną ciała oparta o ścianę, przyglądała się uważnie naszemu gościowi. Może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, ale ona patrzyła na nią tak, jak jeszcze przed chwilą na mnie, kiedy, ze sterczącym fiutem, szykowałem się do ataku na jej podnieconą pizdeczkę. Jej biała, zmięta bluzeczka była zapięta jedynie do połowy i nie zakrywała całych piersi, przez co wyglądały tak, jakby chciały spod niej uciec. Widziałem te na wpół uchylone usta i wzrok lustrujący ją spod tych dużych okularów i, nie powiem, podnieciłem się. Właściwie, cały czas byłem podniecony, tylko, w tej chwili, to podniecenie poszybowało znacznie wyżej.
-Dziadek? Co się stało z moim dziadkiem? Przecież nic mu nie dolegało? - odezwała się nadzwyczaj spokojnie.
Marzena odwróciła wzrok i spojrzała prosto w jej oczy.
-Julka, wróć na ziemię, - powiedziała z naciskiem, - ja rozumiem, że jeszcze przed chwilą byłaś w niebiosach, ale wydaje mi się, że czas zająć się swoją rodziną.
Nie wiem dlaczego, ale wykonałem krok do przodu. Teraz prawie na niej stałem. Czułem jej ciepło.
“Boże, przecież to jest drugie chodzące piękno”, - pomyślałem, - “Jak mogłem tego nie zauważyć?”
Była tak blisko, była tuż przy mnie, a ja nie mogłem pozbyć się myśli o niej, o tym, co mógłbym z nią robić, o tym, że muszę, w końcu, to zrobić.
“Nie wiem, jak, ale muszę”, - kołatało się w mojej głowie.
Znów wychodziła ze mnie bestia, potwór, nad którym nie miałem kontroli. Bo, czy można tak myśleć? Czy można mieć takie zboczone wyobrażenia, teraz, kiedy dowiedziałem się, że z jej bliskimi dzieje się coś niedobrego?
“Czy ja zawsze i w każdych okolicznościach muszę myśleć o seksie? Czy już każdą dziewczynę będę tak postrzegał?”
Nie wiem, co się ze mną działo. Patrzyłem na tą młodą zaczepną lwicę i wiedziałem, że kiedyś, może już wkrótce, do tego dojdzie. Oczekiwałem tylko momentu kiedy wreszcie będziemy mogli być sam na sam. Teraz, miałem tego pełną świadomość, okazja sama mogła się nadarzyć. To wszystko wydawało się takie zboczone. W tym momencie bardzo trudno było przewidzieć w jakim kierunku może się wszystko potoczyć.
Nawet nie wiem, kiedy Julka znalazła się tuż za moimi plecami. Podeszła cicho, bezszelestnie jak kot. Po prostu poczułem ją na sobie. Przykleiła się do moich pleców jak plaster miodu. Nie powiem, to było bardzo miłe, choć, muszę przyznać, nieco krępujące w tej sytuacji. No ale cóż, była tu, a ja nic nie mogłem na to poradzić.
Jedną rękę zawiesiła na moich plecach, a drugą gmerała w okolicy rozporka, który, jak się okazało, był nie do końca zapięty. Nie wiem, dlaczego tak się zachowywała. Czy chciała tym pokazać moją przynależność do niej, czy może coś innego? W tym momencie obydwaj nie potrafiliśmy odpowiedzieć na to pytanie, ale to nie miało większego znaczenia.
Objąłem ją za szyję, przesunąłem do przodu i jeszcze mocniej przytuliłem do swojego torsu. Po chwili spojrzałem jej w oczy. Jej buzia promieniała, nawet nie wiem czym… co to było? Szczęście, zadowolenie, a może zaspokojenie?
Zerknęła na koleżankę i powiedziała:
-Dobra, daj mi kilka chwil. Ogarnę się i coś z tym tematem zrobię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz